Już po raz dziewiąty obchodzono w Szczytnie święto kartoflaka. Otwarcie imprezy pokrzyżowała aura, odstraszając widownię. Później jednak wyszło słońce.
Tegoroczne święto Mazurskiego Kartoflaka miał zainaugurować dziecięcy festiwal mydlanych baniek oraz zabawy na dmuchańcach, czyli wielkich pneumatycznych zjeżdżalniach. Niestety ulewy deszcz pokrzyżował te plany, odstraszając publiczność. Przybyła tylko garstka osób, która skryła się zaraz pod namiotami dość licznych stoisk, wyczekując na poprawę pogody. Ta przez dłuższy czas nie następowała i lało nieustannie.
Deszcz nie zniechęcił jednak gospodyń. Nie bacząc na kaprysy aury, przystąpiły do rywalizacji na kulinarnej niwie. W ramach konkursu „Ekojadło” przyrządzały potrawy regionalne. W ruch poszły patelnie, blachy i inne kuchenne przyrządy. Później efekty tych poczynań oceniało jury wyłonione z publiczności.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zwyciężyły gospodynie z Dębówka, przed paniami z Popowej Woli i Miętkich. Z chwilą ogłaszania wyników wreszcie wyszło słońce i tak naprawdę święto kartofla zaczęło się na nowo. Maluchy mogły skorzystać z dmuchanych zjeżdżalni, pobawić się klockami, malowankami, itp. A najważniejsze, że można było skosztować kartoflanego przysmaku z sosem grzybowym lub bez, nie wystając w długich kolejkach.
- Przygotowaliśmy ok. 1000 porcji – informuje Andrzej Matrena, dyrektor MDK-u, przemoknięty od stóp do głów. Amatorzy mazurskiego przysmaku, którzy dopiero zaczęli napływać, chwalili jego zalety.
- Kartoflak jest smaczny, akurat taki, jaki lubię, bo nie za pikantny – mówi Danuta Grądka, która zjawiła się z całą rodziną. Niewielki kąsek spróbował nawet jej maleńki synek Aleksander. Już drugi rok z rzędu impreza odbywa się na miejskiej plaży, co wydaje się dużo korzystniejsze. Nad jeziorem impreza nabrała kameralnego charakteru i wreszcie obyło się bez ogromnych kolejek. Każdy amator kartoflaka bez przepychanek i tłoku dostał swoją porcję.
Poza tym liczne stragany ustawione nie tylko przy plaży, ale i w pasażu Klenczona zwabiły wielu niezorientowanych przechodniów oraz turystów, którzy dołączyli do wspólnej zabawy.
Zwieńczeniem imprezy był udany koncert Stashki. Wystąpiła ona też w charakterze instrumentalistki, grając na gitarze. Niesyci wrażeń muzyczno-ruchowych mogli jeszcze pobawić się na potańcówce, która potrwała do późnych godzin wieczornych.
Marek J.Plitt{/akeebasubs}
