Tegoroczne Dni i Noce Szczytna wzbudziły skrajne odczucia wśród szczycieńskich radnych. Jedni je chwalą, drudzy narzekają na dobór artystów i mało ambitny program. Niewykluczone, że o formule święta grodu decydować będzie komitet organizacyjny poszerzony o radnych. Wiele wskazuje na to, że impreza zostanie skrócona o jeden dzień.
PLUSY I MINUSY
Choć Dni i Noce Szczytna już za nami, to nadal są komentowane wśród mieszkańców, w tym także radnych miejskich. Zdania na temat formuły i przebiegu święta grodu są podzielone, choć na portalach społecznościowych dominuje krytyka. Radna Teresa Moczydłowska dostrzega zarówno plusy, jak i minusy. W tym roku wybrała się na Dni i Noce po raz pierwszy po dłuższej przerwie i, jak mówi, była pod wrażeniem kultury uczestników . - Byłam mile zaskoczona zachowaniem mieszkańców i gości. Masa ludzi pięknie się bawiła na pl. Juranda. Nie widziałam osób przewracających się z powodu zbyt dużej ilości wypitego alkoholu – dzieli się swoimi wrażeniami radna, chwaląc także rozmieszczenie kramów gastronomicznych. Nie wszystko jednak jej się podobało. Do minusów zalicza m.in. zbyt małą liczbę wykonawców z górnej półki.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WIĘCEJ RÓŻNORODNOŚCI
Teresa Moczydłowska dziwi się, że na plakatach wymieniono aż 53 sponsorów, tymczasem wpływy od nich wcale nie rzucają na kolana. - W sumie dali tylko około 100 tysięcy złotych. Co to za sponsorzy? - nie może wyjść ze zdumienia, sugerując, że jeśli miasto miałoby większy budżet na organizację imprezy, to i dobór gwiazd byłby inny. Podpowiada organizatorom, by w przyszłości zadbali o większą różnorodność stylistyczną wykonawców. - Moim zdaniem zbyt mało jest muzyki Krzysztofa Klenczona – utyskuje. W programie imprezy chętnie widziałaby jeszcze szanty oraz muzykę folkową.
AMBITNYCH DAJCIE NA POCZĄTEK
Z kolei radny Waldemar Zimny uważa, że zbyt ambitna muzyka nie pasuje do charakteru Dni i Nocy. - Lubię pana Cugowskiego, ale obserwując jego koncert zauważyłem, że ludzie się nie bawili. Gdyby to było disco polo, pl. Juranda cały by falował – przekonuje radny. Podpowiada, by ambitniejsi artyści pojawiali się na scenie wcześniej, kiedy publiczność nie jest pod dużym wpływem alkoholu. - Wtedy jeszcze ludzie tę muzykę zrozumieją – mówi radny.
SKRÓĆMY DO DWÓCH DNI
Uwagi do formuły imprezy ma także radny Rafał Kiesikowski. - Dniom i Nocom brakuje charakteru. Stały się one festynem takim, jak w każdym innym mieście – dzieli się swoimi przemyśleniami. Według niego należałoby pomyśleć o skróceniu święta grodu do dwóch dni, a za zaoszczędzone pieniądze zorganizować pod koniec wakacji zupełnie nową imprezę. Podpowiada, że mógłby to być festiwal browarnictwa. - Na Mazurach takiego wydarzenia nie ma – zauważa radny Kiersikowski.
Burmistrz Mańkowski przyznaje, że także rozważa to, by docelowo Dni i Noce stały się imprezą dwudniową. Na razie nie wiadomo jednak, czy stałoby się tak już od przyszłego roku.
POWOŁAJMY KOMITET
Obecna formuła święta grodu nie budzi entuzjazmu radnej Anny Rybińskiej. - Uważam, że już się ona przejadła. Ciągle jest to samo, w tym roku zespoły były takie sobie – ocenia. Dlatego postuluje, aby o kształcie imprezy, podobnie jak w latach 90., decydował komitet organizacyjny złożony m.in. z przedstawicieli lokalnych stowarzyszeń oraz radnych. - Wtedy przynajmniej będzie jakaś dyskusja. Im więcej głów, tym więcej pomysłów – twierdzi Rybińska. Wniosek o powołanie komitetu organizacyjnego Dni i Nocy przedstawiła na posiedzeniach komisji Rady Miejskiej. Nie wszystkim się on spodobał. Burmistrz Krzysztof Mańkowski zauważa, że komitet jest, a w jego skład, oprócz pracowników MDK-u, wchodzą jeszcze m.in. urzędnicy z wydziału promocji oraz przedstawiciele służb mundurowych. Dlatego, zdaniem burmistrza, nie ma sensu tworzyć czegoś, co już funkcjonuje. - Im więcej osób będzie decydowało o kształcie imprezy, tym powstanie większy chaos – wtóruje mu radny Mariusz Pardo. Ostatecznie radni podczas wspólnego posiedzenia komisji oświaty i promocji przyjęli wniosek, aby w skład komitetu organizacyjnego, jako ciało doradcze, weszli członkowie tej pierwszej.
NIE MOŻEMY SPEŁNIĆ WSZYSTKICH ŻYCZEŃ
Do uwag radnych podczas komisji ustosunkował się dyrektor Miejskiego Domu Kultury Andrzej Materna. Wcześniejszą porę kończenia koncertów tłumaczy m.in. niezadowoleniem mieszkańców centrum miasta narażonych na całonocne hałasy, a także obwarowaniami wynikającymi z przepisów dotyczących bezpieczeństwa. - Poza tym doszliśmy do wniosku, że koncerty są za długie. Ostatni wykonawcy kończyli swoje występy przy pustej widowni – zauważa dyrektor. Zapewnia, że jeśli chodzi o dobór artystów, to organizatorzy biorą pod uwagę propozycje zgłaszane za pośrednictwem poczty mailowej oraz portali społecznościowych przez mieszkańców i gości. Nie zawsze jednak wszystkie życzenia udaje się spełniać. Na przeszkodzie stoją ograniczenia finansowe, ale nie tylko. - Często pojawiają się prośby o Zenka Martyniuka i Sławomira, ale oni mają już pozajmowane term iny – tłumaczy Andrzej Materna. Jeśli chodzi o poszerzenie muzycznej oferty np. o folk, to przypomina, że zorganizowany przed laty koncert wykonawców tego gatunku zakończył się frekwencyjną klapą.
(ew){/akeebasubs}
