Podczas wstępnych prac renowacyjnych prowadzonych na budynku dworca kolejowego w Szczytnie, spod wielu powłok farb odsłonięto historyczny napis nazwy stacji - „Ortelsburg”. Czy napis powinien pozostać na budynku? Zdaniem większości naszych rozmówców - tak. Są jednak głosy przeciwne.
NIESPODZIEWANE ODKRYCIE
Po długotrwałym popadaniu w ruinę, w końcu nadeszły lepsze czasy dla budynku szczycieńskiego dworca. Tuż przed świętami rozpoczęła się renowacja jego elewacji. Prace prowadzi specjalistyczna firma Transfer Art-System z Olsztyna, mająca za sobą m. in. rewitalizację pasymskiego ratusza.
Przy okazji odnawiania elewacji dworcowego budynku został odsłonięty wielki napis „Ortelsburg” widniejący na jego wschodniej ścianie. Czy napis ten powinien być zachowany? Interesujący się dziejami Szczytna, Tadeusz Jan Bogusz, nie ma wątpliwości, że tak.
- Ten napis to świadectwo skomplikowanych dziejów naszego miasta i dlatego powinien pozostać – tłumaczy.
Inne zdanie ma na ten temat Zygmunt Gołaszewski, przewodniczący zarządu Powiatowej Rady Kombatantów, który twierdzi, że napis ten źle się będzie kojarzył mieszkańcom miasta.
Zapytaliśmy przypadkowych przechodniów oraz taksówkarzy z postoju pod dworcem co o tym sądzą.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Napis powinien zostać, choć to raczej nie od nas zależy, a od konserwatora zabytków – mówią zgodnie dwaj panowie o imionach Piotr, oczekujący na klientów. Dodają, że przecież pokazuje to kawałek naszej historii.
Także „za” są właściciele przydworcowych placówek gastronomicznych.
- Napis powinien pozostać, bo to historyczna pamiątka – twierdzi Zbigniew Maksymowicz, właściciel pubu znajdującego się w budynku stacyjnym. Dodaje, że jego klienci, którzy na ogół są w wieku akademickim, często dyskutują na tematy historyczne. Kiedy rozmawiano o napisie, zdecydowanie przeważało zdanie o jego zachowaniu.
CZEKANIE NA DECYZJĘ
Jak nam wyjaśnia kierownik budowy Michał Ogiński, to czy napis będzie na trwałe zdobił ścianę budynku, zależy od decyzji opieki konserwatorskiej na budowie. Zapadnie ona po świętach.
Pracownicy Transfer Art-Sytem zapewnili nas, że są w stanie przywrócić napisowi dawną świetność. Polega to na punktowaniu tła i uwypukleniu konturów liter, co powoduje, że niezbyt wyraźny napis staje się dobrze widoczny, jakby niedawno został wymalowany.
ARCHITEKTONICZNA PEREŁKA
Prace renowacyjne dopiero się rozpoczęły, więc na ich końcowy efekt trzeba jeszcze trochę poczekać. Według harmonogramu mają potrwać do końca maja. Jak informuje nas Michał Ogiński, obecnie prowadzone prace są dopiero na etapie usuwania starych wielokrotnych powłok farb i miejscami tynku. Przy ich okazji, także od wschodniej strony, został odsłonięty zamurowany otwór drzwiowy. Co jeszcze kryje się pod usuwanymi powłokami, okaże się wkrótce. Równocześnie odnawiana jest drewniana wiata od strony torów. Już zdzierane są i zmatowiane warstwy starych powłok.
- Odrestaurowana wiata odzyska swoją historyczną barwę, czyli jasną zieleń – zapewnia Michał Ogiński. Dodaje, że zostanie wymieniona także cała stolarka okienna w budynku, a trzy jej typy będą zastąpione jednym. Wymieni się też drzwi frontowe i od strony torowiska. Ich barwa również będzie zielona, ale w ciemniejszym odcieniu niż wiata. Jak daje się zauważyć, prace renowacyjne prowadzone są z dużą starannością, dzięki czemu należy spodziewać się, że odnowiony dworzec być może stanie się obok gmachu sądu, czy Urzędu Skarbowego architektoniczną atrakcją Szczytna.
Marek J.Plitt
ZA I PRZECIW NAPISOWI
Sławomir Ambroziak – pasjonat historii regionu, członek zespołu redakcyjnego „Rocznika Mazurskiego”:

- Jeśli odsłonięto taki napis, powinien zostać zachowany. Świadczy on o takiej a nie innej historii tego budynku i miasta. Nie da się ukryć, że przez długi czas Mazury należały do Niemiec. Dobrze, że tam nie ma żadnych nazistowskich symboli. Dworzec w Szczytnie jest jednym z niewielu wschodniopruskich obiektów, który przetrwał w stosunkowo dobrym stanie do czasów współczesnych. Oczywiście polskie nazwy na dworcu muszą być i są. Ze szczytu budynku nazwa „Ortelsburg” aż tak bardzo nie rzuca się w oczy, żeby razić szczególnie wrażliwe osoby. Być może, kiedy już dworzec zostanie odremontowany, to będą się tam zjeżdżać różne ekipy filmowe, by kręcić sceny nawiązujące do przedwojennych lat.
Zygmunt Gołaszewski, przewodniczący zarządu Powiatowej Rady Kombatantów

- Jestem przeciwny uwidocznianiu na dworcu niemieckiej nazwy naszego miasta. Nazwa „Szczytno” wywodzi się przecież z czasów krzyżackich. Później Niemcy przerobili ją na Ortelsburg. Wystawienie na widok publiczny niemieckiej nazwy będzie źle się kojarzyło naszym mieszkańcom. Czasy Ortelsburga minęły już 70 lat temu.{/akeebasubs}
