Kierowcy poruszający się po drogach powiatu szczycieńskiego nie szczędzą skarg na stan nawierzchni wielu dróg. To skutek m. in. tego, że budowane są one z zastosowaniem najtańszych technologii, bez użycia masy bitumicznej.

Czy ktoś na tym zakręcie musi zginąć?
Marcin Koziatek: - Nie chodzi o to, aby stawiać ograniczenia, a eliminować zagrożenia

Jazda drogą powiatową ze Szczytna do Lipowca, a szczególnie na jej końcowym odcinku, woła o pomstę do nieba. List w tej sprawie otrzymaliśmy od mieszkańca Lipowca Marcina Koziatka. Przeczytajmy, co pisze w nim jego autor:

Dzień Dobry,

miałem tego tematu nie poruszać, ale od ponad miesiąca dzwonię raz w tygodniu do Zarządu Dróg Powiatowych i zgłaszam im ten niebezpieczny problem i ciągle słyszę tę samą odpowiedź: „zgłoszenie przyjęte i przekażę dla pana kierownika”. Dwa tygodnie temu na zebraniu wiejskim podsumowującym kadencję włodarza był obecny Pan Dyrektor ZDP i osobiście z tym Panem rozmawiałem. Chodzi o drogę Wały – Lipowiec, a tak naprawdę odcinek około jednego kilometra, od jednostki wojskowej jadąc od strony Szczytna. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Tą trasą jeżdżą autobusy z dziećmi i młodzieżą do szkół w Lipowcu, czy do Szczytna oraz żołnierze, pracownicy wojska i my mieszkańcy! Od kilku miesięcy zauważyłem również zwiększony ruch samochodów ciężarowych, spowodowany jak myślę przez remont mostu w Myszyńcu oraz drogi krajowej w okolicach Rozóg. Jest to ostry zakręt, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 90km/h! My miejscowi wiemy, że na tym odcinku jest szwajcarski ser na drodze i prędzej czy później dojdzie tam do tragedii. Nieraz widziałem gwałtowne hamowania lub uciekanie autem na pobocze, bo nawet znaków ostrzegawczych tu nie ma. Nie chodzi jednak, aby stawiać ograniczenia, a eliminować zagrożenia, które występują w chwili obecnej. Czy ktoś na tym zakręcie musi ZGINĄĆ, aby zarządca drogi załatał ponad 30 dziur na kilometrowym odcinku? Czy zarządcy zależy na bezpieczeństwu kierowców?

ROBILI OSZCZĘDNYM SYSTEMEM

Rafał Wilczek, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych zapewnia, że sprawa jest mu dobrze znana. - Do budżetu wprowadziliśmy już środki na wykonanie nakładki na najbardziej uszkodzonym odcinku, a w tym tygodniu odbędzie się przetarg – mówi dyrektor. Koszty pokryje samorząd, chociaż remontowana w 2020 roku droga jest jeszcze na gwarancji. Dyrektor uznał jednak, że wzywanie wykonawcy do naprawy nie dałoby pożądanego skutku. Temu bowiem, ze względu na oszczędność, wykonanie robót zostało zlecone według najtańszej technologii, bez masy bitumicznej. To w połączeniu z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi i dużym ruchem samochodów przyniosło taki, a nie inny efekt. Dyrektor przyznaje, że dróg wykonanych takim oszczędnym systemem jest na terenie powiatu sporo. Stąd pewnie coraz większe nakłady trzeba ponosić na łatanie dziur. - W tamtym roku zużyliśmy do tego 20 ton masy kładzionej na zimno, a w tym roku zużyliśmy już 40 ton i nadal nasze 3 ekipy lepią non-stop ubytki, nawet na gorąco – mówi dyrektor. Zaznacza od razu, że z tym samym problemem borykają się drogowcy zarządzający drogami wojewódzkimi i krajowymi.

(o){/akeebasubs}