Zapewne część Czytelników „Kurka” kojarzy sobie opisywaną i pokazywaną kilka miesięcy temu przez media historię kibiców Benfiki Lizbona, którzy pomylili niemieckie Frankfurty – zamiast do tego nad Menem, pojechali do Frankfurtu nadodrzańskiego (fot. 1) .
Skutkiem tego nie obejrzeli na żywo meczu swojej ukochanej drużyny grającej w Lidze Europy. Jak się po pewnym czasie okazało, wszystko było prowokacją przygotowaną przez portal „11 freunde” mającą pokazać, że zbyt szybko wierzymy dzisiaj we wszystko, co podają media społecznościowe.
Za prowokację trudno uznać materiał, który można znaleźć na stronie sanktuariapolskie.com.pl. Rzecz dotyczy znajdującego się w Rozogach Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. To akurat żadnym żartem nie jest, ponieważ taki status rozoska świątynia (fot. 2) posiada. Miejsce jest znane z nabożeństw ku czci MB Fatimskiej, które odbywają się tu od maja do października 13. dnia każdego miesiąca. Przed świątynią znajduje się ponadto sporo ciekawych kapliczek. Pielgrzymi bywają także turystami i chcieliby czasem coś dodatkowo zwiedzić.
Na wzmiankowanej stronie mogą wyczytać m.in. następujące informacje: „Miejscowość Rozogi leży w powiecie mrągowskim, w malowniczej okolicy otoczonej trzema jeziorami: Pierwój, Piłakno, Stromek. Początki istnienia wsi sięgają XIV w., kiedy ulokowano ją na części dóbr kozłowskich. (…) Niektóre ślady świetności dawnej szlacheckiej wsi zachowały się do dziś. Wystarczy wspomnieć XIX-wieczny, klasycystyczny dwór, pozostałości parku o charakterze krajobrazowym czy cmentarz rodowy ówczesnych właścicieli, znajdujący się na wzgórzu.” Tekst zachęca także do zwiedzenia pobliskich miejscowości: Rybna, Sorkwit, Kobułt czy Popowej Woli. Popowa Wola leży akurat w naszym powiecie, ale osoby zorientowane w temacie dostrzegą, że pomylono tu Rozogi z powiatu szczycieńskiego z miejscowością o tej samej nazwie leżącą kilka kilometrów na południe od drogi Biskupiec –Mrągowo.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W „Kurku” pisaliśmy już swego czasu o myleniu naszego Świętajna z inną gminną miejscowością leżącą na Mazurach, ale w powiecie oleckim. Co ciekawsze, w obu powiatach są dodatkowo wsie o nazwie Połom. Z Rozóg do Rozóg
(fot. 3) jest pięćdziesiąt kilka kilometrów i stąd, jak widać, o pomyłkę łatwiej.
LOKOMOTYWY NIE TYLKO PAROWE
Dwa tygodnie temu na dworcu w Szczytnie oraz wzdłuż kolejowej trasy do Olsztyna można było podziwiać zabytkowy parowóz Pt 47 ciągnący trochę mniej wiekowe wagony. Zachowując te nostalgiczne klimaty, prezentujemy dzisiaj krótko nieco nowocześniejsze pojazdy spalinowe prowadzące składy – także u nas – parędziesiąt lat temu. Na fot. 4 widzimy lokomotywę SU 45 na czele ostatniego pasażerskiego pociągu na linii Olsztyn-Szczytno-Ostrołęka (9 czerwca 2001, to już 18 lat…). Skład uchwycono na stacji Jastrząbka, a więc około 30 km poza granicą naszego powiatu. Zdjęcie wykonał miłośnik kolejnictwa Leszek Ochmański. Lokomotywy SU45, całkiem często spotykane na tej trasie, produkowano w latach 1970-76, a od paru lat nie są już wykorzystywane przez kolej.
Na liniach do Nidzicy, Czerwonki i Olsztyna widywano dla odmiany lokomotywę SN 61, będącą w istocie wagonem silnikowym, czyli pojazdem służącym zarówno do prowadzenia składu, jak i bezpośredniego przewozu pasażerów. SN 61 produkowano dla PKP na Węgrzech od początku lat. 60 ubiegłego wieku. Na fot. 5 widzimy stację Szymany, a na niej krótki skład specjalny, który przejechał z turystami do Nidzicy w roku 2003. SN 61 to jeden z pierwowzorów dzisiejszych szynobusów jeżdżących po naszych torach. Osiągał podobną prędkość (108 km/h), ale miejsc siedzących oferował mniej niż nawet krótsze autobusy szynowe z bydgoskiej Pesy.
ŚCIEŻKA KUSI
Żadne szynobusy ani inne pociągi specjalne nie przejadą już malowniczą trasą do Biskupca (tory do leżącej dalej Czerwonki wciąż są), ponieważ szyn na niemal całej długości nie ma. Na 8-kilometrowym odcinku Szczytno-Ochódno praca wre – już wkrótce ma być gotowa pierwsza wyasfaltowana część rowerowego szlaku. „Kurek” zastanawiał się parę tygodni temu, gdy podłoże było już przygotowane, czy ze względów bezpieczeństwa nie wypadałoby poszczególnych wlotów w powstającą ścieżkę jakoś oznakować czy wręcz zablokować. Szerokość szlaku jest w tej chwili spora, prostych odcinków tu niemało i z drogi korzystali także zmotoryzowani – wjazd nie był zakazany. Na trasę wyruszyli rowerzyści, by sprawdzić jej atrakcyjność i wszystko mogło się skończyć niefortunnie. Gdy „Kurek” niedawno jechał do Rucianego-Nidy, w miejscu nieistniejącego już przejazdu kolejowego między Zielonką i Ochódnem (czyli tam, gdzie ścieżka przetnie DK 58) dostrzegł postawione w obu kierunkach stron znaki B-2 (zakazu wjazdu).
Trochę inny znak, bo B-1 (zakaz ruchu) postawiono ostatnio na samym początku powstającej ścieżki – przy wjeździe z ul. Ostrołęckiej w Szczytnie (fot. 6). Z czystej ciekawości postanowiliśmy zrobić sobie – choć już inną trasą - rowerową wycieczkę do Leman, a na końcu tej miejscowości skręciliśmy w prawo, w stronę boisk piłkarskich. Kawałek za nimi znajdował się dawny przejazd kolejowy, przez który przechodziła piaszczysta i jak najbardziej przejezdna droga. Droga oczywiście wciąż jest, ale na obu wlotach w powstającą ścieżkę nie postawiono żadnych znaków (fot. 7). Tu więc wjechać można nie tylko rowerem – dostrzegliśmy ślady opon znacznie szerszych niż rowerowe. Trasa ma parametry kuszące miłośników rajdów – długa prosta jest w stronę Ochódna, a na 2-kilometrowym odcinku w kierunku ul. Ostrołęckiej (który pokonaliśmy, naszym zdaniem, legalnie) mamy tylko jeden zakręt – i to łagodny.
WIDOKI NA SZCZYTNO
Gdzie znajduje się NAJPIĘKNIEJSZY WIDOK NA ŚWIECIE? Podobno w klasztorze w zabytkowym Chełmnie, z którego to obiektu roztacza się najlepszy w okolicy widok na położone na drugim brzegu Wisły równie zabytkowe Świecie… Czy podobnie piękne obrazy będzie można uchwycić w postawionej niedawno ramie do wykonywania zdjęć, znajdującej się na odnowionym skwerku przy ZS 2 w Szczytnie? Placyk za 100 tys. PLN wygląda schludnie, ramka, z dodanym hasłem (fot. 8) zrozumiałym dla turystów z całego świata, prezentuje się niby nowocześnie (takiego awangardowego przekrzywienia za komuny by nie było), reklamuje miasto, ale… Popatrzmy chociaż na to, co uchwyci w tle obiektyw aparatu.
Z pokazanej na fot. 8. strony mamy fragmenty budynków i podwórko, z drugiej (fot. 9) – drzewa, krzewy i kawałek ulicy. Druga strona wygląda ciut atrakcyjniej, czy jest ona jednak reprezentacyjna dla Szczytna? Choć ramka jest nowiutka, dolna jej część została już nieco starta, ktoś ponadto zdrapał farbę z części napisu i spod czerni przeziera trochę bieli (powiększenie w rogu fot. 9). Pomyśleliśmy sobie, czy nie można by było odnieść się jakoś konkretniej do Szczytna choćby kolorystycznie? Na przykład zielona rama, serce oczywiście czerwone i biały napis?
BIAŁE PLAMY
Jeszcze przed Dniami i Nocami jeden z Czytelników poinformował nas, że na ulicach Paderewskiego i Kajki musieli pracować jacyś nietrzeźwi drogowcy, bo wymalowano tam dziwaczne linie. Czytelnik oczywiście żartował, bo to, co widział, trudno za oznakowanie poziome uznać. Udaliśmy się na miejsce, zobaczyliśmy to, co mieliśmy zobaczyć, odczekaliśmy tydzień, wróciliśmy i widok był ten sam (fot. 10). Ciecz, która komuś z pojazdu wyciekała, mimo intensywnych opadów deszczu i ruchu samochodów na asfalcie została i wygląda jak slalomowa wersja kombinacji ciągłej z przerywaną.
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}
