Nasz Czytelnik Przemysław Cekała nadesłał nam ciekawą korespondencję związaną z gorącym tematem, jakim ostatnio stał się pewien szczycieński maszkaron budowlany.
Niedawno byłem przejazdem w Gołdapi i zwróciłem uwagę na tamtejszą wieżę ciśnień. Specjalnie zawróciłem samochód, aby zrobić zdjęcie i wysłać do „Kurka”. Myślę, że warto podpatrywać dobre wzorce u innych – pisze m. in. pan Przemysław.
Trzeba bowiem wiedzieć, że wieża została nie tylko fachowo i pieczołowicie odrestaurowana siłami prywatnego inwestora, ale i urządzono w niej kawiarnię oraz taras widokowy na dwóch poziomach, co pokazuje zdjęcie. Zbudowano ją w 1905 r., trzy lata wcześniej niż naszą, a wznosi się na wysokość aż 46,5 m. Zwieńczenie wieży przypomina latarnię morską i w zasadzie taką
jest, tylko że służyła ona w przeszłości jako punkt orientacyjny nie marynarzom, a podróżnikom poruszającym się po lądzie. Wejście na tę zabytkową i okazałą budowlę jest płatne. Miejscowi (mieszkańcy powiatu) mają jednak zniżkę i płacą połowę ceny biletu, zamiast 10 tylko 5 zł. Z lunet zainstalowanych na tarasie widokowym korzysta się za darmo, a jest na co przez nie popatrzeć, bo w dole roztacza się wspaniały widok na panoramę liczącego 13 tys. mieszkańców miasta. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Cóż, nasza wieża też jakiś czas temu wywoływała spory rozgłos w kraju.
Została bowiem bowiem nominowana do ogólnopolskiego konkursu architektonicznego „Makabryła 2013”. No i nie wiadomo czy należało się tego cieszyć, czy smucić, bo przegrała „bitwę”o finał z gmachem poznańskiego dworca.
WSZYSTKO JUŻ PRAWIE GOTOWE
Skoro szczycieńska wieża nie daje nam powodów do radości, zajmijmy się teraz czymś znacznie mniejszym i całkiem przyziemnym. Tym, co mimo wszystko cieszy, bo udało się to wreszcie sfinalizować.
Jak już pisaliśmy, zaraz po tym jak poszerzono główny przejazd kolejowy, w ruch poszły maszyny, pomiędzy którymi uwijali się brukarze. Pogoda dopisała i jak „Kurek” pojawi się w kioskach, nowe przejście przez główne torowisko w mieście będzie ostatecznie gotowe.
W chwili gdy zamykaliśmy numer pozostały tylko prace kosmetyczne.
Oglądając efekty wykonanej roboty, zauważyliśmy, że chodnik od strony ul. Polnej został aż dwukrotnie obniżony – zaraz przy skrzyżowaniu, gdzie będzie urządzone przejście dla pieszych i kawałek dalej ponownie.
Sądziliśmy, że to wjazd na parking samochodowy, bo i placyk ów tak był dotąd użytkowany. Jak nam wyjaśnia ratusz, grunt za nowym chodnikiem nie jest własnością miasta, a kolei. Cóż, wiemy jakie perturbacje miało miasto z PKP, więc należy sądzić, że plac będzie długo leżał odłogiem.
ONE TEŻ CHCĄ MIEĆ ŚWIĘTA

Tuż przed świętami odwiedziliśmy szczycieńskie schronisko „Cztery Łapy”. Personel tak dba o czworonogi, że co roku stawia im choinkę. Na razie panie zajęte mocno robotą – przyszły paczki z karmą i trzeba je gdzieś schować, później zajmą się przystrajaniem drzewka nie tylko kocio-psimi smakołykami, ale i lampkami oraz innymi świecidełkami.
Choinka, choinką, ale choćby schronisko było jak najlepiej urządzone, a zwierzaki najlepiej traktowane, nie będzie to ich prawdziwy dom. Kotki, swoją drogą nieźle wypasione, chciałby jednak mruczeć w przytulnym mieszkaniu jakiejś kochającej czworonogi rodzinie. Być głaskane i przytulane.
Podobnie pieski, też chciałyby się również zaprzyjaźnić z człowiekiem, znaleźć nowego pana, dać się wytarmosić dzieciakom, służyć dorosłym.
Może warto odwiedzić schronisko? Jest jeszcze kilka dni do świąt, więc gdyby tak przygarnąć jakąś kudłatą lub puchatą istotę? Ona przecież czeka.
WANDALE NIE PRÓŻNUJĄ
Niedawno pialiśmy o rozbitej szybie we wiacie przystanku miejskiej komunikacji przy ul. Odrodzenia. Nie minęło wiele czasu, a już wandale dali ponownie znać o sobie. Znowu na tylnej ściance pojawiła się pajęczyna – charakterystyczny ślad po silnym uderzeniu w tworzywo imitujące szkło. Podobny, choć mniejszy ślad widać na nowej wiacie przy ul. Kolejowej.
- Nawet w przedświątecznym okresie wandale nie dadzą się na spokój – denerwuje się pani Agata, mieszkanka ulicy, która zaalarmowała redakcję.
BAŁAGAN WOKÓŁ WIATY
Pani Agata często korzysta z miejskich autobusów, to i często wychodzi na przystanek. Cóż, jak zauważa, jego otoczenie nie prezentuje się dobrze.
- Trzeba wkładać kalosze, gdy pada, bo płytki chodnikowe pokryte są wówczas śliską breją utworzoną z ptasich odchodów – skarży się Czytelniczka. Ale nie wszystko. Wokół pobliskiego kosza i pod rosnącym obok drzewkiem na chodniku wala się mnóstwo większych i mniejszych gałązek, które strącił wiatr.
Nikt nie sprząta opisanego bałaganu, a przecież święta są dosłownie za chwilę. Co gorsza, prawie identyczny bałagan panuje po drugiej stronie ulicy, gdzie także stoi wiata. Tam też leżą liczne gałązki opadłe z drzew i ptasie świadectwo ich obsiadania nocną porą.
CO Z TYM ZNAKIEM?
W poprzednim „Kurku” opisywaliśmy niedoróbkę na ul. Chopina. Po zakończeniu przebudowy ul. Gnieźnieńskiej nie połączono starego chodnika z nowym, wskutek czego powstało między nimi zagłębienie – pułapka na pieszych. Jak informują nas okoliczni mieszkańcy, szybko uzupełniono brakujące płytki, ale niestety, zapomniano o podniesieniu znaku, który został zainstalowany tak nisko, że uderza się w niego głową.
Przy okazji warto zwrócić uwagę na walające się przed znakiem papierzyska. Po prostu wiatr zdmuchnął ze słupa ogłoszeniowego źle przyklejone ogłoszenia, których teraz nie ma kto uprzątnąć. Podobnie wygląda otoczenie podobnego słupa stojącego naprzeciw poczty.{/akeebasubs}
