Z ruin zamku krzyżackiego zniknęły rzeźby autorstwa Zygmunta Rząpa. Okazuje się, że zabrał je stamtąd sam autor, zniecierpliwiony brakiem reakcji miasta na jego prośbę o uregulowanie ich statusu w formie umowy – użyczenia.

Dlaczego zabrał swoje rzeźby?
Zygmunt Rząp: - Nie będę chodził po urzędzie i komuś coś nakazywał, bo od tego jest burmistrz

Zygmunt Rząp, były sołtys Olszyn i radny powiatowy, od lat znany jest ze swojej rzeźbiarskiej pasji. Jego dzieła zdobią wiele miejsc w powiecie szczycieńskim i nie tylko. Można je oglądać m.in. przy Chacie Mazurskiej, czy ścieżce rowerowej do Olszyn. Co roku twórca przekazuje swoje prace na aukcje charytatywne, w tym na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Do niedawna rzeźby pana Zygmunta stały na dziedzińcu ruin zamku krzyżackiego. Pojawiły się tam jeszcze za rządów poprzedniego burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego. Kilka dni temu jednak zniknęły. Okazuje się, że zabrał je sam autor. Co było powodem tej decyzji? {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Zygmunt Rząp tłumaczy, że jakiś czas temu poprosił nowego włodarza Stefana Ochmana o formalne uregulowanie statusu rzeźb w postaci umowy – użyczenia. - Gdyby któraś z nich się przewróciła i zrobiła komuś krzywdę, to wtedy odpowiadałbym ja – mówi pan Zygmunt, zastrzegając, że chciał przekazać miastu swoje prace za darmo, wbrew pojawiającym się w mediach społecznościowych sugestiom. Żałuje też, że nie dopełnił formalności jeszcze za poprzedniego burmistrza. Jak relacjonuje, rozmawiał z obecnym włodarzem, ale ten miał go odesłać do naczelnik Wydziału Gospodarki Miejskiej Katarzyny Hrybek – Dudek. To rzeźbiarzowi się nie spodobało. - Przecież nie będę chodził po urzędzie i komuś coś nakazywał, bo od tego jest burmistrz – mówi Rząp. Dodaje, że znajdzie dla swoich rzeźb nowe miejsce tak, aby dalej stanowiły atrakcję dla mieszkańców i turystów.

Burmistrz Ochman potwierdza, że rozmawiał z Zygmuntem Rząpem o jego pracach podczas dożynek. - Po tej rozmowie przekazałem pani naczelnik, aby skontaktowała się z panem Zygmuntem i ustaliła, o co dokładnie mu chodzi – relacjonuje włodarz. - Z tego, co wiem, pani naczelnik rozmawiała z autorem rzeźb, ale nie mogła się z nim porozumieć – dodaje. Jak informuje, poprosił naczelnik o wyjaśnienia w tej sprawie, ale jeszcze ich nie uzyskał. - Bardzo cenię pana Zygmunta. Robi piękne rzeczy z drewna i jest niesamowitym artystą. To, co się wydarzyło, na pewno nie zmieni mojego stosunku do niego – mówi burmistrz.

(ew){/akeebasubs}