W niedzielę wieczorem na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Leśnym Dworze szynobus relacji Szymany - Olsztyn uderzył w fiata seicento. Dwie 18-letnie dziewczyny jadące samochodem poniosły śmierć na miejscu.

HUK I KURZ
Dramat na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Leśnym Dworze rozegrał się w niedzielę 19 czerwca przed godziną 19.00. - Zgłaszający usłyszał huk, a następnie zobaczył szynobus w tumanie kurzu stojący w znacznej odległości od przejazdu – relacjonuje kpt. Michał Maciąg, oficer prasowy Komendy Powiatowej Panstwowej Straży Pożarnej w Szczytnie. Jak się okazało, szynobus zmierzający z lotniska w Szymanach w kierunku Szczytna uderzył w fiata seicento, którym podróżowały dwie 18-letnie dziewczyny. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
najprawdopodobniej przez osoby postronne usiłujące ją ratować jeszcze przed przyjazdem służb – mówi bryg. Grzegorz Rybaczyk, dowódca Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej KP PSP w Szczytnie, który kierował na miejscu działaniami straży pożarnej. Strażacy wstępnie ocenili stan poszkodowanych, ale ze względu na rozległe obrażenia, jakich doznały, odstąpili od udzielania pierwszej pomocy. Lekarz od razu stwierdził zgon obu młodych kobiet. Szynobusem podróżowało czworo pasażerów, maszynista oraz kierownik pociągu. Nikt z nich nie ucierpiał. Kolej zadysponowała na miejsce inny skład, który zabrał podróżnych z miejsca tragedii. Jak ustaliła policja, maszynista był trzeźwy. W trakcie działań służb na miejscu wypadku pojawiło się podejrzenie, że w pojeździe mogła znajdować się jeszcze jedna osoba. W związku z tym zadysponowano dodatkowe zastępy straży do przeszukania terenu. Informacja ta się jednak nie potwierdziła. Praca służb na torowisku trwała aż do godziny 2.00.
RODZINNE FATUM
Obie ofiary były mieszkankami Szczytna. Kierująca seicento dopiero od niedawna miała prawo jazdy. Z kolei w przypadku pasażerki można mówić o prawdziwym rodzinnym fatum. Dwadzieścia lat temu na tym samym przejeździe zginął jej niespełna 30-letni wujek. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną tragedii, obecnie ustala to policja. Niedawno, w związku z otwarciem lotniska w Szymanach, prowadząca do niego linia kolejowa została gruntownie zmodernizowana. Dzięki temu pociągi mogą na tym odcinku rozwijać prędkość ok. 100 km/h. Warto jednak przypomnieć, że przez kilka lat trasa ta była nieczynna, a ruch na niej zawieszono. Obecnie też nie jest on duży. Dziennie odbywają się tu zaledwie cztery przejazdy szynobusów.
POWINNA BYĆ SYGNALIZACJA
Okoliczni mieszkańcy dziwią się, że w miejscu tragedii nie ma sygnalizacji świetlnej. Tymczasem jest ona na dwóch pobliskich przejazdach – w lesie na drodze w kierunku Strugi oraz na ul. Kochanowskiego. Sołtys Leśnego Dworu Kazimierz Łuszczaniec po śmiertelnym wypadku sprzed lat występował do kolei o zamontowanie świateł i wycinkę drzew. - Mój postulat pozostał jednak bez odpowiedzi – mówi sołtys, dodając, że każdego dnia przejazd pokonuje wielu mieszkańców Leśnego Dworu i pobliskiego osiedla Kochanowskiego. Zwraca też uwagę na nie najlepszą widoczność w kierunku ul. Mławskiej. Podobnego zdania jest radny z Leśnego Dworu, przewodniczący Rady Gminy Szczytno Zbigniew Woźniak, który sam często pokonuje feralny przejazd. - Jest to wielka tragedia. Wyrazy współczucia dla rodzin ofiar – mówi radny. Z kolei jeden z internautów na stronie „Kurka” podkreśla, że sygnalizacja świetlna nie jest wcale w tym miejscu konieczna. Jak zauważa, znaki „stop” i krzyże św. Andrzeja zobowiązują do bezwzględnego zatrzymania się. Według niego na tym odcinku maszynista zawsze daje mocny sygnał dźwiękowy o zbliżaniu się do przejazdu. Na dodatek wzdłuż linii kolejowej Szczytno – Wielbark od dawna stoją znaki informujące o przywróceniu ruchu pociągów. - Tym bardziej zadziwiające, że miejscowi, którzy codziennie widzą w tym miejscu pociąg, zachowują się tak, a nie inaczej – pisze internauta, dodając, że to, co się stało to dramat nie tylko dla rodzin ofiar, ale też maszynisty, który musiał patrzeć, jak giną dwie młode osoby.
(ew), (o){/akeebasubs}
