Jarmark Mazurski na stałe zagościł w kalendarzu letnich wydarzeń odbywających się w Szczytnie. W tym roku obchodził jubileusz 20-lecia. Nowością było to, że po raz pierwszy został zorganizowany nie w ruinach zamku, lecz na pl. Juranda. Chętnych do kupowania wyrobów ludowych twórców, podpatrywania przedstawicieli ginących zawodów oraz smakowania swojskich specjałów nie brakowało.

Dwadzieścia lat z jarmarkiem
Podczas jarmarku można było z bliska podejrzeć warsztat pracy kaletnika

NIE W RUINACH, TYLKO NA PLACU

Jarmark Mazurski ma już 20 lat i trudno sobie wyobrazić początek sierpnia bez tej imprezy. Jej pomysłodawczynią i inicjatorką była ówczesna kierownik Muzeum Mazurskiego Stanisława Ostaszewska, która jako pierwsza zaprosiła do Szczytna ludowych twórców. Od dziesięciu lat wydarzenie odbywa się pod nazwą Mazurski Jazz Jarmark i trwa dwa dni. W piątek w Miejskim Domu Kultury miłośnicy jazzu wysłuchali koncertu w wykonaniu Alexandra & Duo Jazz oraz Super Dixi Band. Z kolei „właściwy” jarmark miał miejsce w sobotę na pl. Juranda. To nowość, bo do tej pory miejscem imprezy były ruiny zamku krzyżackiego. W tym roku, ze względu na trwające w nich prace związane z realizowanym przez miasto projektem, trzeba było szukać innej lokalizacji. Wielu stałych bywalców jarmarku twierdzi, że zmiana ta wyszła mu na dobre. Chętnych do odwiedzania stoisk nie brakowało, mimo upalnej pogody. W tym roku wystawcy oferowali m.in. wyroby z drewna i wikliny, rzeźby, obrazy, biżuterię, obrazy, ręcznie wykonywane koronki, kolorowe szydełkowe cudeńka, kurpiowskie wycinanki i serwetki. Nie zabrakło również regionalnych specjałów: litewskich i podlaskich wędlin, pieczywa, piwa kozicowego oraz dużego wyboru miodów czy naturalnych syropów na przeróżne dolegliwości. Jarmark Mazurski to także okazja do poznania ginących zawodów. W tym roku można było podejrzeć warsztat pracy kaletnika i kowala oraz zobaczyć, jak lepi się gliniane naczynia.

NASI WYSTAWCY

Wśród wystawców nie brakowało przyjezdnych nie tylko z regionu Warmii i Mazur, ale też sąsiedniej Kurpiowszczyzny. W tym roku pojawili się też mieszkańcy powiatu szczycieńskiego. Po raz pierwszy udział w jarmarku wziął znany w Szczytnie rzeźbiarz Michał Grzymysławski. Na jego stoisku uwagę zwracały efektowne, wykonane z dużą dbałością o szczegóły, rzeźby przedstawiające smoki. Artysta zdradził nam, że imprezę traktuje nie tyle jako okazję do sprzedania swoich prac, lecz bardziej możliwość pokazania swojej twórczości szerszemu gronu ludzi.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

N

Tkane przez Beatę Jankowską z Jedwabna lniane chusty do noszenia dzieci cieszą się dużą popularnością nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami

a jarmark przyjechali także Beata Jankowska i Damian Czerniewicz, którzy w Jedwabnie prowadzą pracownię tkacką „Mazurskie tkaniny”. Dzięki udziałowi w projekcie pozyskali środki i zakupili krosno. Dziś spod ich rąk wychodzą cieszące się dużym powodzeniem wyroby z lnu. – Ostatnio bardzo modne stały się chusty do noszenia dzieci – mówi Beata Jankowska. Ich popularność jest tak duża, że zamówienia ma już na najbliższe dwa miesiące. Klienci zgłaszają się nawet z daleka, bo m.in. aż z Portugalii. – Ten boom na chusty ma związek z lansowanym ostatnio tak zwanym rodzicielstwem bliskości. Kobiety chcą rodzić dzieci w domu i nosić je w chustach, jak to bywało dawniej – tłumaczy ten fenomen pani Beata. Przy okazji zdradza, że lniane chusty nie są tanie. Ich cena waha się w granicach 1,5 – 2 tys. zł za sztukę, a barwione mogą być jeszcze droższe.

Jarmark nie mógłby się odbywać bez ludowej muzyki. W tym roku wystawcom i kupującym przygrywali: Kapela Folklorystyczna z Olsztyna, Kapela Dworska z Mejszagoły na Litwie, Kapela Jędrka, Sax & Brass Szczytno oraz szczycieńskie zespoły ludowe: Nadzieja, Wystek, Mazury, Krys.

(ew){/akeebasubs}