Czy można być za zniesieniem dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów, a podczas głosowania ustawy w tej sprawie być przeciw? Okazuje się, że tak. Przyznał się do tego podczas niedawnej wizyty w Szczytnie jeden z liderów Prawa i Sprawiedliwości, wiceprezes tej partii Przemysław Czarnek.
Powraca pomysł zniesienia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów. Projekt ustawy przeszedł już pierwsze czytanie i trafił do dalszych prac w parlamencie. Inicjatorem jest Polskie Stronnictwo Ludowe, którego znaczna część przedstawicieli pełni dziś kierownicze stanowiska w samorządach. - Jak jest zły prezydent, wójt, burmistrz, to tak jak niedawno w Zabrzu w referendum go się odwołuje. Jak jest dobry, to nie ma co tracić przygotowanego samorządowca, który potrafi zarządzać w czasach kryzysu – argumentuje szef ludowców wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
A co o tym sądzą szczycieńscy włodarze?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Tu wielkiej różnicy zdań między nimi nie ma. Wszyscy optują za przywróceniem rządów samorządowych włodarzy bez ograniczeń kadencyjnych. Podobnie jak to jest w przypadku posłów, czy senatorów. Różnice są jedynie w argumentacji. Burmistrz Wielbarka Jerzy Szczepanek uważa, że obecne uregulowania zniechęcają do ubiegania się o najwyższy urząd w samorządzie ludzi młodych. - Po 10 latach będą musieli szukać innej pracy, a o jej znalezienie w dzisiejszych czasach nie jest łatwo. Istnieje ryzyko, że na kandydowanie będą się decydować ludzie, którym do emerytury zostało 10 lat lub mniej – mówi burmistrz.
Wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak w tym przypadku nie widzi jednak większego zagrożenia. - Obecnie jest duże zapotrzebowanie na specjalistów z branży komunalnej. Jeśli są dobrzy, zawsze znajdą sobie zatrudnienie – tłumaczy wójt. W powiecie szczycieńskim trudno jednak o takie przykłady. Przegrani w ostatnich wyborach włodarze Pasymia i Dźwierzut wrócili do poprzedniej pracy nie związanej raczej z zarządzaniem, a były burmistrz Szczytna, z tego co nam wiadomo, do dziś pozostaje bez pracy na etacie. Jako wyjątek można potraktować byłego wójta gminy Rozogi, który po przegranej w ostatnich wyborach wygrał konkurs na sekretarza gminy Jedwabno.
Zdaniem Ambroziaka największym zagrożeniem systemu dwukadencyjnego będzie obniżenie jakości zarządzania samorządami, szczególnie w małych społecznościach ze względu na mniejszą konkurencję.
- Traktuję to jako poważne zagrożenie dla dalszego rozwoju samorządu – podkreśla Ambroziak. Jego zdaniem rolę nie do przecenienia odgrywa doświadczenie. - Nowi włodarze swoim entuzjazmen tego szybko nie nadrobią. Dlatego, jak przekonuje, samorządy, z których będzie musiał odejść włodarz zapłacą frycowe: - Potrzeba będzie kilku miesięcy, a może i więcej, aby nowy włodarz wdrożył się do ważnych wyzwań, bo dziś jego rola odpowiada zarządzaniem dużym holdingiem. Dlatego na wielu rzeczach trzeba się znać.
Wspomniany Zbigniew Kudrzycki, dziś sekretarz gminy Jedwabno, również optuje za zniesieniem dwukadencyjności. - Jak mieszkańcy będą chcieli dokonać zmiany, to ją zrobią. Ja jestem najlepszym przykładem – mówi. Powołuje się przy tym na statystyki. W minionych wyborach w województwie warmińsko-mazurskim, podobnie jak w całej Polsce, chociaż nowe przepisy jeszcze nie obowiązywały, pracę straciło blisko 40 procent dotychczasowych włodarzy. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie Kudrzycki szacuje, że aż 80% z nich zostanie zmienionych. - Nie wiem czy to będzie dobre dla samorządu i państwa polskiego z punktu widzenia funkcjonowania jednostek samorządu terytorialnego – zastanawia się były wójt.
JEST ZA, ALE BĘDZIE GŁOSOWAŁ … PRZECIW
System dwukadencyjny został uchwalony w 2018 roku z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości. Można się spodziewać, że członkowie tej partii będą głosować przeciw likwidacji przepisów, które sami wprowadzili. Ale czy na pewno?
Zapytany o to przez „Kurka” podczas niedawnej wizyty w Szczytnie wiceprezes PIS poseł Przemysław Czarnek przyznał, że osobiście jest za ... zniesieniem dwukadencyjności. - W 2018 roku za czasów, gdy byłem wojewodą lubelskim, przejęliśmy władzę w 18 powiatach na 20 istniejących. Do tego nasi członkowie rządzą dziś tam w wielu miastach i gminach. I teraz mimo wielu znakomitych dokonań na niespotykaną skalę, którymi mogą się pochwalić i dalej rozwijać swoje miasteczka będą musieli odejść. Dlatego z mojego punktu widzenia dwukadencyjność jest szkodliwa – przyznaje czołowy polityk PIS-u. Zdaje sobie jednak sprawę, że tak różowo nie jest w innych regionach kraju, a ustawa ma obowiązywać na całym jego terytorium. - Dlatego poddam się argumentom moich kolegów i będę głosował przeciwko zniesieniu dwukadencyjności – zapowiada Czarnek.
(o){/akeebasubs}
