Trochę popracują i przenoszą się z maszynami na inny plac budowy. Po jakimś czasie wracają i sytuacja się powtarza – taką oryginalną taktykę przebudowy dróg w Nowym Gizewie stosuje wykonawca robót z Ostrołęki.

Czy wrócą na plac budowy?
Radna Hanna Rydzewska obawia się, że na dokończenie robót trzeba będzie czekać miesiącami

Trwająca od lata ubiegłego roku przebudowa dróg wewnętrznych w Nowym Gizewie nie może doczekać się końca. Wykonawca – Przedsiębiorstwo Robót Drogowo-Budowlanych „Ostrada” z Ostrołęki po zrealizowaniu części zadania przerywa prace i przenosi się ze sprzętem na inny plac budowy. Po jakimś czasie wraca. Do takich sytuacji dochodziło już trzykrotnie. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Wkrótce po rozpoczęciu robót wynieśli się stąd w inne miejsce, wrócili tuż przed wyborami w październiku. Popracowali trochę i znów ich nie było. Teraz pojawili się na chwilę przed wyborami sołtysa i ponownie zniknęli – relacjonuje radna z Nowego Gizewa Hanna Rydzewska. Do dziś sześć planowanych do przebudowy dróg zostało jedynie utwardzonych, a dwie doczekały się pokrycia pierwszą warstwą masy bitumicznej. - Nasi mieszkańcy są zbulwersowani takim postępowaniem. Boimy się, że na dokończenie przerwanych robót będziemy musieli czekać jeszcze miesiącami, czy latami – irytuje się radna i pyta jakie działania w tym kierunku ma zamiar podjąć gmina.

Wójt Sławomir Wojciechowski rozkłada ręce. Jego wielokrotne interwencje u wykonawcy odnoszą niewielki skutek. Przypomina, że podobne problemy z tą samą firmą były przy przebudowie drogi w Szczycionku. - Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej – zauważa i apeluje do mieszkańców o cierpliwość. - Możemy rozwiązać umowę, tylko czekają nas wtedy długotrwałe procedury sądowe – tłumaczy wójt, wyrażając nadzieję, że prędzej czy później droga zostanie dokończona.

Tymczasem, jak się dowiadujemy, wykonawca domaga się od gminy zapłaty za już wykonane prace. Wójt jest w tym przypadku konsekwentny. - Jak zapłacimy, to pojawi się ryzyko, że już nie wrócą – tłumaczy, podkreślając, że do tej pory za tę inwestycję z samorządowej kasy nie wypłacono „złamanego grosza”. - Jak we wrześniu dzwoniłem do nich kilkanaście razy dziennie, żeby ruszyli się z robotą, to teraz oni wielokrotnie wydzwaniają do nas żądając pieniędzy – mówi wójt. Ujawnia przy tym, że przebudowywane przez „Ostradę” drogi w Piecach i Szczycionku do dziś nie zostały odebrane, ze względu na brak kompletu dokumentacji. Z tytułu opóźnienia naliczane są, przewidziane w umowie, karne odsetki.

Co na to przedstawiciele „Ostrady”?

- Od ubiegłego roku mamy ciągłe problemy z materiałami – słyszymy od prezesa zarządu Jarosława Nowaka. - Teraz mają wejść z przyłączami podwykonawcy. Jak skończą, wykonamy górne warstwy nawierzchni.

- Kiedy mieszkańcy będą mogli jeździć po oddanych do użytku nowych drogach w Nowym Gizewie?

- Myślę, że już za miesiąc.

(o){/akeebasubs}