Tuż po godzinie 6.00 przy Urzędzie Skarbowym pracownicy firmy dbającej o czystość w mieście odpalają dmuchawy i biorą się za porządki. Sytuacja taka ma miejsce dzień w dzień już od kilku lat. Hałas i pył emitowany przez te urządzenia dają się we znaki turystce z Łodzi, która ma mieszkanie w bloku przy ul. Warszawskiej.
Mieszkańcy ul. Warszawskiej nie mają łatwego życia. Ulica leżąca w ciągu drogi krajowej jest jedną z bardziej uczęszczanych w mieście. Duży ruch i hałas to uciążliwości, do których zdążyli już jednak przywyknąć. Okazuje się, że muszą borykać się również z innymi problemami. - Codziennie rano tuż po godzinie 6.00 pracownicy firmy sprzątającej miasto odpalają dmuchawy do usuwania liści, niemiłosiernie przy tym hałasując – żali się turystka z Łodzi Elżbieta Oszczęda, która ma mieszkanie w bloku przy ul. Warszawskiej 3, tuż obok Urzędu Skarbowego.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jej uwagi przekazaliśmy naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miejskim w Szczytnie Katarzynie Hrybek. Jak nam tłumaczy, prace wykonuje firma zewnętrzna, która wygrała przetarg na utrzymanie terenów zielonych. - Porządki są robione po godzinie 6.00, kiedy nie obowiązuje już cisza nocna – zauważa naczelnik. Wyjaśnia, że firma wykonuje prace nie tylko na terenie Szczytna, ale też kilku sąsiednich gmin, więc ma napięty grafik. - Przypuszczam, że w mieście porządki są robione rano, bo później pracownicy udają się w inne miejsca – mówi naczelnik. Deklaruje, że porozmawia z właścicielem firmy na ten temat, ale za skutki nie ręczy. - Mogę mu jedynie zasugerować, żeby wykonywał te prace później, ale nie mam gwarancji, czy się do tego przychyli – słyszymy.
Czy akurat o tej porze roku zasadne jest używanie dmuchaw? - Nie służą one tylko do usuwania liści, ale też innych zanieczyszczeń – odpowiada naczelnik Hrybek.
(ew){/akeebasubs}
