Czy gminy Świętajno i Rozogi, na czele których stoją przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, zdecydują się na przyjęcie uchodźców? Takie pytanie pojawia się po niedawnej wypowiedzi lidera PO Grzegorza Schetyny, w której zadeklarował w imieniu swoich samorządowców chęć przyjęcia, w porozumieniu z Kościołem katolickim, matek z dziećmi z terenów objętych wojną.

Czy przyjmą uchodźców?
Wójtowie Alicja Kołakowska i Zbigniew Kudrzycki sceptycznie podchodzą do pomysłu przyjmowania uchodźców

PIERWSZEŃSTWO DLA RODAKÓW

- Chcemy pokazać, że Polska nie jest antyeuropejska, że Polska zawsze była i jest solidarna mimo rządów PiS. Dlatego taką deklarację składam, takie aktywności będziemy prowadzić, bo to ważna sprawa – mówił kilka dni temu Grzegorz Schetyna.

Czy będzie mógł liczyć w tym zakresie na wsparcie włodarzy samorządów w powiecie szczycieńskim należących do PO?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Alicja Kołakowska, wójt Świętajna, o deklaracji lidera partii dowiaduje się od „Kurka”, wcześniej bowiem była na urlopie. - Jako gmina borykamy się z problemem braku mieszkań. W kolejce czeka 30 rodzin. Prawdę mówiąc, nie mamy żadnego wolnego lokalu, żebyśmy mogli komukolwiek ofiarować – mówi wójt.

A gdyby mieszkania wolne były?

- Na przesiedlenie czekają nasi rodacy z Kazachstanu. Im w pierwszej kolejności pod względem humanitarnym należałaby się pomoc - podkreśla Kołakowska.

NIE CHCEMY PAŃSTWA W PAŃSTWIE

Zbigniew Kudrzycki, szef struktur PO w powiecie szczycieńskim i jednocześnie wójt gminy Rozogi, także nie kryje sceptycyzmu wobec słów lidera partii. - Mam legitymację partyjną, ale to nie oznacza ślepego wykonywania poleceń z góry – zapewnia. Przypomina, że już dwa lata temu ówczesna ekipa rządząca zwróciła się do wszystkich samorządów w Polsce z pytaniem, czy są w stanie przyjąć uchodźców. - Podobnie jak zdecydowana większość odpowiedzieliśmy negatywnie, tłumacząc to brakiem lokali. Od tamtej pory nic się nie zmieniło – mówi Kudrzycki.

Przewodniczący Rady Gminy Rozogi Marek Nowotka uważa, że trudno byłoby samorządom ograniczyć się tylko do przyjęcia matek i dzieci. - Obowiązuje przecież łączenie rodzin – mówi. - Poza tym, jak widać w krajach, które zdecydowały się na przyjęcie uchodźców, nie integrują się oni z miejscową społecznością. Powstają dzielnice, które są w zasadzie wyłączone spod jurysdykcji tych państw. Tworzą się państwa w państwie, a to stwarza bardzo poważne zagrożenie.

EMOCJE, A NIE PRZEMYŚLENIA

Grzegorz Schetyna liczy, że do akcji przyjmowania uchodźców włączy się Kościół katolicki. W Rozogach będzie o to trudno.

- Takie działania powinny poprzedzić konsultacje z lokalną społecznością. Przyjęcie uchodźców przez parafię oznaczałoby konieczność utworzenia odpowiedniego zaplecza, które zajęłoby się logistyką, nauką języka, opieką medyczną, czy kwestiami administracyjnymi – podkreśla ksiądz Józef Dziwik z Rozóg, były dziekan . - Dyskusji o uchodźcach towarzyszą emocje, a nie odpowiedzialne przemyślenia – zauważa.

NIE MAMY MANDATU

Wszystko wskazuje na to, że uchodźcy nie pojawią się też w gminie Jedwabno. Wójt Sławomir Ambroziak, który startował w wyborach z poparciem Platformy Obywatelskiej zapewnia, że w obecnych uwarunkowaniach prawnych nie wchodzi to w grę. - Żaden wójt, czy burmistrz nie ma mandatu do tego, żeby ściągać sobie uchodźców. Za to od powiada państwo, a nie samorząd – tłumaczy włodarz Jedwabna.

(o){/akeebasubs}