Chociaż gmina Rozogi pozyskała środki na przebudowę drogi do zakładu utylizacyjnego w Długim Borku, do realizacji zadania nie dojdzie.

Droga do Sarii jeszcze poczeka
Saria opłaciła dokumentację na remont drogi, ale gminy uważają, że zakład powinien jeszcze partycypować w kosztach inwestycji

Stan nawierzchni 2,5 kilometrowego odcinka drogi prowadzącego od drogi krajowej 53 do zakładu utylizacyjnego Saria w Długim Borku od wielu już lat pozostawia wiele do życzenia. Wąska jezdnia, brak poboczy i popękana nawierzchnia sprawiają spory kłopot kierowcom ciężarówek dowożących tu towar, a także dojeżdżającym do pracy. Kierownictwo zakładu nieustannie zabiega o generalny remont drogi i deklaruje finansowe wsparcie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Kosztem 50 tys. zł firma dwa lata temu wykonała projekt modernizacji drogi w standardzie krajowym i przekazała go jej większościowemu właścicielowi - gminie Rozogi. Ta jednak do podjęcia działań się nie kwapiła. Droga co prawda leży w zdecydowanej większości na jej terenie (2,1 km), ale zakład, do którego prowadzi, już nie.  - Radni i mieszkańcy mówią wprost: „my tam nie jeździmy, a podatki zasilają budżet gminy Świętajno” –  tłumaczył nam w ubiegłym roku ówczesny wójt gminy Rozogi Zbigniew Kudrzycki. Mimo to, za namową samorządowców ze Świętajna i samej Sarii, gmina Rozogi złożyła wniosek o dofinansowania inwestycji szacowanej na ok. 3 mln zł do rządowego funduszu dróg i otrzymała wsparcie w wysokości 63%. To jednak wcale nie przesądza o tym, że droga zostanie przebudowana. Obie gminy chciałyby, aby pozostałe koszty zadania po równo rozłożyć między nie i Sarię. Ze strony zakładu nie ma jednak na to zgody. W tej sytuacji włodarze Świętajna i Rozóg Alicja Kołakowska oraz Grzegorz Kaczmarczyk wycofują się z realizacji inwestycji. - Na tę chwilę dla naszego budżetu to byłoby zbyt duże obciążenie. Dlatego rezygnujemy i będziemy czekać na możliwość pozyskania większego dofinansowania – mówi wójt Kaczmarczyk, a jego stanowisko w tej sprawie w pełni podziela wójt Kołakowska.

(o){/akeebasubs}