Opracowany przez wójta Kudrzyckiego plan przesiedlenia rodzin z wyrokami eksmisyjnymi do lokali socjalnych w Spalinach Wielkich nie zakończył się pełnym sukcesem. Stanisław Zdunek, właściciel mieszkań w Orzeszkach, zapowiada pozwanie gminy do sądu.

Dlaczego nie płacą?
- Nie mamy z czego płacić – tłumaczą Janina i Kazimierz Gutowie, mieszkańcy jednego z lokali w bloku w Orzeszkach

Dwa lata temu kosztem 120 tys. zł gmina Rozogi zaadaptowała budynek po byłej szkole w Spalinach Wielkich na lokale socjalne. Do nich miały być przekwaterowane rodziny z wyrokami eksmisyjnymi zamieszkujące w blokach w Orzeszkach, za które czynsz właścicielowi płaciła gmina. Udało się to w trzech przypadkach. Dwie rodziny jednak odmówiły przeprowadzki. Teraz koszt ich utrzymania wrócił na barki właściciela mieszkań Stanisława Zdunka. Ten w latach 90. wykupił oba bloki w Orzeszkach z myślą odsprzedaży wszystkich 36 mieszkań dotychczasowym lokatorom. Zamiar się nie powiódł, bo większość z nich nie była tym zainteresowana, a znaczna część przestała płacić czynsz, albo czyniła to nieregularnie. - Nie mogłem z nich ściągnąć pieniędzy, bo pracowali na czarno. Mieli dobrze urządzone mieszkania, a nawet samochody, ale zapisane na innych. Wiedzieli, że im włos im z głowy nie spadnie – opowiada Stanisław Zdunek.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Swoje straty z tego powodu szacuje dziś na 300 tys. zł. Po wielu bataliach sądowych udało mu się wykwaterować kilkanaście zalegających z opłatami rodzin. W międzyczasie sprzedał 19 mieszkań. Pozostało mu jeszcze 17, które wciąż wynajmuje. Dwie rodziny, którym gmina zaproponowała lokal w Spalinach Wielkich wciąż nie płacą. - Wójt polecił mi, żebym wynajął komornika. Temu trzeba zapłacić 6,5 tys. zł od rodziny, ale nie daje gwarancji że ją wyprowadzi. Jak ja mam żyć? – załamuje ręce Stanisław Zdunek. Zapowiada, że sprawę dwóch zalegających z czynszem rodzin skieruje do sądu, domagając się pokrycia kosztów przez gminę.

NIE MA Z CZEGO PACIĆ

Jedną z rodzin niepłacącą czynszu są państwo Janina i Kazimierz Gutowie zajmujący z synem trzypokojowe mieszkanie. W ubiegłym roku zawarli ugodę z właścicielem, zobowiązując się do spłaty zadłużenia w 70 ratach po 300 zł. Ostatecznie skończyło się na 4 ratach i dług znów rośnie. - Nie ma z czego płacić. Ja nie pracuję, a mąż jest na kuroniówce. Do tego mamy jeszcze tylko pieniądze na syna z programu 500+ - tłumaczy pani Janina.

Dlaczego odmówili przeprowadzki do Spalin Wielkich? - Bo tam mielibyśmy do dyspozycji tylko jeden pokój, a do tego wspólną z trzema rodzinami łazienkę i kuchnię.

Może więc warto byłoby skorzystać z oferty właściciela mieszkania, który proponuje jego wykup?

- Chce za nie 65 tys. zł, a tu centralnego ogrzewania n awet nie ma i „kozy” nas grzeją – odpowiada Kazimierz Gut. Dodaje, że mieszkanie, które zajmują wymaga generalnego remontu. - Trzeba by wymienić okna i drzwi – wylicza. Dlatego byłby w stanie zapłacić za nie jedynie 20 tys. zł.

Stanisław Zdunek kręci głową i zapowiada lokatorom, że mają czas do końca marca. - Od 1 kwietnia wchodzę tu z remontem, szukajcie więc sobie innego mieszkania – rzuca im na pożegnanie.

(o){/akeebasubs}