Chociaż od czasu głosowania nad budżetem gminy Świętajno minęły już trzy miesiące, temat ten wciąż wzbudza emocje wśród miejscowych radnych. Niewykluczone, że powstały między nimi spór będzie musiał rozstrzygnąć sąd.
SŁOWA, KTÓRE ZABOLAŁY
Poszło o sytuację mającą miejsce podczas niedawnego zebrania sołeckiego w Spychowie, w którym uczestniczyło 140 mieszkańców. Po wyborze sołtysa i rady sołeckiej, już na samym końcu głos zabrał jeden z czworga pochodzących stąd radnych - Jerzy Gąska. Mówił o tym jak wiele inwestycji będzie realizowanych w tym roku w Spychowie. Podsumowując poinformował zebranych, że przeciwko tak dobremu budżetowi głosowała miejscowa radna. Nie wymieniając nazwiska dodał, że nie była to Katarzyna Kowalska.
Wypowiedź ta mocno zbulwersowała Ewę Helman Szczerbic, inną radną ze Spychowa, bo jasnym się stało, że to ją Gąska miał na myśli. Na reakcję było już jednak za późno, bo uczestnicy spotkania zaczęli się rozchodzić. Radna wystosowała więc pismo do przewodniczącego rady, prosząc o zajęcie stanowiska. Uważa, że słowa radnego były manipulacją, mającą znamiona pomówienia.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- W świadomy i tendencyjny sposób zniesławiają moje imię wobec opinii publicznej - mówi radna. Jest to dla niej bardzo bolesne, tym bardziej, że ona i jej mąż kilka lat temu otrzymali tytuły Honorowego Obywatela Gminy Świętajno.
GŁOSOWAŁA PRZECIW ASYSTENTOWI
Radna przyznaje, że podczas głosowania budżetu na 2015 rok była przeciw. Miała jednak ku temu istotne powody. Zadecydowało o tym wprowadzenie przez nową wójt poprawki do projektu budżetu przygotowanego przez jej poprzednika. Przewidywała ona zmniejszenie wydatków w kilku pozycjach na kwotę 113 tys. zł i przekazanie ich na wynagrodzenie asystenta - nowo utworzone stanowisko w Urzędzie Gminy. - Wynagrodzenie asystenta zostało sfinansowane ze szkodą mieszkańców gminy, bo ograniczono środki przeznaczone na porządek prawny, bezpieczeństwo i możliwość pozyskania nowych miejsc pracy - argumentuje radna. Wniosek jej, aby umowę z nowym pracownikiem zawrzeć na okres próbny, pozostał bez echa.
WSPARCIE PRZEWODNICZĄCEGO
Rację radnej Helman Szczerbic przyznaje przewodniczący rady Sławomir Grzegorczyk. Uważa, że swoją wypowiedzią na zebraniu w Spychowie radny Gąska oszukał mieszkańców. Miał świadomość, że poprzez kłamliwą wypowiedź działał na niekorzyść psychiczną i moralną pani Ewy Helman Szczerbic, skłócając mieszkańców Spychowa - napisał przewodniczący w wydanym oświadczeniu.
NIE JESTEM ŚWINIĄ
Temat trafił w miniony piątek na obrady Rady Gminy. W „sprawach różnych” głos zabrał Michał Szczerbic. Krzywdę, która spotkała jego małżonkę, określił jako „obrzydliwą manipulację”. - Tu była intencja zaszkodzenia, zniesławienia, pomówienia, zniszczenia człowieka - mówił Michał Szczerbic. Sugerował, że zachowanie radnego Gąski mogło być zemstą za to, że Ewa Helman Szczerbic odmówiła oddania głosu na niego, gdy kandydował na przewodniczącego rady. - Człowiek honorowy wstaje i mówi: tak, popełniłem błąd, zachowałem się jak świnia - podpowiadał Szczerbic Gąsce jak ten powinien postąpić
- Nie jestem żadną świnią. Proszę mnie nie oczerniać - protestował radny, zapewniając, że na spotkaniu w Spychowie nikogo nie oczerniał. - Powiedziałem tylko, że budżet jest bardzo dobry dla Spychowa, a pani radna zagłosowała przeciwko. Nic poza tym.
PODZIELENI RADNI
Radni, którzy zgodzili się na rozmowę z „Kurkiem” w większości stoją po stronie Gąski. - Powiedział prawdę - mówią radni Katarzyna Kowalska i Mariusz Fijałkowski, uczestnicy spotkania w Spychowie. Według nich reakcja Ewy Helman Szczerbic i jej meża jest zbyt emocjonalna.
– Jak się jest osobą publiczną, trzeba się liczyć z tym, że nasze działania, wypowiedzi, czy głosowania mogą być różnie oceniane, czy komentowane i to publicznie - mówi radny Jerzy Fabisiak, były wójt gminy Świętajno.
Z kolei Andrzej Bełcikowski, przewodniczący komisji rewizyjnej, uważa, że słowa radnego Gąski nie powinny paść. Nie dziwi się, że radna poczuła się nimi dotknięta.
Wspiera go Adam Mierzejewski, były radny, mieszkaniec Spychowa: - Powiedziałem po spotkaniu panu Gąsce, że zachował się bardzo brzydko, bo pani Ewa nie była przeciw budżetowi, tylko zatrudnieniu asystenta. Z jego strony było to kłamstwo i oszustwo. Tak odebrało to wiele osób - twierdzi Mierzejewski.
Andrzej Olszewski
{/akeebasubs}
