- Nie 160, a 460 zł powinna wynosić nasza dieta – uważają sołtysi w gminie Dźwierzuty. Do rąk przewodniczącego rady trafił podpisany przez nich w tej sprawie oficjalny wniosek.

Dajcie nam potrójną dietę
Sołtys Olszewek Artur Święcicki (z lewej) wytyka Urzędowi Gminy brak profesjonalizmu i przygotowania do sytuacji nadzwyczajnych. - Jeżeli nie działa urząd, na panu spoczywa pomoc mieszkańcom – odbija piłeczkę przewodniczący rady Arkadiusz Nosek

Sołtysi w gminie Dźwierzuty uważają, że wynagrodzenie jakie otrzymują w ramach comiesięcznych diet jest zdecydowanie za małe. Podczas ostatniej sesji Rady Gminy złożyli w tej sprawie wniosek do przewodniczącego rady. Podpisali się pod nim sołtysi Dąbrów, Giśla, Jabłonki, Linowa, Miętkich, Nowych Kiejkut, Olszewek, Orzyn, Popowej Woli, Rum, Sąpłat, Stankowa i Grądów.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Chcą, aby dotychczas wypłacana im kwota 160 zł wzrosła o 300 zł. To oznacza, że mieliby co miesiąc otrzymywać 460 zł. Do wniosku, który będzie teraz analizowany przez władze gminy, nie dołączono uzasadnienia. Jak wynika jednak z relacji sołtysa Olszewek Artura Święcickiego, pełnienie tej funkcji nie jest usłane różami. Dowodzą tego dramatyczne przypadki, z którymi musiał się zmagać w ostatnim czasie.

NIE MA RADY NA BEZPAŃSKIE PSY

Prawdziwą plagą w gminie są bezpańskie psy. Kilkakrotnie sołtys zwracał się o interwencję do Urzędu Gminy. - Przyjechał samochodem nieprzygotowany człowiek i nie potrafił złapać wałęsającego się psa. Potem przyjechał drugi, który stwierdził, że boi się własnego psa, a co dopiero obcego. Taki był z nich pożytek – żalił się sołtys. Ostatnio, jak dodawał, w Olszewkach została pogryziona mieszkanka Sąpłat. Dlatego apeluje do władz gminy, aby wyznaczyły w urzędzie osobę przygotowaną do łapania bezpańskich psów. - A tak chodzą one sobie w lewo i prawo i nikt tego nie kontroluje – podsumowuje.

DO KOGO DZWONIĆ PO POMOC?

Inną wymagającą pilnej interwencji sytuacją było zerwanie linii energetycznej po jednej z niedawnych wichur. Olszewki zostały odcięte od świata. Sołtys próbował prosić o pomoc służby gminne, ale nie mógł się do nikogo dodzwonić. Tymczasem brak prądu powodował, że czterech hodowców dużych stad krów nie było w stanie ich wydoić. - Cały dzień latałem z telefonem i nic nie mogłem załatwić – opowiadał radnym sołtys.

Na wyrozumiałość ze strony przewodniczącego rady Arkadiusza Noska nie mógł jednak liczyć. - Sołtys jest jednostką pomocniczą Urzędu Gminy. Jeżeli nie działa urząd, na panu spoczywa pomoc mieszkańcom – zwracał się do niego przewodniczący. Radził mu, żeby w takich sytuacjach dzwonił do pogotowia energetycznego, gazowego, policji czy straży pożarnej. Tłumaczył też, że gminy nie stać na zlecanie dyżurów po godzinach pracy urzędu: - Nikt przecież w czasie prywatnym nie będzie się takimi sprawami zajmował.

(o){/akeebasubs}