Czarne chmury zaczynają gromadzić się nad głową przewodniczącego Rady Gminy Świętajno Sławomira Grzegorczyka. Część jej przedstawicieli głośno krytykuje sposób prowadzenia przez niego marcowych obrad i jednoznaczne opowiedzenie się po jednej ze stron konfliktu dwojga radnych. Niewykluczone, że wkrótce padnie wniosek o jego odwołanie.

Czy odwołają przewodniczącego?

Konflikt między dwojgiem radnych gminy Świętajno Ewą Helman Szczerbic i Jerzym Gąską wciąż jest żywo komentowany przez ich koleżanki i kolegów z Rady Gminy. Zastrzeżenia części radnych budzi jednoznaczne opowiedzenie się za jedną ze stron przewodniczącego rady Sławomira Grzegorczyka, a także sposób prowadzenia przez niego obrad, na których sprawa ujrzała światło dzienne. W odczytanym wówczas oświadczeniu przewodniczący zarzucił radnemu Gąsce kłamstwo i działanie na niekorzyść psychiczną i moralną radnej Helman Szczerbic, a także skłócanie mieszkańców Spychowa, miejscowości, którą oboje reprezentują.

Na kolejnej sesji mającej miejsce na początku kwietnia, do sprawy powrócił radny Jerzy Fabisiak.

- Wygłaszając stanowisko, przewodniczący powinien wcześniej skonsultować je z całą radą, bo przecież działa w jej imieniu. Tymczasem rada o niczym wcześniej nie wiedziała – mówi radny Fabisiak. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Martwi go, że przewodniczący Grzegorczyk nie przyznaje się do błędu. - On nie rozumie swojej roli. Nie dociera do niego to, że nie powinien tak postąpić. Uważam tak nie tylko ja, ale i spora część radnych – podkreśla Fabisiak.

W tym gronie jest radny Sebastian Cudnoch. - Praca przewodniczącego nie polega na przeforsowywaniu własnego zdania. Powinien być raczej spikerem, który udziela głosu innym – mówi radny.

Z kolei radna Katarzyna Kowalska uważa, że przewodniczący niepotrzebnie na sesji dopuścił do głosu męża radnej Helman Szczerbic i nie reagował na jego obraźliwe wobec Gąski sformułowania. - To sprawa osobista dwojga radnych. Oni się powinni dogadać między sobą, bez udziału rady. Postawa przewodniczącego na pewno nie przyczyniła się do załagodzenia konfliktu – podkreśla radna.

W obronę przewodniczącego bierze natomiast radny Andrzej Bełcikowski. - Nic strasznego się nie stało – uważa. - Owszem, mógł wcześniej powiadomić radę, ale cóż by to zmieniło?

Także radny Adam Rutkowski przyznaje rację przewodniczącemu. - On mówił od siebie, nie za radę i miał do tego prawo – argumentuje radny, wierząc, że wkrótce konflikt między radnymi się załagodzi.

Sławomir Grzegorczyk nie widzi powodów, dla których miałby się bić w piersi.

- Oświadczenie wygłosiłem w swoim imieniu, a nie rady - podkreśla. Nie uważa też, że popełnił błąd dopuszczając na sesji do dyskusji osoby spoza rady. - Statut mówi jasno, że każdy może przyjść na sesję i zabrać głos - tłumaczy. Przyznaje jednak, że mógł bardziej rygorystycznie zareagować na wystąpienia gości, ale zaraz dodaje, że człowiek uczy się na błędach.

CO DALEJ?

Czy rzeczywiście spór już nie tylko między dwojgiem radnych szybko ucichnie? Czy na jednej z najbliższych sesji nie padnie wniosek o odwołanie Grzegorczyka?

Radny Bełcikowski obawia się, że do takiej sytuacji może dojść. Powód do tego daje mu zapowiedź Fabisiaka, że będzie się zastanawiał nad daleko idącymi wnioskami. Jerzy Fabisiak jednak zapewnia, że na razie tego nie rozważa. Z kolei przewodniczący Grzegorczyk deklaruje, że podda się woli rady, choć zapewnia, że nie czuje się winny powstałej sytuacji. - Ktoś inny narozrabiał, a mnie próbują powiesić – komentuje sprawę.

(o){/akeebasubs}