Mazurskie misterium bożonarodzeniowej jutrzni stało się inspiracją dla autorów najnowszego spektaklu przygotowanego przez Stowarzyszenie Twórców i Orędowników Kultury „Anima”. Jego premiera odbyła się w miniony piątek, w nietypowym miejscu – przedwojennej stodole w Chochole koło Świętajna.

Dawno temu na MazurachW sezonie letnim, pełnym głośnych festynów, jarmarków i imprez w klimacie „kartoflaka”, takie wydarzenie kulturalne to prawdziwa perełka. Mowa o spektaklu „Z samego nieba ide k’ wam”, zrealizowanym przez Stowarzyszenie Twórców i Animatorów Kultury „Anima”. Podobnie jak dwa poprzednie – „Szkoła” i „Dzika jabłoń”, jego tematyka jest silnie związana z Mazurami. Odwołuje się do społeczności, której dziś już prawie na naszej ziemi nie ma, a jej obyczaje i tradycje odchodzą w zapomnienie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Autor scenariusza, muzyk Transkapeli Robert Wasilewski, po raz kolejny próbuje odpowiedzieć na pytanie, czym jest mazurska tożsamość i kim byli Mazurzy – Polakami, Niemcami, a może ani jednym, ani drugim. Ten właśnie wątek pojawia się w najnowszym spektaklu, którego premiera odbyła się w miniony piątek w mazurskiej, przedwojennej stodole w Chochole. Wybór tej scenerii, wzmocnionej dodatkowo przez szalejącą akurat burzę, nie był przypadkowy – licznie przybyła publiczność przeniosła się w czasie do lat 30. minionego wieku, kiedy to na Mazurach, już pod rządami Hitlera, miejscowi odprawiają tradycyjne misterium bożonarodzeniowej jutrzni. W warstwie fabularnej spektakl nawiązuje do opisanego w 1858 r. przez Maxa Rosenheyna w przewodniku po Prusach Wschodniach tajemniczego incydentu upadku „żywego” anioła spuszczonego z sufitu zboru. W przedstawieniu nie zabrakło odniesień do wydarzeń historycznych, takich jak I wojna światowa czy plebiscyt w 1920 r., które wywarły istotny wpływ na ludność mazurską na początku XX wieku. Zawieruchy dziejowe i totalitaryzmy odcisnęły na tej ziemi swoje tragiczne piętno, niszcząc pradawne obyczaje, a także wprowadzając nienawiść i podziały między ludźmi od wieków zamieszkujących obok siebie. Nie jest to jednak spektakl wyłącznie o historii Mazur – dużo w nim metafizyki, wspomnień oraz tęsknoty za światem, którego dziś już nie ma.

Przedsięwzięcie zostało zrealizowane w ramach szerszego projektu, który obejmował m.in. warsztaty aktorskie, chóralne i scenograficzne. Ich uczestnicy wystąpili w spektaklu u boku aktorki Teatru Miniatura w Gdańsku Wioli Karpowicz oraz aktora Teatru Wiczy Krystiana Wieczyńskiego. Duże wrażenie robiła warstwa muzyczna, o którą zadbali: chór pod dyrekcją Joanny Gawryszewskiej i Wolfganga Niklausa, zespół SAKS ze Szczytna oraz Kapela Wasilewskich z Kobyłochy. Scenografię przygotował Bartosz Myślak, a kostiumy żywcem wyjęte z lat 30. – Ewa Helman Szczerbic. Całość wyreżyserował Romuald Wicza Pokojski.

Ci, którzy nie byli na premierze, będą mogli zobaczyć spektakl w dniach 24, 25 i 26 sierpnia. Bezpłatne wejściówki są dostępne w szczycieńskim MDK-u oraz w Nadleśnictwie Spychowo, do którego należy przedwojenna stodoła w Chochole.

(ew){/akeebasubs}