Przebudowywana od wielu już miesięcy droga krajowa na odcinku z Rozóg do Dąbrów i związane z tym utrudnienia skłaniają kierowców do szukania alternatywnych rozwiązań. Wskutek tego rośnie natężenie ruchu na sąsiednich drogach gminnych, często o nawierzchni gruntowej. Przejazd nimi to nie lada wyzwanie, a o uszkodzenie auta bardzo łatwo.

Droga przez mękę
Sołtys Dąbrów Czesław Lis: - Od lat walczę o remont tej drogi, ale to tak, jakbym rzucał grochem o ścianę

Na prawdziwą mękę skazani są kierowcy jadący odcinkiem drogi łączącej Klon z Dąbrowami. Nawierzchnia gruntowa, długości 3 kilometrów, szczególnie po deszczach, sprawia, że przejazd tędy jest niebywałym wyzwaniem. - Pełno tu dziur, a droga tak zryta, jakby tędy przemieszczały się czołgi. Trudno się dziwić, skoro bardzo dużo na tej trasie można zauważyć ciężarówek – mówi mieszkanka Dąbrów, codziennie przejeżdżająca tędy do pracy.

Tłoczno było tu też w sezonie letnim, gdy jadący od strony Myszyńca, czy też w tamtym kierunku, kierowcy robili sobie tędy skróty, by nie narażać się na kilkukrotne postoje przy czerwonym świetle na remontowanej krajówce na odcinku Rozogi-Dąbrowy. Tak jest zresztą do dzisiaj.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Użytkownicy drogi dziwią się, że nie jest ona na bieżąco naprawiana. - Dawno nie widziałem tu ekipy remontowej, która chociażby zasypałaby dziury – słyszymy od zawodowego kierowcy.

Problem doskonale znany jest sołtysowi Dąbrów Czesławowi Lisowi. - Od lat walczę o remont tej drogi, ale to tak, jakbym rzucał grochem o ścianę – mówi sołtys. Wielokrotnie alarmował o tym wójta i radnych na posiedzeniach sesji Rady Gminy. - Od dwóch lat ze względu na pandemię sołtysi nie są zapraszani na sesje, więc ta sprawa na forum rady się wyciszyła. A ja jednak ciągle słyszę od ludzi skargi.

Sołtys Lis wspomina, że po feralnym odcinku drogi przejechał się swego czasu z ówczesnym wiceministrem transportu Jerzym Szmitem. Ten obiecał, że jeśli tylko gmina złoży wniosek o dofinansowanie jego przebudowy, otrzyma wsparcie. Wójt jednak nie był zainteresowany tą ofertą.

- Musieliśmy najpierw uporządkować kwestie własnościowe – odpowiada wójt Zbigniew Kudrzycki. Okazuje się, że 100-metrowy odcinek drogi miał prywatnego właściciela. Trzeba było dokonać z nim transakcji, oferując w zamian grunty gminne. Wójt zapewnia, że jeśli pojawią się takie możliwości zostanie złożony wniosek o dofinansowanie przebudowy tej drogi. Szacowany koszt to 3 mln zł. - Trzeba będzie jeszcze to przedyskutować z radnymi, bo przecież każdy z nich ma swoje priorytety - zastrzega.

(o){/akeebasubs}