Były wójt gminy Jedwabno Włodzimierz Budny zarzuca obecnym jej władzom bezczynność i mataczenie. Chodzi o rzekomo nielegalne przyłącze wody, z którego korzystać miał sąsiad ekswójta. Sprawę badała prokuratura, ale odmówiła wszczęcia śledztwa.
NAPIĘTE STOSUNKI
Stosunki byłego wójta Włodzimierza Budnego z obecnymi władzami gminy Jedwabno nie należą do wzorowych, ani nawet poprawnych. Przypomnijmy, że na początku roku ekswłodarz częściowo zablokował drogę prowadzącą do kościoła, ustawiając na swojej działce betonowe krawężniki. Po kilku miesiącach, wskutek interwencji wójta Sławomira Ambroziaka, zostały one przez gminę usunięte. Nie minęło wiele czasu, a na linii Budny – władze Jedwabna wybuchł nowy konflikt.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZA WIEDZĄ I ZGODĄ
Wójt Sławomir Ambroziak uważa, że zarzuty Budnego są bezpodstawne. Przypomina, że przyłącze powstało za jego zgodą i wiedzą, a woda z niego była legalnie sprzedawana.
Dowodem na to jest protokół odbioru wodomierza z 2008 r. podpisany przez członków komisji na czele z ówczesnym kierownikiem gospodarstwa pomocniczego. - Podczas oględzin pracownicy nie stwierdzili innego przyłącza niż to, które wówczas wykonano – mówi Ambroziak. - Żadnej kradzieży nie stwierdzono, a my nie powinniśmy się angażować jako urząd w konflikt sąsiedzki – dodaje. Jego zdaniem kierowanie skargi na przewodniczącą do wojewody będzie źle świadczyło o gminie, zwłaszcza że były wójt nie przebiera w słowach. W jednym ze swoich pism miał użyć sformułowania, że „wszyscy rżną głupa”. - Nie użyłem żadnych brzydkich słów, choć pani prokurator stwierdziła, że mój język jest rzeczywiście barwny – przyznaje były włodarz. Potwierdza, że przyłącze powstało za jego rządów, ale jak się tylko o tym dowiedział, od razu kazał je wyłączyć. Nielegalny pobór wody miał się zacząć ponownie wtedy, kiedy już nie był wójtem. - Teraz próbują robić ze mnie idiotę i opowiadają niestworzone rzeczy. Nie pozwolę na to – nie kryje irytacji Budny. Jego sprzeciw budzi też to, że kiedy na forum rady omawiano jego sprawę, używano inicjałów „Włodzimierz B.” - Nie jestem żadnym przestępcą i nie życzę sobie podobnego traktowania – mówi, dodając, że jego działanie jest podyktowane głównie troską o gminne mienie.
ŚLEDZTWA NIE BĘDZIE
Tymczasem Prokuratura Rejonowa w Szczytnie dwa tygodnie temu odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie nielegalnego przyłącza, nie dopatrując się znamion czynu zabronionego.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
