Mazurski Ogród Literacki „CZYtamTU” już oficjalnie otwarty. Powstał on przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w ramach budżetu obywatelskiego, a jego pomysłodawczynią jest mieszkanka Szczytna Katarzyna Ciak – Górska. Jak sama mówi, idea zrodziła się z miłości do czytania i szczycieńskiej biblioteki, która była dla niej w dzieciństwie oknem na świat.
TO DOPIERO PIERWSZY ETAP
W poniedziałek odbyło się uroczyste otwarcie Mazurskiego Ogrodu Literackiego „CZYtamTU”. Powstał on w ramach ubiegłorocznej edycji budżetu obywatelskiego. Autorką projektu jest mieszkanka Szczytna Katarzyna Ciak – Górska. Ogród powstał na tyłach Miejskiej Biblioteki Publicznej. W ramach inwestycji miejsce zostało wyłożone kostką brukową i ogrodzone. Wykonano także nasadzenia roślin, które wiosną i latem mają cieszyć oczy odwiedzających. Ponadto zakupiono meble, w tym siedzenia oraz fotele, a także monitoring.
Podczas otwarcia ogrodu burmistrz Stefan Ochman dziękował pomysłodawczyni projektu, podkreślając, że będzie on służył nie tylko miłośnikom czytania, ale też wspólnemu spędzaniu czasu przy okazji organizowanych tu wydarzeń. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Z kolei dyrektor MBP Adrianna Trzepiota tłumaczyła, że otwarcie ogrodu planowano na czerwiec, ale liczne komplikacje związane z realizacją inwestycji opóźniły termin oddania jej do użytku. - Wreszcie się jednak udało, jestem przeszczęśliwa – nie kryła radości dyrektor, zapowiadając, że ogród na pewno będzie tętnił życiem.
Podczas otwarcia w bibliotece można było oglądać wystawę rzeźb zmarłego przed rokiem Michała Grzymysławskiego wraz ze zdjęciami dokumentującymi jego artystyczne działania, w tym udział w plenerach oraz przedsięwzięciach organizowanych przez miasto i Miejski Dom Kultury, w którym przez lata pracował. Muzycznym akcentem uroczystości był występ duetu Katarzyna Ciak – Górska i Arek Górski, którzy wykonali znane i lubiane przeboje polskie oraz zagraniczne.
Z MIŁOŚCI DO CZYTANIA
Pomysłodawczyni projektu zdradza, że zrodził się on z miłości do czytania i szczycieńskiej biblioteki. - Uwielbiam czytanie, bo ono przenosi mnie w inny świat, gdzie mogę robić wszystko i być kim chcę – mówi pani Kasia. Wspomina, że kiedy nie zawsze mogła sobie pozwolić na kupno wymarzonej książki, wtedy ratunkiem okazywała się biblioteka. - Ona otwierała mi okno na czytelniczy świat – zwierza się autorka ogrodu literackiego. - Uwielbiałam tu przychodzić choćby tylko po to, aby poczuć zapach książek – zwierza się.
Inspiracją do stworzenia ogrodu stało się to, że sama ukończyła szkołę związaną z architekturą terenów zielonych. Jest też mamą nastolatki oraz 2,5-latki, więc, jak sama przyznaje, potrzebuje czasem odskoczni od domowych obowiązków. - Czasem marzę o takim miejscu, do którego mogłabym się wyrwać, żeby nikt mi nie przeszkadzał i żeby nie były to cztery ściany – mówi pani Kasia. Cieszy ją to, że projekt jej autorstwa w założeniu ma służyć wszystkim mieszkańcom, a nie wybranej grupie, np. z jednego osiedla. - To mnie w budżetach obywatelskich trochę martwiło – przyznaje.
PRZYJDŹCIE I ZOBACZCIE
Projekt ma jednak swoich krytyków. Jedni zwracają uwagę, że ogród powstał w samym centrum miasta, przy ruchliwej ulicy. Innym nie podoba się to, że teren został wyłożony kostką betonową. Co na to pomysłodawczyni? - Tylko ten się nie myli, kto nic nie robi – odpowiada, dodając, że dzięki takiemu a nie innemu podłożu będzie łatwiej tu utrzymać czystość. Zapewnia też, że do ogrodu dźwięki z ulicy nie docierają. - Zawsze będzie tu grała delikatna muzyka – zapowiada, zachęcając malkontentów, aby skorzystali z tego miejsca i sami się o tym przekonali. - Zapraszam do przyjścia tu z książką, gazetą albo laptopem, a następnie do wyrażenia opinii – mówi autorka pomysłu.
Z zagospodarowania terenu na tyłach biblioteki cieszy się też była jej dyrektor Jadwiga Pijanowska. - Bardzo mi się to miejsce podoba. Ten niezagospodarowany teren był naszą bolączką. Pojawiały się różne pomysły na jego wykorzystanie, ale żaden nie został zrealizowany. Jestem dumna i szczęśliwa, że to się wreszcie wydarzyło – podsumowuje pani Jadwiga.
(ew)
