Smog dusi mieszkańców Szczytna i położonych wokół miasta miejscowości. Działania zapobiegawcze władz lokalnych, jak i wyższego szczebla wydają się iluzoryczne, a ograniczają się głównie do zakazów.

Duszący smog
Szczytno pogrążone w chmurze smogu, obok jeden z dymiących kominów na obrzeżach miasta

SMRÓD NA OSIEDLACH

Choć mieszkamy na Mazurach, wydawałoby się jednym z najczystszych regionów kraju, to smogowy problem nie ominął i nas.

Kilka dni temu, podczas fali mrozów, jeden z naszych Czytelników zaalarmował redakcję e-mailem, pisząc m. in.: Uciążliwy smog, uniemożliwia spacery i dusi mieszkańców Szczytna. Toksyczny zapach wdziera się do domów nawet przy zamkniętych oknach w rejonie ulic Władysława IV, Łokietka i Gdańskiej.

Nie była to odosobniona skarga, bo podobne otrzymaliśmy także od mieszkańców osiedla Kochanowskiego, a także podszczycieńskich miejscowości, m. in. Leśnego Dworu. Niepokojące są także komunikaty Wojewódzkiego Instytutu Ochrony Środowiska w Olsztynie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Oto jeden z nich:

WIOŚ w Olsztynie informuje o podwyższonych stężeniach pyłu zawieszonego PM10 i PM2.5 w województwie warmińsko-mazurskim. W związku z tym zwracamy się z apelem o ograniczenie czasu przebywania poza budynkami do niezbędnego minimum. Apel dotyczy w szczególności osób starszych oraz dzieci i młodzieży.

WSZYTSKIEMU WINNE STARE KOTŁY

Co powoduje, że otaczające nas powietrze jest zanieczyszczone? Z danych zawartych w niedawno opublikowanym raporcie NIK-u wynika, że aż 75% toksycznych pyłów składających się na smog powstaje podczas indywidualnego ogrzewania budynków w przestarzałych piecach zasypowych c. o., zwanych potocznie kopciuchami. Spaliny samochodowe, wbrew powszechnym sądom, stanowią tylko 10% ogółu zanieczyszczeń powietrza. Aby skutecznie walczyć ze smogiem, należałoby więc skupić się przede wszystkim na przydomowych kotłowniach.

MIEJSCOWA RZECZYWISTOŚĆ

Nasz spacer po miejscowych placówkach handlowych oferujących kotły centralnego ogrzewania przekonuje, że w Szczytnie najczęściej kupowane są, niestety, kopciuchy.

- Liczą się przede wszystkim względy ekonomiczne. Te kotły najmniej kosztują i można w nich palić tanim drewnem - wyjaśnia Jarosław Zaręba, dyrektor spółki „Ekoterm”. Innym problemem jest to, że często palone są w nich także toksyczne domowe odpadki, z butelkami typu pet włącznie. To powoduje znaczny wzrost emisji trujących substancji i objawia się tym, że kominy emitują czarny dym, a wokół rozchodzi się charakterystyczny duszący swąd.

Na kotły z automatycznym podawaniem węgla, czy olejowe albo gazowe decydują się nieliczni, dobrze sytuowani klienci. Aby zmienić tę niekorzystną tendencję, zdaniem dyrektora, niezbędne byłoby wsparcie finansowe z budżetu państwa lub samorządu. Tak dzieje się w wielu miastach południowej Polski. Dotacje dla indywidualnych osób, które chcą wymienić stary piec na nowy niskoemisyjny wynoszą od 6 do 8 tys. zł.

Samorządy w powiecie szczycieńskim nie oferują takiej pomocy.

- Miasto realizuje ogólniejszy program gospodarki niskoemisyjnej - informuje Krzysztof Kaczmarczyk, wiceburmistrz. W jego ramach odbywa się wymiana oświetlenia ulicznego na mniej energochłonne (lampy LED), planowane jest zastępowanie miejskich autobusów z napędem spalinowym elektrycznymi, rozwijanie sieci ciepłowniczych, termoizolacja budynków, itp.

Podobny program „Ochrona Powietrza dla Strefy Warmińsko-Mazurskiej” realizowany jest przez Starostwo Powiatowe. Skończył się natomiast ogólnopolski program refinansujący wymianę pieców ze środków NFOŚiGW, został też zamknięty program „Ryś” dotyczący naszego regionu, służący poprawie efektywności wykorzystania energii w jednorodzinnych budynkach mieszkalnych.

Na szczeblu ogólnokrajowym dopiero zapowiadana jest walka ze smogiem. Powołano zespół, który ma pracować nad nowymi przepisami, sprowadzającymi się głównie do zakazów (m. in. sprzedaży pieców zasypowych).

Same zakazy jednak niewiele dadzą.

- Jeśli w sprzedaży będą tylko piece niskoemisyjne najwyższych klas, to i tak pozostaną w gospodarstwach stare – zauważa Jarosław Zaręba. Dodajmy, że według raportu NIK-u tych jest w Polsce jeszcze 3 mln.

Marek J.Plitt{/akeebasubs}