Rok temu doszło do zmiany w Dźwierzutach. Pełniący funkcję sołtysa od 20 lat Kazimierz Malik przegrał wybory z Leszkiem Kalinowskim. To sprawiło, że odżyły animozje między oboma samorządowcami, toczące się na forum Rady Gminy przez kilkanaście lat. Można się było o tym przekonać podczas ostatniej sesji.

Czy radny będzie musiał oddać swoją żonę sołtysowi

Kazimierz Malik i Leszek Kalinowski to dwaj doświadczeni samorządowcy z Dźwierzut, nie darzący się jednak zbytnio sympatią. Przez wiele lat toczyli ostre boje na forum Rady Gminy, stojąc po dwóch stronach barykady. Później spory między nimi ucichły, bo Kalinowski przestał być radnym. Ostatnio jednak znów odżyły, a to za sprawą wyborów sołeckich. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Rok temu Kalinowski objął funkcję sołtysa Dźwierzut, pokonując sprawującego ją nieprzerwanie od 20 lat Malika. Przegrany z uwagą przygląda się teraz działaniom swego następcy i zgłasza zastrzeżenia. W trakcie ostatniej sesji jego niepokój wywołała korekta budżetu gminy, w której dopuszczono przekazanie 6 tys. zł z funduszu sołeckiego Dźwierzut na organizację gminnych dożynek, a konkretnie – wystawienie stoisk i prezentację sołectwa. - Środki te zostaną przejedzone – protestował radny Malik. Przypominał Kalinowskiemu, że ten jako radny zawsze zarzucał Wierzukowi i jego ekipie, że konstruowany przez nich budżet jest przejadany. - Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Teraz jak pan jesteś sołtysem, zmieniłeś zdanie – wytykał swemu następcy Malik.

Kalinowskiego w obronę brała skarbnik Agata Urbańska tłumacząc, że organizacja dożynek wpisuje się w zadania własne gminy, a o sposobie rozdysponowania środków decyduje rada sołecka. Poirytowany Kalinowski przystąpił do kontrataku. Poinformował zebranych, że od miesięcy nie może doprosić się od Malika oddania mienia sołeckiego zgromadzonego w okresie jego 20-letniego sołtysowania. - Pan Malik powiedział, że nie ma nic do przekazania, bo wszystko zostało zniszczone protokolarnie, w tym dyplomy i puchary – żalił się Kalinowski.

- To, co możliwe zostało przekazane, a dyplomy uznania dla mnie to mój dorobek. To, czego nie ma, to nie ma. Wszystko ma prawo się zniszczyć – tłumaczył Malik, włączając do dyskusji wątki rodzinne. - Nie wiem czego jeszcze pan zażądasz? Żonę mam panu oddać? - pytał Kalinowskiego. Na koniec zaapelował do jego rozsądku. - Myślę, że starczy panu jedna żona, za innymi nie ma się co oglądać.

Wszyscy byli ciekawi reakcji Kalinowskiego. Ten jednak rzucił krótko: – Bez komentarza.

(o){/akeebasubs}