Tory kolejowe, pozostawione z myślą o uruchomieniu przejazdów drezyną na nieczynnym już szklaku Szczytno-Biskupiec, zostaną jednak rozebrane. Taką decyzję podjęła wójt Szydlik, a wspiera ją w tym większość radnych. Tymczasem władze PKP dopuszczają możliwość bezpłatnego przekazania gminie linii kolejowej.

Czy to koniec marzeń o podróży drezyną?
Turyści korzystający z przejazdów drezyną są zachwyceni oferowaną im atrakcją

NIE MA KASY

Na nic zdały się starania lokalnego stowarzyszenia „Wioska Żurawi” o uruchomienie kursów drezyną na terenie gminy Dźwierzuty. Z myślą o tym pozostawiono tu 5-kilometrowy odcinek torów dawnego szlaku kolejowego Szczytno-Biskupiec. W ubiegłym tygodniu zapadła decyzja, że gmina Dźwierzuty jednak nie będzie realizować tego projektu.

Dlaczego władze samorządowe nie chcą na swoim terenie rzadko dziś już spotykanej atrakcji turystycznej?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Bo nie mamy na to tak dużych pieniędzy, jakich potrzeba - tłumaczy wójt Marianna Szydlik. Gdy kilka miesięcy temu gmina zwróciła się do PKP o przekazanie jej torów, ta zażyczyła sobie ponad 500 tys. zł za cały 7-kilometrowy odcinek. To nie jedyne wydatki, jakie musiałby ponieść samorząd, przejmując nieczynny szlak kolejowy. - W grę wchodziłoby utrzymanie torowiska i jego ubezpieczenie, a to niemałe koszty, ze względu na częste kradzieże śrub i innych elementów – mówi wójt. - Firmy ubezpieczeniowe nie za bardzo chcą w to wchodzić – dodaje. Koniecznym, jej zdaniem, byłby zakup przynajmniej jednej drezyny, a to koszt rzędu 10 tys. zł.

RADNI TEŻ PRZECIW

Kazimiera Klobuszeńska wierzy, że torowisko nie zostanie jednak rozebrane

Decyzję o pozostawieniu, bądź nie, torów kolejowych na terenie gminy Dźwierzuty wójt Szydlik postanowiła uzależnić od opinii radnych. Podczas zwołanej w ubiegłym tygodniu komisji inicjatyw większość z nich była przeciw. - Nie stać nas na wykup torów, a potem ich utrzymanie – tłumaczy przewodniczący rady Arkadiusz Nosek.

Wójt zapowiada, że w najbliższych dniach zwróci się do władz kolei o rozebranie torów. - A we wrześniu złożymy do Urzędu Marszałkowskiego wniosek o dofinansowanie planowanej w tym miejscu ścieżki rowerowej – deklaruje.

TO NIE TAK MIAŁO BYĆ

Stanowisko wójt i radnych bulwersuje ludzi, którzy zaangażowali się już w propagowanie przejażdżek drezyną. Stowarzyszenie „Wioska Żurawi” uruchomiło je kilka lat temu, mając nieoficjalną zgodę władz PKP. Korzystają z nich głównie turyści, w weekendy i sezonie wakacyjnym. - Są zachwyceni oferowaną im atrakcją – mówi Kazimiera Klobuszeńska, prezes stowarzyszenia. Na swoim stanie mają dwie drezyny - dwuosobową napędzaną rowerami i dziesięcioosobową odkupioną od PKP.

Niestety, żeby przejażdżki drezyną mogły nabrać oficjalnego charakteru, trzeba spełnić niełatwe wymogi proceduralne. Największą przeszkodą jest postawiony przez kolej warunek wykupu torów i kryjąca się za tym kwota kilkuset tysięcy złotych. Władze stowarzyszenia zwróciły się w tej sprawie z apelem do władz gminy, a także poprosiły o wsparcie poseł Arent. Pomoc zadeklarował kibicujący ich działaniom jeden z prawników i sympatyków kolei. Kilka tygodni temu przesłał stowarzyszeniu wzory druków pism, na podstawie których można ubiegać się o nieodpłatne przejęcie od PKP torów. To, jak mówi Kazimiera Klobuszeńska, odniosło skutek w jednej z miejscowości na południu Polski, której PKP przekazała bezpłatnie 50-kilometrowy szlak. Otrzymane druki pani Kazimiera przekazała do Urzędu Gminy w Dźwierzutach, a stamtąd po wypełnieniu zostały przesłane do dyrekcji PKP w Gdańsku.

Stowarzyszenie jednocześnie złożyło deklarację, że będzie się opiekowało torowiskiem i prowadziło przejazdy. Zastrzegło jednocześnie, że jest gotowe odstąpić władzom samorządowym zakupione drezyny, jeśli taka byłaby ich wola. - My tego nie musimy prowadzić, zależy nam tylko, żeby przejazdy drezyną funkcjonowały – przekonuje prezes Klobuszeńska. Zapewnia też, że od dyrektora biura poseł Arent otrzymała informację, że PKP zgodziła się nieodpłatnie przekazać gminie torowisko. - Pani wójt zachowuje się niepoważnie, bojąc się podjąć decyzję – nie kryje żalu.

Marianna Szydlik zdecydowanie też zaprzecza, aby PKP chciała przekazać gminie tory bezpłatnie. - Podczas spotkania w lipcu z dyrektorem PKP usłyszałam od niego, że na skutek wzrostu cen złomu, musielibyśmy zapłacić o 200 tys. zł więcej niż wcześniej nam wyliczono – mówi wójt.

KOLEJ NIE MÓWI „NIE”

Tymczasem z pisma adresowanego przez członka zarządu PKP Mirosława Antonowicza do poseł Iwony Arent wynika, że sprawa bezpłatnego przekazania torów gminie wciąż jest aktualna. „... zobowiązałem dyrektora PKP S.A. Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami w Gdańsku do wznowienia rozmów z Gminami Dźwierzuty i Biskupiec w celu ostatecznego rozstrzygnięcia czy są one zainteresowane nieodpłatnym przejęciem zlokalizowanych na ich terenie części linii kolejowej 262 na prowadzenie ruchu kolei drezynowej (z zachowaniem torowiska) czy też utworzeniem ścieżki rowerowej (z wcześniejszą likwidacją przez PKP S.A. torowiska). Pismo nosi datę 30 czerwca br.

Kazimiera Klobuszeńska wciąż wierzy, że torowisko nie zostanie jednak rozebrane. - Będę się tego domagać od pani wójt i radnych – zapowiada.

(o){/akeebasubs}