WIZERUNKOWA KLAPA
Niedawno pisałem w „Kurku” o szczycieńskim cmentarzu żydowskim. Podałem wówczas, że najcenniejsza pod względem artystycznym na tym cmentarzu macewa I. Flatowa zniszczona została z przyczyn naturalnych.
Była mocno pochylona i założyłem, że wywróciły ją korzenie rosnącego przy niej drzewa. Po stopieniu się śniegu okazało się, że nie jest to jedyna uszkodzona niedawno macewa. Straty są o wiele większe i oczywistym jest, że nie powstały w sposób naturalny. W sumie wywróconych zostało 7 macew, w tym 3 rozbito. Jedna z rozbitych macew była już kiedyś sklejana. Gdy uświadomiłem sobie, co się stało, to na moment się zawahałem. Dla Szczytna jest to wydarzenie wizerunkowo bardzo niekorzystne. Uznałem jednak, że ukrywanie tego nikomu chluby nie przyniesie.
ZWYKLI WANDALE CZY ANTYSEMICI?
Na razie wiadomo tylko, że był to akt wandalizmu, być może wynikający z pobudek antysemickich. Byłbym ostrożny, co do podawania antysemityzmu jako przyczyn tych zniszczeń. Takie oskarżenia to bardzo poważna sprawa, a akty wandalizmu dosyć często zdarzają się również na współczesnych cmentarzach komunalnych. Z drugiej jednak strony nadal na niektórych macewach widoczne są stare, antysemickie napisy.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
TRZEBA PILNYCH DZIAŁAŃ
Tak jak już pisałem, cmentarz żydowski jest w coraz gorszym stanie i jako miejsce pamięci oraz jeden z naszych najcenniejszych zabytków wymaga podjęcia zdecydowanych działań. W tym momencie najcenniejsze macewy są rozbite czy wywrócone. Na ziemi leży przełamana, druga pod względem wieku, macewa Israela Aronsona (1779 -1833). Jeszcze kilka lata temu była czytelna. Obecnie piaskowiec, z którego jest wykonana, porasta mech. Najstarsza macewa stoi na grobie Eske Itziga (1782-1827). Z przyczyn naturalnych jest już w złym stanie, częściowo nieczytelna, w niektórych opisach cmentarza pomijana. Najstarsze zachowane macewy to jednocześnie najstarsze nagrobki cmentarne w naszym powiecie (starsze są tylko płyty nagrobne, znajdujące się w kościołach).
Wydaje mi się, że przy poszanowaniu żydowskich zasad religijnych część tych leżących macew można postawić. Natomiast rozbite i te, których nie da się przypisać do konkretnego grobu powinny być zabezpieczone w stworzonym na tym cmentarzu lapidarium. Macewy leżące na ziemi ulegają erozji o wiele szybciej od tych stojących. Konieczne jest też postawienie tablicy informacyjnej z historią cmentarza i spisem pochowanych na nim osób. Wiadomo, że na tyłach cmentarza od wielu lat zbierają się osoby spożywające alkohol, a droga do miejsca degustacji prowadzi właśnie przez cmentarz. Z tyłu znajduje się również dzikie wysypisko śmieci. Może warto byłoby cmentarz z pozostałych dwóch stron ogrodzić?
Orientując się trochę w sytuacji, zdaję sobie sprawę, że (niezależnie od tego kto będzie rządził po wyborach w Szczytnie) szansa na jakieś konkretne działania w tej sprawie jest znikoma. Szczycieński kirkut skazany jest na zagładę, a takie sytuacje, jak ten ostatni akt wandalizmu, tylko ją drastycznie przyspieszają. Tak ubogie w zabytki Szczytno stopniowo traci jeden ze swoich najważniejszych historycznych obiektów. Chyba trzeba się zastanowić nad niewpisywaniem tego, mimo wszystko nadal najlepiej zachowanego cmentarza żydowskiego w regionie, do przygotowywanych u nas dla turystów folderów i przewodników turystycznych. Chwalić się nim raczej już nie powinniśmy. Jednocześnie musimy być świadomi, że czy chcemy tego, czy nie, będzie on zawsze budził zainteresowanie i że będą się pojawiać kolejne opisy przedstawiające jego stan. Wraz z upływem lat coraz trudniej będzie nam ten stan wytłumaczyć. Nie będzie się już można zasłaniać zniszczeniami powstałymi w czasach nazistowskich, czy w okresie PRL-u.
Szansą dla tego cmentarza są ludzie, obecni i byli mieszkańcy oraz sympatycy Szczytna. W tym momencie kilka osób zadeklarowało chęć sfinansowania naprawy macewy Isidora Flatowa. Jeśli konserwator zabytków i właściciel terenu wyrażą zgodę, to może jednak przy poszanowaniu żydowskich zasad religijnych uda się coś zrobić. To jest jedyny sposób, by ograniczyć straty wizerunkowe wynikające z ostatniego aktu dewastacji oraz ogólnego stanu obiektu. Gdy ludzie pokażą, że ten wyjątkowy zabytek jest dla nich ważny, że zależy im, by wglądał on jak najlepiej, to może i władze oraz stosowne urzędy zdecydują się na jakieś konkretne działania.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
