Szczęśliwy finał dramatycznych wydarzeń w Kobyłosze. 8-letnia Hania, która ponad tydzień temu topiła się w jeziorze Sasek Wielki, z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. - Nie potrafię w pełni wyrazić wdzięczności wszystkim osobom ratującym moją córkę. Bardzo serdecznie im za to dziękuję – mówi szczęśliwa mama uratowanej przez plażowiczów dziewczynki.

Dali Hani drugie życiePrzypomnijmy. W niedzielne popołudnie 5 lipca w Kobyłosze, na niestrzeżonym kąpielisku plażowicze wyciągnęli z wody tonącą 8-letnią Hanię. Dziewczynka będąca pod opieką rodziców wcześniej nurkowała przy brzegu. W pewnej chwili zniknęła z oczu mamy oraz jednej z wypoczywających nad jeziorem kobiet. Na ratunek tonącemu dziecku natychmiast rzuciło się kilku mężczyzn. Po paru minutach odnaleźli dziewczynkę i wydobyli na brzeg. Tam, jako jedna z pierwszych, fachowej pomocy udzieliła jej wypoczywająca akurat na plaży pielęgniarka. W gronie ratujących dziecko był również Arkadiusz Zera z Mińska Mazowieckiego. - Po wyjęciu na brzeg dziewczynka była sina, wręcz fioletowa – relacjonował „Kurkowi”. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Akcję ratunkową kontynuowali strażacy z OSP Linowo, a także zespół ratownictwa medycznego. Po około 10 minutach reanimacji dziecko zaczęło dawać oznaki życia. Nieprzytomne zostało przetransportowane przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

Hania przez pierwsze dni od wypadku pozostawała w śpiączce farmakologicznej. Jednak już pod koniec ubiegłego tygodnia lekarze ją wybudzili i przenieśli z OIOM-u na inny oddział. - Stan Hani z dnia na dzień się poprawia. Na razie jest jeszcze osłabiona, ale sama je, zaczyna też siadać – relacjonowała nam w poniedziałek mama dziewczynki, pani Alicja. Hania po wybudzeniu rozpoznała swoich najbliższych i zaczęła z nimi rozmawiać. - Samego wypadku nie pamięta – mówi jej mama. 8-latka musi jeszcze przejść serię badań, ale lekarze nie wykluczają, że już pod koniec tego tygodnia zostanie wypisana do domu. - To, co się stało, to prawdziwy cud od Boga – nie kryje wzruszenia pani Alicja, dodając, że pewnie by się nie wydarzył, gdyby nie zaangażowanie ludzi ratujących Hanię. - Robili to z wielkim sercem. Nie mam słów, aby wyrazić im wdzięczność. Bardzo serdecznie dziękuję też wszystkim, którzy wspierali nas i modlili się za Hanię – mówi pani Alicja, szczególne podziękowania kierując do mężczyzn, którzy skoczyli do wody, by ratować dziewczynkę oraz pielęgniarki udzielającej jej pierwszej pomocy. Prosi też wszystkich, którzy ratowali Hanię o bezpośredni kontakt za pośrednictwem „Kurka”. - Chciałabym podziękować każdemu z osobna – mówi.

(ew){/akeebasubs}