Wójt Sławomir Ambroziak, podczas spotkania z mieszkańcami w świetlicy w Nartach, przedstawił wyniki badań dotyczących ubytku wody w jeziorach Świętajno (Narty), Warchały i Brajnickim. Raport sporządzony przez naukowców z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, oprócz wymienianych już wcześniej przyczyn postępującej degradacji akwenów, takich jak ich niekorzystne położenie, zmiany klimatu czy prowadzone na przestrzeni lat melioracje, wskazuje też na niekontrolowane zrzuty wody podczas połowu węgorzy. Znikomy wpływ na to ma natomiast hotel w Warchałach.

Dlaczego nasze jeziora wysychają?

Jezioro Świętajno (Narty) to turystyczna perełka powiatu, z której z roku na rok ubywa wody

SKUTECZNE NACISKI

W piątek 5 grudnia w świetlicy wiejskiej w Nartach odbyło się spotkanie z mieszkańcami i właścicielami nieruchomości letniskowych. Udział w nim wzięli również m.in. prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie Bartosz Nowicki oraz dyrektor Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie oddział w Ostrołęce Sławomir Lipka. W trakcie spotkania wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak przedstawił wyniki badań dotyczących ubytku wody w jeziorach Świętajno (Narty), Warchały i Brajnickim. Ich przeprowadzenia lokalna społeczność domagała się już od dłuższego czasu, dając temu wyraz podczas poprzedniego spotkania w lutym br. poświęconego temu problemowi. Choć właścicielem akwenów jest Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, to sprawy w swoje ręce wziął samorząd. W porozumieniu z Wodami Polskimi, złożył do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie wniosek o dofinansowanie badań. Pozyskał na ten cel 44 tys. zł i dołożył z własnych środków 5 tys. złotych. Postępowanie zamówieniowe wygrał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, który przeprowadził badania.

WINNE POŁOŻENIE, KLIMAT I MELIORACJE

Wyniki badań przedstawił wójt Sławomir Ambroziak podczas spotkania z mieszkańcami w Nartach

Wyniki w znacznej części potwierdzają to, o czym mówiło się od lat jeśli chodzi o przyczyny ubytku wód.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Autorzy raportu wskazują, że wpływ na to ma niekorzystne położenie jezior Świętajno (Narty), Warchały i Brajnickie w strefie wododziałowej między Wisłą a Pregołą, co przekłada się na niewielkie możliwości ich zasilania, zwłaszcza w okresach niskich opadów. Najgorszą pod tym względem sytuację ma usytuowane najwyżej jezioro Świętajno (Narty). Ponadto, zdaniem naukowców, za ubytek wody odpowiada aktualna sytuacja meteorologiczna, czyli systematyczny wzrost temperatury powietrza i spadek wilgotności, a także coraz większe parowanie i skrócenie występowania pokrywy śnieżnej. Kolejna przyczyna to melioracje przeprowadzane w XIX i drugiej połowie XX w. O problemie tym mówił obecny na spotkaniu były wójt gminy Jedwabno, Włodzimierz Budny. Wskazywał, że największe szkody dla jeziora Świętajno, przyniosły melioracje wykonane po II wojnie światowej, bo całkowicie przekierowały płynącą dotąd przez nie wodę do Jeziora Brajnickiego. - Teraz te wody są „złapane” 300 – 400 metrów przed jeziorem Świętajno i odprowadzane wprost do Jeziora Brajnickiego, które tak naprawdę nie jest częścią ekosystemu, bo przez wiele wieków go nie było – mówił były wójt. Paradoksalnie, takie rozwiązanie miało chronić jezioro Świętajno przez spływaniem do niego wody z okolicznych pól zanieczyszczonej nawozami sztucznymi. W rzeczywistości jednak okazało się dla niego niekorzystne.

NOWY WĄTEK Z WĘGORZAMI

Los jeziora leży na sercu lokalnej społeczności, o czym świadczyła dość wysoka frekwencja podczas spotkania

W raporcie pojawia się nowy wątek, o którym do tej pory się nie mówiło. Autorzy badania, jako jedną z przyczyn degradacji akwenów, wymieniają niekontrolowane zrzuty wody na jazie Rybaczówka w czasie wiosennych połowów węgorza. Powołując się na relacje mieszkańców Brajnik twierdzą, że w kwietniu i maju w ostatnich latach wielokrotnie dochodziło do sytuacji, że w ciągu tygodnia zwierciadło wody na Jeziorze Brajnickim obniżało się o pół metra i później utrzymywało się na takim poziomie przez kolejne miesiące. Tego rodzaju działania prowadzą nie tylko do spadku poziomu wód w Jeziorze Brajnickim, ale również do obniżenia wód gruntowych w jego sąsiedztwie, co ma szczególne znaczenie dla jeziora Świętajno, ponieważ przy większym spadku hydraulicznym następuje szybsza ucieczka jego wód przez pierwszy podział wodonośny w kierunku niżej położonego Jeziora Brajnickiego - czytamy w raporcie.

TO NIE HOTEL WYPIJA WODĘ

Kolejny, choć zdaniem autorów badań znikomy czynnik, to pobór wód podziemnych z prywatnych ujęć zlokalizowanych w bezpośredniej zlewni badanych jezior. Wskutek tego, jak szacują twórcy raportu, lustro wody obniża się o 11 mm rocznie. Ta ostatnia teza przeczy zarzutom formułowanym przez część letników i mieszkańców, którzy winą za degradację jezior obarczali wybudowany dziesięć lat temu hotel w Warchałach. W tej sprawie w lutym zostało złożone przez osobę prywatną zawiadomienie do prokuratury, a posłanka Paulina Matysiak złożyła interpelację. Prokuratura sprawdziła pozwolenia wodnoprawne m.in. hotelu. Stwierdziła, że do żadnych naruszeń prawa nie doszło i postępowanie umorzyła.

Obecna na spotkaniu właścicielka hotelu w Warchałach Grażyna Tomczak przekonywała, że z 11 mm spadku spowodowanego poborem wód powierzchniowych, hotel odpowiada za ok. 2 mm rocznie. Zaapelowała do okolicznych właścicieli domków letniskowych, aby ci podłączali się do sieci wodociągowej, którą gmina ma poprowadzić z Pidunia, gdzie niebawem ma powstać nowa hydrofornia. - Jeśli oni nie podłączą się do wodociągu, to hotel nie będzie miał znaczenia – przekonywała Grażyna Tomczak. Przy okazji informowała, że część sezonowa jej ośrodka „Rusałka” jest już podłączona do sieci wodociągowej biegnącej z Witowa. - Ja ze swojej strony robię, co mogę – zapewniała właścicielka hotelu, skarżąc się, że wskutek oskarżeń dotyczących poboru wody przez jej hotel, spotyka ją wiele nieprzyjemności.

Hotel w Warchałach dysponuje 200 miejscami noclegowymi i notuje średnie roczne obłożenie na poziomie 50%. Z kolei, jak podawał wójt Ambroziak, tylko 15 sierpnia tego roku, na terenie gminy Jedwabno, przebywały 33 tysiące osób, które w większości przyjechały tu wypocząć nad jeziorem Świętajno.

CO ZROBIĄ WODY POLSKIE

Do przedstawionych wyników badań odniósł się przedstawiciel Wód Polskich Sławomir Lipka. Przyznał, że najbardziej zastanawiający element raportu to ten dotyczący niekontrolowanych zrzutów wody podczas połowu węgorzy. - Na pewno będziemy chcieli spotkać się z właścicielem jazu i jego użytkownikami – zapowiadał. Kolejne działania, które zamierzają wykonać Wody Polskie, to analiza sytuacji prywatnych ujęć wody w obrębie zlewni trzech badanych jezior. - Głównie chodzi o miejsca, które nie mają pozwoleń wodnoprawnych – mówił dyrektor Lipka.

Raport wskazuje na rozwiązania, które docelowo pozwoliłyby zahamować ubytek wody w jeziorach, jednak są to propozycje kosztowne. Dlatego przedstawiciel Wód Polskich zapowiadał, że jego instytucja najpierw zamierza się skupić nad tym, co można zrobić teraz.

CZY WINNY BYŁ KORONAWIRUS?

Podczas dyskusji jeden z uczestników spotkania zarzucił, że raport jest ogólnikowy, a jego autorzy nie znają badanego terenu. Zauważył, że nie odnieśli się do najbardziej drastycznego ubytku wody, który nastąpił w latach 2022 – 2023. - To przez dwadzieścia lat ubywało z powodu korzystania ze studni głębinowych 11 mm rocznie, a w tych dwóch ostatnich latach ubyło aż 511 mm. Jak panowie to wytłumaczycie? – pytał.

Wójt Ambroziak odpowiadał, że autorzy faktycznie nie ujęli w opracowaniu tego wzrostu z ostatnich lat, jednak za opisaną przez mieszkańca sytuację obwinił pandemię koronawirusa. Spowodowała ona napływ do gminy dużej liczby osób, które w tym czasie masowo wykupowały na jej terenie nieruchomości. To, jak sugerował włodarz, mogło się przyczynić do zwiększonego poboru wody. Część uczestników zebrania po cichu nie dawała jednak tym wyjaśnieniom wiary.

WSZĘDZIE TYLKO PLAŻE I PLAŻE

Inny mieszkaniec, Jacek Horoszkiewicz, emerytowany pracownik Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie zajmujący się tam m.in. kwestiami dotyczącymi ochrony środowiska pytał, czy istnieje możliwość ograniczenia dzierżawy użytkownikowi rybackiemu Jeziora Brajnickiego, aby wyeliminować problem odprowadzania z niego wód. Apelował też, aby zainteresować się wycinką trzcinowisk i zakrzaczeń, co przekłada się na większe parowanie. - Gdzie nie spojrzeć, wszędzie tylko plaże i plaże – mówił. Na te uwagi zareagował przedstawiciel Wód Polskich, podkreślając, że na wycinanie trzcin trzeba mieć pozwolenie wodnoprawne. - Jeśli ktoś to robi bez zezwoleń, łamie prawo – podkreślał Sławomir Lipka.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}