Były dzielnicowy z Rucianego - Nidy, który napadł na placówki bankowe w Rozogach i Pieckach, posiedzi w więzieniu nie pięć i pół roku, a siedem i pół. Tak zdecydował Sąd Apelacyjny w Białymstoku, wydając w ubiegłym tygodniu prawomocny wyrok w tej sprawie.

Dłuższa odsiadka za napady na banki
Do napadu na bank w Rozogach doszło na początku marca 2021 r.

Z BRONIĄ SŁUŻBOWĄ W RĘKU

Przypomnijmy. Do napadu na placówkę bankową w Rozogach doszło 3 marca 2021 r. około godziny 15.30. Zamaskowany sprawca przedmiotem przypominającym broń sterroryzował pracownice, żądając wydania mu gotówki. Po zabraniu pieniędzy wyszedł z banku i oddalił się w nieznanym kierunku. Łupem złodzieja padło blisko 90 tys. złotych. Sprawca został zatrzymany pod koniec marca 2021 r. Okazał się nim ówczesny dzielnicowy z Rucianego - Nidy. Mężczyzna miał na koncie także napad na bank w Pieckach w 2020 r. Stamtąd ukradł 46,3 tys. złotych. Prokuratura zarzuciła ma dokonanie obu rozbojów z użyciem broni palnej – pistoletu Walther P-99. Zatrzymany przyznał się jedynie do rozboju dokonanego w Rozogach. Jako motyw podał problemy finansowe i rosnące długi.

APELACJA OBU STRON

Wyrok pierwszej instancji zapadł przed Sądem Okręgowym w Olsztynie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Skazał on byłego funkcjonariusza na karę pięciu i pół roku pozbawienia wolności. Mężczyzna miał też zapłacić pięciu pracownicom banków zadośćuczynienie w wysokości po 2,5 tys. złotych. Apelacje od tego wyroku złożyły obie strony. Obrońca chciał uniewinnienia swojego klienta od zarzutów związanych z napadem na bank w Pieckach i zmiany kwalifikacji prawnej dotyczącej przestępstwa w Rozogach. Z kolei prokuratura domagała się ośmiu lat i dwóch miesięcy pozbawienia wolności za oba napady. Chciała także, aby były policjant każdej z pracownic wypłacił po 5 tys. złotych.

DRUGA INSTANCJA SUROWSZA OD PIERWSZEJ

Sąd Apelacyjny w Białymstoku oddalił apelację obrony i niemal w całości uwzględnił skargę złożoną przez prokuraturę. Uznał, że istnieją wystarczające dowody na to, że mężczyzna dokonał obu napadów i użył własnej broni służbowej, a nie atrapy. Ocenił, że kara łączna powinna być wyższa i skazał oskarżonego na siedem i pół roku więzienia. Podwyższył także kwoty zadośćuczynienia do 5 tys. złotych.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia mówił o głębokiej demoralizacji, akcentując, że sprawcą obu napadów był policjant, który dokonał tych przestępstw z bronią służbową w ręku. Zwracał także uwagę na to, że do ustalenia personaliów sprawcy w istotny sposób przyczynił się monitoring.

(kee), (tvn24){/akeebasubs}