W jedynym na terenie Świętajna sklepie całodobowym nie będzie już można kupić alkoholu w godzinach nocnych. Jego właściciele mają żal do władz gminy, że to ograniczenie utrudni im teraz działalność. Największe pretensje kierują do mieszkającego po sąsiedzku radnego Fabisiaka, bo ten ma ich nieustannie inwigilować poprzez zainstalowany system kamer.
RADNY MNIE SZYKANUJE
Kilka tygodni temu radni gminy Świętajno uchwalili nowe zasady funkcjonowania na ich terenie sklepów sprzedających alkohol. Teraz nie będzie już można nabyć go po godz. 23.00. To nie podoba się Barbarze Gut, która z mężem prowadzi sklep nocny w Świętajnie. Swoimi uwagami postanowiła podzielić się z radnymi, którzy obradowali w miniony czwartek. - Nawet za komuny w sklepach całodobowych można było kupić alkohol o każdej porze – argumentowała właścicielka, nie kryjąc obaw, że teraz dalsza jej działalność stanie pod znakiem zapytania. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
KTO TU JEST SZYKANOWANY?
Radny Jerzy Fabisiak zainstalowanie monitoringu tłumaczy obawą o własne bezpieczeństwo. Przywołuje zdarzenia sprzed kilku lat, kiedy pod jego domem spalono samochód, a w gospodarstwie rolnym wart setki tysięcy złotych kombajn.
-Wtedy usłyszałem od policji sugestię, żeby założyć monitoring – mówi radny. Zapewnia przy tym właścicielkę sklepu, że on, ani nikt inny nie ogląda nagrań. - One mają służyć tylko do udokumentowania ewentualnych wykroczeń, czy przestępstw – mówi radny. I dodaje: - Nie wiem co może przyjść państwu do głowy. Czy będziecie mi chcieli dom spalić, czy inną krzywdę zrobić?
Mówi to nie bez przyczyny. Wśród winnych podpalenia jego samochodu i kombajnu znaleźli się mąż i szwagier syna właścicielki sklepu. Sąd Okręgowy w Olsztynie wydał w tej sprawie prawomocny wyrok. W tym przypadku jednym z dowodów było nagranie z monitoringu. - I kto tu jest szykanowany? – podsumowuje Fabisiak.
JA PO PROSTU SIĘ BOJĘ
Stanisław Gut zapewnia, że nie czuje się winny. Wierzy, że złożona do Sądu Najwyższego kasacja zostanie rozpatrzona po jego myśli. Będzie też domagał się zaprzestania przez sąsiada podglądania życia jego rodziny.
Fabisiak pozostaje jednak nieugięty. -Ten monitoring jest i będzie. Bo ja się po prostu boję - tłumaczy. Powołuje się przy tym na opinię policji, która sprawdzając zainstalowany u niego system kamer nie doszukała się nieprawidłowości. - Nie można tak ustawić obiektywu, aby sięgał tylko granicy działki. One muszą widzieć trochę dalej – tłumaczy. - To ma być pomocne przy różnego rodzaju zdarzeniach w okolicy. Już trzykrotnie z takiej możliwości skorzystała policja – zaznacza.
Właściciele sklepu wysłali list do swego sąsiada, prosząc go o zaprzestanie inwigilacji ich domu i działki. Ten jednak, nie otwierając go, odesłał z powrotem. W tej sytuacji zwrócili się o pomoc do Rady Gminy. Odpowiedź nie jest po ich myśli. - Nie możemy wpływać na czyjąś prywatność. Od tego są odpowiednie służby – odpowiada przewodniczący rady Sławomir Grzegorczyk.
(o){/akeebasubs}
