Wybudowane kilka lat temu w nowoczesnej technologii kotłownie w Spychowie i Świętajnie ciągle przynoszą straty, szczególnie ta druga. - Jedyną drogą, aby tę tendencję zatrzymać jest jej sprywatyzowanie – uważa wójt Alicja Kołakowska. Przyznaje jednak, że tak jak w każdym przypadku „kij ma dwa końce”.
Dwie nowoczesne kotłownie w gminie Świętajno produkujące ciepło ze zrąbek zamiast zysków, przynoszą straty. Za miniony rok wyniosła ona 28 tys. zł. Sytuacja ta niepokoi radnego Sławomira Grzegorczyka. - Tak już jest od lat – zauważa radny. - Jakie działania podejmuje zarząd i rada nadzorcza spółki ZGK, aby temu przeciwdziałać? – pytał wójt Kołakowską podczas ostatniej sesji Rady Gminy.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zdaniem wójt strata jest nieduża i wynika z kosztów osobowych. Kotłownia pracuje w sposób ciągły i ze względu na normy godzinowe musi być tam zatrudnionych 4 – 5 palaczy. - Niby jest ona zautomatyzowana, ale bardzo często dochodzi do zapychania się podajnika zrąbków. Pracownik musi wtedy pójść do dużej hali i przepchać lub wyjąć gałęzie, które tam się dostaną – tłumaczy Kołakowska. Prowadzone przez nią rozmowy z prezesem ZGK, doprowadziły do wniosku, że jedyną drogą do poprawy tej sytuacji jest sprywatyzowanie kotłowni. - Kij jednak ma dwa końce. Teraz spółka i gmina ustalają cenę za ciepło. Jeśli oddamy ją w ajencję, wpływu nie będziemy mieli.
Wójt przyznaje, że pojawiły się już osoby zainteresowane dzierżawą kotłowni, ale decyzja jeszcze nie zapadła.
(o){/akeebasubs}
