- To śmieszne i niepoważne – tak włodarze Wielbarka i Jedwabna oceniają zapowiedź Zarządu Dróg Wojewódzkich dotyczącą zamknięcia fragmentu drogi łączącej obie gminy. Właściciel uszkodzonego na tym odcinku auta domaga się od drogowców odszkodowania i to samo radzi innym, którzy doznali tu podobnych strat.
TRAGEDIA WISI NA WŁOSKU
Władze Zarządu Dróg Wojewódzkich znalazły receptę na skargi kierowców dotyczące fatalnego stanu nawierzchni drogi Jedwabno-Wielbark.
W najbliższym czasie planowane jest oznakowanie 4-kilometrowego odcinka między Rekownicą a Wesołowem, będącego w najgorszym stanie technicznym, znakami zakazu wjazdu samochodów ciężarowych - czytamy w mailu nadesłanym do redakcji już po ukazaniu się artykułu w ostatnim „Kurku”.
Włodarze gmin Wielbark i Jedwabno tę zapowiedź przyjmują z niedowierzaniem.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Nie jest tajemnicą, że największy udział w dewastacji drogi mają samochody ciężarowe przewożące drewno z Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej do zakładów w Wielbarku – Ikei i N.E.T. Wood. Zamykanie jednak tym przewoźnikom drogi wydaje się rozwiązaniem kuriozalnym. - Przecież tak jak inni płacą podatki, ukryte również w cenie paliwa, na którą składa się fundusz drogowy – zauważa wójt Zapadka.
- Uniemożliwianie transportu drewna tą drogą do zakładów w Wielbarku to bzdura – wtóruje mu wójt sąsiedniej gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. - Przecież dają one wiele miejsc pracy i to trzeba przede wszystkim brać pod uwagę. Według wójta niezbędna jest jak najszybsza przebudowa całego 4-kilometrowego odcinka. Ograniczanie się tylko do drobnych napraw to nie jest dobre rozwiązanie.
ZAPŁĄCĄ ZA USZKODZONE AUTO
Droga z Wielbarka do Jedwabna daje się ostro we znaki Krzysztofowi Michalakowi, mieszkańcowi Przasnysza, mającemu domek w Rekownicy i prowadzącemu w sezonie letnim pole namiotowe na Głęboczku. Miesiąc temu uszkodził na feralnym odcinku auto. Wezwał policję i teraz będzie od zarządcy drogi dochodził odszkodowania. To samo radzi innym, którzy doznali podobnych strat. Swoje szacuje na 8 tys. zł. - Gdy zadzwoniłem do dyrekcji dróg usłyszałem, że brakuje im środków, bo w budżecie wojewódzkim ważniejsze jest lotnisko – mówi pan Krzysztof.
Dziwi się dlaczego Zarząd Dróg Wojewódzkich nie prosi o interwencję Inspekcji Transportu Drogowego. - Te wszystkie tiry, które tędy jeżdżą z drewnem są mocno przeładowane i każda kontrola łatwo by to wykryła – dodaje.
NIEWIDZIALNE NAPRAWY
W piśmie nadesłanym do redakcji Zarząd Dróg Wojewódzkich informuje, że na drodze wojewódzkiej Jedwabno-Wielbark wykonywane były 17 marca, a więc po naszej interwencji, prace naprawcze polegające na uzupełnianiu ubytków w nawierzchni oraz poboczach gruntowych. Remonty cząstkowe emulsją i grysami będą możliwe przy temperaturach powyżej 10 stopni C - informują drogowcy.
Jak efekty pracy oceniają okoliczni mieszkańcy? - Od strony Rekownicy żadnych pozytywnych zmian nie widać. Jeżeli coś tu robili, to skutek tego jest niewidzialny – usłyszeliśmy w miniony poniedziałek od sołtysa Rekownicy Stanisława Kaczmarczyka.
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
