Kilka dni temu na oczach pracowników administratora odpadł tynk ze szczytowej ściany budynku stojącego przy ul. Osuchowskiego. Ci zamiast przystąpić do naprawy, żądali od mieszkańców napisania podania o remont. - Biurokracja nie zna granic - irytują się lokatorzy.

Dom się wali - pisz podanie

UWAGA, TYNK LECI!

W zaułku ul. Osuchowskiego za byłymi magazynami PZGS-u stoi m. in. nieduży budynek nr 17. Kilka dni temu ekipa pracowników TBS-u, administratora posesji, wymieniała na podwórzu uszkodzoną pokrywę studzienki kanalizacji sanitarnej.

Gdy pracownicy kończyli już pracę i wyrównywali grunt pod pokrywą, na ich oczach ze szczytowej ściany budynku oberwał się tynk. Z hukiem i w tumanie kurzu zwalił się na podwórko odsłaniając gołe cegły. Szczęściem w pobliżu nie było nikogo, więc nic się nikomu nie stało.

- Byłam pewna, że po tej małej katastrofie pracownicy pojadą po materiały i zaczną remontować ścianę - mówi Elżbieta Nietupska, która z trojgiem dzieci mieszka na piętrze. Podobnie sądził pan Włodzimierz z parteru. Tymczasem {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} gdy pani Elżbieta zapytała jednego z członków ekipy, jak szybko zaczną tynkować, ten polecił jej, żeby napisała podanie o przeprowadzenie naprawy ściany. Wtedy do końca lata jej dokonają.

- Co to za podejście do sprawy – irytuje się matka trojga małych dzieci. Jej zdaniem położenie nowego tynku powinno odbyć się bez zwłoki, bo inaczej wilgoć i grzyb zaatakują jej mieszkanie, które dzieli z małymi dziećmi. Najmłodsze cierpi na atopowe zapalenie skóry z podejrzeniem astmy dziecięcej. Mama pokazuje nam plik dokumentów medycznych, z których wynika, że dziecko musi przebywać w pomieszczeniach suchych, pozbawionych roztoczy oraz zarodników pleśni.

Alfred Kryczało, prezes TBS potwierdza, że do naprawy nie może przystąpić od ręki, bo nie dysponuje nieograniczonymi funduszami. Najpierw musi sporządzić kalkulację robót, by przedłożyć ją na zebraniu wspólnoty. Dopiero po uzyskaniu akceptacji może zająć się się remontem.

- W takim kontekście urzędniczych czynności podania od mieszkańców są potrzebne, ale możemy obejść się i bez nich - łagodzi stanowisko TBS-u prezes Kryczało.

PUSTOSTAN Z TRZYLETNIM STAŻEM

Zdaniem mieszkańców posesji nr 17, tynk odpadł z powodu bardzo prozaicznej przyczyny. Na parterze budynku znajduje się lokum puste od trzech lat. W minione zimy mieszkanie nie było opalane, więc nierównomierne nagrzewanie się budynku spowodowało najpierw wybrzuszenie się tynku, a potem jego odpadnięcie. Samo otynkowanie gołej ściany na niewiele się zda, bo nowy tynk może odpaść po kolejnej zimie.

- Najpierw trzeba przywrócić ów pusty lokal do użytkowania – postulują współmieszkańcy.

Pustostanem, jak dowiadujemy się, zawiaduje z kolei miasto. Ratusz obiecuje nam, że do końca tego roku lokal zostanie wyremontowany i zaludniony.

- Trzeba było na to czekać prawie trzy lata? - dziwią się mieszkańcy posesji.

Marek J.Plitt{/akeebasubs}