W minionym tygodniu zawaliła się część dachu dawnego internatu na ul. Mickiewicza, należącego dziś do Akademii Policji w Szczytnie. Dachówki i gruz spadły wprost na chodnik i tylko szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że nikt nie ucierpiał. To wszystko można było przewidzieć, bo o czyhającym niebezpieczeństwie pisaliśmy od kilku lat. Tymczasem powiatowy inspektor nadzoru budowlanego twierdzi, że … nie miał wiedzy o takim zagrożeniu. Z kolei szkoła policji brak doraźnego zabezpieczenia budynku tłumaczy koniecznością uzgodnień z konserwatorem zabytków. Jego przedstawiciel mówi nam jednak coś innego.

Kto odpowie za narażenie mieszkańców?
Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że spadające elementy dachu nie zraniły żadnego z przechodniów

MIESZKAŃCY OSTRZEGALI

Stało się to, przed czym wielokrotnie przestrzegali mieszkańcy. W środę 9 lipca przed południem zawaliła się część dachu dawnego internatu Zespołu Szkół nr 1 na ul. Mickiewicza, należącego dziś do Akademii Policji w Szczytnie. Dachówki i gruz spadły wprost na chodnik. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że nie ucierpiał żaden z przechodniów. - Zawsze tamtędy chodziłam, ale tego dnia chyba Bóg nade mną czuwał, bo poszłam drugą stroną. Nagle usłyszałam huk i zobaczyłam leżące na ulicy cegły – relacjonowała nam na gorąco mieszkanka Szczytna, pani Sabina.

Na miejsce przyjechały straż i policja. Strażacy, używając podnośnika, zabezpieczyli obiekt, usuwając zerwane elementy dachu. Budynek został otaśmowany, a przejście dla pieszych w jego pobliżu zostało wyłączone z ruchu i wyznaczone nowe.

O tym, że budynek zagraża bezpieczeństwu przechodniów, pisaliśmy kilkakrotnie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W marcu 2018 r. zły stan dachu i komina spowodował, że dyrekcja ZS nr 1 zmieniła plan przejść uczniów między budynkami, w których odbywały się zajęcia lekcyjne. Z kolei w styczniu tego roku, do naszej redakcji zgłosił się mieszkający w pobliżu Artur Święciński, alarmując, że może tu dojść do groźnego wypadku. Mieszkaniec domagał się, aby to miasto zabezpieczyło obiekt, a kosztami obarczyło właściciela. Mijały miesiące, a rozsypujący się ze starości, opuszczony budynek, nie został w należyty sposób zabezpieczony. Rzecznik Akademii Policji zapewniał nas, że dawny internat jest regularnie kontrolowany przez pracowników uczelni, a przed poprzednim sezonem zimowym usunięto z niego odpadające warstwy tynku.

Przypomnijmy, że dawny internat w 2010 r. powiat przekazał w darowiźnie ówczesnej Wyższej Szkole Policji, która miała zagospodarować go na cele statutowe. Tak się jednak nie stało, bo, jak tłumaczyli przedstawiciele WSPol., nie udało się pozyskać na ten cel środków zewnętrznych. Kilka lat temu uczelnia była nawet skłonna oddać budynek starostwu. To jednak nie było tym już zainteresowane.

INSPEKTOR NIE WIEDZIAŁ, BO NIE CZYTA „KURKA”

Artur Święciński o zagrożeniu alarmował naszą redakcję już na początku stycznia br.

Zastanawia to, że żadnych działań w związku z pogarszającym się stanem budynku nie podjął nadzór budowlany. - Nie mieliśmy wiedzy o takim zagrożeniu – odpowiada z rozbrajającą szczerością Witold Gutowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Szczytnie. Kiedy mówimy mu, że wielokrotnie poruszaliśmy ten temat na naszych łamach, broni się, że … nie czyta „Kurka”. Zresztą, aby zauważyć odpadające dachówki i tynk, nie trzeba nawet czytać gazet, a wystarczyło spojrzeć na sypiący się budynek.

CZEKALI NA POZWOLENIA OD KONSERWATORA ...

W związku z osunięciem się części dachu budynku, specjalne oświadczenie wydała Akademia Policji w Szczytnie. Czytamy w nim m.in., że w styczniu tego roku uczelnia uzyskała od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Olsztynie zalecenia dotyczące formy zabezpieczenia budynku przy ul. Mickiewicza. W kwietniu podpisano umowę na wykonanie zabezpieczenia elewacji i dachu, zgodnie z którą prace mają zostać zrealizowane do 11 października. Uczelnia tłumaczy, że do wykonania prac zabezpieczających potrzebne jest uzyskanie stosownych opinii/uzgodnień/pozwoleń i innych niezbędnych dokumentów wymaganych obowiązującymi przepisami, w tym Ustawą Prawo budowlane oraz Ustawą o ochronie zabytków, gdyż budynek jest objęty ochroną konserwatorską i jest położony u zbiegu drogi krajowej, co opóźniło rozpoczęcie realizacji prac.

… ALE TE WCALE NIE BYŁY POTRZEBNE

Takie tłumaczenie dziwi Bartłomieja Skrago z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie. Jak nas informuje, wydane przez WUOZ zalecenia dotyczyły tylko doraźnego, tymczasowego zabezpieczenia budynku poprzez montaż na elewacji i dachu siatki zabezpieczającej. - Tego typu czynności nie kwalifikują się jako prace budowlane, które wymagają pozwolenia organu budowlanego, zatem wydane przez nas zalecenia nie pociągają za sobą konieczności uzyskania dalszych opinii, uzgodnień, czy pozwoleń organu konserwatorskiego – tłumaczy Bartłomiej Skrago. Przypomina, że zgodnie z polskim prawem budowlanym to właściciel lub zarządca obiektu ma obowiązek utrzymywania go w należytym stanie technicznym i estetycznym. - Oznacza to, że musi dbać o to, aby budynek nie uległ zniszczeniu, spełniał wymagania bezpieczeństwa i nie zagrażał otoczeniu – konkluduje przedstawiciel WUOZ w Olsztynie.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}