Obok posiadanej już scanii, do udziału w akcjach ratowniczych ochotnikom z Szyman służyć teraz będzie także renault premium. Strażacy się cieszą, że otrzymali sprzęt z wyższej półki. Zwracają jednak uwagę, że wkrótce może zabraknąć ich następców.

Dostali wóz stary, ale z wyższej półki
Chociaż pozyskany pojazd ma już 20 lat, ochotnicy z Szyman cieszą się, że otrzymali sprzęt z wyższej półki

Jednostka OSP Szymany może się pochwalić nowym zakupem. W sobotę oficjalnie już przejęła na swój stan samochód ratowniczo-gaśniczy renault premium 260 z napędem 4x2, na 2,7 tys. litrów wody i 300 litrów piany. Będzie on teraz służył miejscowym strażakom do udziału w akcjach obok posiadanej już scanii. Oba pojazdy mają co prawda po 20 lat, ale wciąż są sprawne i będą jeszcze wykorzystywane co najmniej przez 10 lat.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Zakupiony przez gminę Szczytno w ramach przetargu renault kosztował 179, 5 tys. zł. - Chociaż ma już swoje lata, to można powiedzieć, że to sprzęt z wyższej półki – mówi Adam Olender, naczelnik OSP Szymany. Teraz na potrzeby wozu trzeba będzie rozbudować istniejący garaż, bo poprzednio stacjonujące w nim pojazdy miały mniejsze gabaryty.

Jednostka od 5 lat, jako jedna z trzech w gminie Szczytno, oprócz Lipowca i Olszyn, znajduje się w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym. W skali roku odnotowuje ponad 30 wyjazdów do akcji. - W minionym roku największym dla nas wyzwaniem był pożar w zakładzie w Kołodziejowym Grądzie, w którym paliły się stogi. Akcja gaszenia trwała 24 godziny – mówi Andrzej Gers, prezes OSP Szymany. Coraz częściej jednak ochotnikom przypadają wyjazdy nie do pożarów, a wypadków drogowych, czy usuwania powalonych przez wichury drzew. Jednostka liczy 28 członków (w tym 8 kobiet), spośród których do udziału w akcji uprawnienia ma 16. Jedyną przedstawicielką pań w tym gronie jest Agnieszka Pieczonka, która podobnie jak jej mąż – Marek pełni podczas akcji rolę ratownika.

Najbardziej dramatyczny pożar z jej udziałem miał miejsce 5 lat temu w pobliskiej Ikei. - Widok człowieka, u którego stwierdzono 80% poparzeń ciała był przerażający. Do ratowania jego życia wezwano helikopter – wspomina pani Agnieszka. - Na szczęście nasi strażacy, odpukać, nie odnieśli do tej pory uczestnicząc w akcjach poważniejszych obrażeń – mówi prezes Gers. Na co dzień większość z nich pracuje w IKEI, a pracodawca, co podkreśla prezes, nie stwarza kłopotów, gdy trzeba w związku z tym przestawić grafik godzin pracy.

Największym problemem, na który zwraca uwagę naczelnik Olender, jest coraz mniejsze zainteresowanie udziałem w zajęciach strażackich miejscowej młodzieży. W Szymanach nie funkcjonuje już przy OSP sekcja młodzieżowa. - Jeździliśmy nawet do przedszkola, robiliśmy pogadanki, ale nic to nie daje. Wolą siedzieć przy komputerach, a do zajęć sportowych się nie garną – ubolewa naczelnik.

Krzysztof Fajbuś, Komendant Ochrony Przeciwpożarowej Gminy Szczytno, przyznaje, że generalnie w Polsce spada zainteresowanie wstępowaniem w szeregi OSP. U niego w Olszynach nie ma jednak takiego problemu. - Stale przybywa chętnych do wstępowania w nasze szeregi. W roku ubiegłym skierowałem 4 osoby na kurs podstawowy, a w tym mam już 5 zgłoszeń – mówi komendant Fajbuś. Czym to tłumaczy? - Ludzie widzą nas na co dzień podczas ćwiczeń, czy zawodów. Przychodzą popatrzeć, a później część z nich przystępuje do naszego grona .

(o){/akeebasubs}