Pasymscy radni zbyt późno otrzymują materiały na sesje dotyczące m.in. zmian w budżecie – uważa przewodniczący komisji rewizyjnej Romuald Małkiewicz. Jego zdaniem dzieje się tak nagminnie. - Za nic mamy statut gminy – podsumowuje radny, wątpiąc przy tym, czy jego koledzy i koleżanki wiedzą, nad czym głosują.
W ostatnich latach posiedzenia Rady Miejskiej w Pasymiu przebiegają według utartego schematu. Kolejne uchwały na ogół przyjmowane są jednogłośnie, radni nie zadają pytań, ani nie zgłaszają żadnych wątpliwości. W kuluarowych rozmowach tłumaczą to tym, że dyskusje nad projektami uchwał odbywają się zazwyczaj podczas poprzedzających sesje posiedzeń komisji. Tę sielankę przerwał ostatnio przewodniczący komisji rewizyjnej Romuald Małkiewicz. Podczas odbywającej się w minionym tygodniu sesji absolutoryjnej złożył wniosek o zdjęcie z porządku obrad trzech punktów. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W rozmowie z nami szef komisji rewizyjnej tłumaczył, że radni nie mają możliwości zapoznania się z materiałami na sesje, bo te docierają do nich z opóźnieniem. - To już jest stała praktyka. Skarbnik przedstawia nam swoją wizję na komisjach, ale my nawet tego nie widzimy. Materiały przynosi nam tuż przed sesją – opisuje Małkiewicz, mając wątpliwości, czy w tej sytuacji jego koleżanki i koledzy z rady wiedzą nad czym głosują. Sam przyznaje, że na temat ostatnich zmian w budżecie ma raczej mgliste pojęcie. Dodaje, że omawianie przez skarbnika Arkadiusza Młyńczaka materiałów podczas komisji niewiele daje, skoro radni nie mają do nich wglądu. Taka sytuacja powoduje, że nie mogą np. zadawać szczegółowych pytań w oparciu o przedstawione im materiały. - A radny przecież jest od tego, żeby dopytać i sprawdzić – zauważa przewodniczący komisji rewizyjnej. Według niego panująca w pasymskim samorządzie praktyka jest niedopuszczalna. - Statut gminy mamy za nic – kwituje Małkiewicz.
Burmistrz Pasymia Cezary Łachmański przyznaje, że materiały rzeczywiście trafiły do radnych z opóźnieniem. Potwierdza też, że takie sytuacje nie należą do wyjątków. Podkreśla jednak, że wynika to zwykle z tego, że decyzje np. o otrzymaniu dotacji lub wnioski od sołtysów wpływają na trzy lub cztery dni przed sesją, a istnieje pilna potrzeba ich wprowadzenia do porządku obrad. - Nie zdarzyło się jednak, aby radni podczas komisji nie mieli możliwości zapoznania się z materiałami. Każda zmiana budżetu jest omawiana szczegółowo, punkt po punkcie – zapewnia burmistrz. Mimo to zgadza się, że radni powinni otrzymywać materiały na czas. - Będziemy dążyć do tego, aby takie opóźnienia nie miały miejsca – deklaruje włodarz.
(ew){/akeebasubs}
