Droga między Jedwabnem a Pasymiem, jedyna w całej poprzedniej kadencji drogowa inwestycja powiatowa, stoi kością w gardle mieszkańcom gminy Jedwabno. Narzekania nieustannie przybierają na sile, ale szans na poprawę sytuacji nie ma.

Droga do poprawki

Według Cezarego Lichtensztejna, przewodniczącego Rady Gminy Jedwabno, od czasu, gdy inwestycja się rozpoczęła, nie było ani jednej sesji, na której nie padałyby uwagi i zastrzeżenia co do jej prowadzenia i efektów. Droga jest - co prawda - szersza, ale warunki jazdy znacznie się pogorszyły.

- Podczas jazdy kamienie fruwają w powietrzu. Efektem potłuczone szyby w samochodach - skarżył się ostatnio radny Sypniewski. - Czy tak już zostanie?

Nie tylko nietrwałość, nienaprawionej zresztą nawierzchni, doskwiera mieszkańcom i użytkownikom. Z miesiąca na miesiąc ulega ona coraz większej deformacji, powodując, że jazda nią staje się bardzo niebezpieczna. Największe zagrożenie występuje na łukach drogi, np. w Narajtach.

Mimo ciągłych utyskiwań i wzrastającego niebezpieczeństwa, droga w istniejącym stanie nie będzie, a już na pewno nie w tym roku, naprawiona, choć występujące problemy znane są Powiatowemu Zarządowi Dróg, który trasę między Jedwabnem a Pasymiem ma w swej administracji.

- Aby drogę doprowadzić do prawidłowego stanu, należałoby obecnie przeprowadzić kolejną inwestycję: zerwać bruk, wyprofilować drogę i położyć nową nawierzchnię, a to są bardzo duże koszty - wyjaśnia wójt Włodzimierz Budny.

Budząca emocje arteria była realizowana w ramach tzw. kontraktu dla województwa. Inwestycja polegała wyłącznie na poszerzeniu pasa drogowego. W zależności od tego, jak na to pozwalały warunki terenowe, drogi dokładano po trochu z każdej strony szosy, bądź np. tylko z jednej, ale więcej. Wyrównano nieco nawierzchnię, nie kończąc jednak zadania, zanim bowiem w ogóle zadanie rozpoczęto, już je "okrojono". We wstępnych planach, zapisanych zresztą w kontrakcie, była pełna modernizacja, a więc nie tylko poszerzenie, ale i położenie na całości drogi nowej, odpowiednio wyprofilowanej nawierzchni, co miało łącznie kosztować ponad 5 mln zł. Od tej drugiej części jednak powiat odstąpił. Zabrakło pieniędzy na pełny wkład własny w inwestycję, czyli 50% przewidywanych kosztów. Ostatecznie więc powiat dał to, co miał (1,5 mln zł), województwo dołożyło prawie drugie tyle, a efekt jest taki, że w ramach oszczędności powstała prowizorka, która z pewnością nie zadowala tych, którym inwestycja miała służyć.

(hab)

2003.03.12