Pechowo zakończyły się dla Anny Olbryś z Jeromin zakupy w Myszyńcu. Kobiecie skradziono portfel z kartą bankomatową. Kiedy zdenerwowana udała się do miejscowego banku, jego pracownica odesłała ją do Świętajna, nie podając nawet numeru na infolinię. Zanim mieszkance udało się zablokować kartę, przestępca zdołał aż osiem razy pobrać pieniądze z jej konta.

Dlaczego mi nie pomogliście
Anna Olbryś: – Zanim zablokowałam kartę, ktoś już osiem razy wybrał pieniądze z mojego konta

W czwartek 22 listopada pani Anna Olbryś z Jeromin w gminie Świętajno wybrała się na zakupy do Myszyńca. Po załatwieniu części sprawunków, zaniosła je do samochodu, a portfel schowała do torebki. - Potem jeszcze wróciłam, aby obejrzeć ubrania dla męża – relacjonuje kobieta. Wtedy, chcąc zapłacić za spodnie, zorientowała się, że nie ma portfela. Zaczęły się gorączkowe poszukiwania. Pani Anna obeszła wszystkie miejsca, gdzie wcześniej robiła zakupy, ale na próżno. W tej sytuacji, zdenerwowana, postanowiła szukać pomocy w miejscowym banku.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Kiedy poinformowałam pracownicę o kradzieży i utracie karty, ta powiedziała mi, że to nie ten bank i odesłała do Świętajna – opowiada pani Anna, dodając, że pracownica nie zadała sobie nawet trudu, by podać jej numer infolinii, pod którym mogłaby zablokować kartę. Nie mając innego wyjścia, kobieta pojechała do Świętajna. Tam, w oddziale Banku Spółdzielczego, w którym ma konto, udało się jej spełnić formalności. Okazało się jednak, że jest za późno – Zanim zablokowałam kartę, ktoś już osiem razy wybrał pieniądze z mojego konta – mówi mieszkanka Jeromin. Sprawę zgłosiła policji, która prowadzi postępowanie. Pani Anna nie ma jednak wielkich nadziei na odzyskanie gotówki. Za jej utratę obwinia także siebie. - Miałam numer PIN w portfelu – przyznaje.

Okazuje się, że bank w Myszyńcu, do którego trafiła, nie jest oddziałem placówki BS w Szczytnie, choć podobnie się nazywa. Dlatego pracownica odesłała panią Annę do Świętajna. - Wystarczyło jednak trochę dobrej woli z jej strony i podanie mi numer u na infolinię – mówi rozgoryczona kobieta.

(ew){/akeebasubs}