Rozpoczął się długo oczekiwany remont budynku, w którym mieści się dworzec autobusowy. Jak zapewniają miejskie władze, obiekt po renowacji ma wyglądać lepiej niż przyzwoicie, aby nie było wstydu przed przyjezdnymi.
Prowadzony obecnie remont, jak wyjaśnia Andrzej Pleskot, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej, obejmuje renowację elewacji i przebudowę obu wejść z wybudowaniem podjazdów dla niepełnosprawnych. Poza tym poprawi się szczelność okien i wymieni znaczną część poszycia dachowego.
- Chodziło o to, by poprawić wizerunek miasta w tej jego części – tłumaczy dyrektor. W pobliżu wyrosła nowoczesna hala targowa, wcześniej wyremontowano budynek poczty i dom handlowy „Rolnik”, więc był najwyższy czas, aby poprawić także wygląd dworca autobusowego.
Ogólny koszt tej inwestycji to ok. 154 tys. zł.
Tyle zaplanowano na obecny rok, bo na więcej nie starczyło pieniędzy. W następnym roku planowane są kolejne inwestycje. Zostanie wymieniona stara instalacja grzewcza na nowoczesną gazową z nowym kotłem. Do poprawy jest też klatka schodowa.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Niestety, pozostałe wnętrze budynku nie jest planowane do remontu. Obiekt należy do miasta, a poszczególne lokale są dzierżawione przez różnych najemców. Na największej powierzchni gospodaruje spółka Bus-Kom, poza nią swoje lokale mają tu zakład fryzjerski, nauka jazdy, złotnik, bar szybkiej obsługi, itp. Do wynajmu pozostaje jeszcze lokal na II piętrze. - Gdyby najemcy chcieli poprawić estetykę dzierżawionych wnętrz, czy lepiej dostosować je do swoich potrzeb, muszą to zrobić już na swój koszt – wyjaśnia Andrzej Pleskot.
ZMIANY NA PLACU
Z chwilą zakończenia przez miasto remontu dworca autobusowego, budynek będzie mocno kontrastował z najbliższym otoczeniem. Na obszernym placu znajdują się byle jakie autobusowe stanowiska, a nawierzchnia jest wyboista i dziurawa. Poza tym w kilku miejscach widać pozostałości po istniejących tu kiedyś budyneczkach z małą gastronomią – fragmenty fundamentów czy nawet posadzek.
Teren ten, z wyjątkiem niewielkiego pasa przy postoju taksówek, należy do spółki Bus-Kom.
- Mamy opracowany harmonogram prac rewitalizacyjnych – mówi Wacław Pieniuk, prezes spółki.
W pierwszej kolejności miał iść do likwidacji obskurny i nieczynny kiosk „Ruchu”. Zamierzano w jego miejscu urządzić kwietnik, a prace miały rozpocząć się jeszcze w tym roku. „Ruch” niespodziewanie jednak przystąpił do remontu swojej budki. Plany przewidują też wymianę całego oświetlenia placu, stare latarnie zastąpią nowoczesne – ledowe. Kolejne zmiany to położenie nowej nawierzchni i zmiana układu poszczególnych stanowisk przyjazdowych oraz odjazdowych, a także posadowienie nowych ławek dla podróżnych
W końcu unowocześniony zostanie też system informacji. Archaiczną, obsługiwaną ręcznie tablicę z rozkładem jazdy, zastąpi nowa elektroniczna.
Prezes nie chce jednak podać dokładnych terminów zaplanowanych prac renowacyjnych. Mówi nam, że modernizacja placu została rozpisana na kilka lat. Obecnie najważniejszy jest tabor i w niego inwestuje spółka.
- Niedawno zakupiliśmy dwa nowoczesne, luksusowe autokary – informuje prezes. Dodaje, że w czasie lata obsługiwały one ruch turystyczny, a obecnie zapewniają stałe połączenie z Gdańskiem i Warszawą. Z kolei dla obsługi ruchu lokalnego spółka zakupiła 5 busów iveco.
M.J.Plitt
Na frontowej ścianie dworca autobusowego od lat gniazdują gołębie, które stały się już trwałym elementem miejskiego krajobrazu. Obecnie prowadzony jest remont tej posesji. Prace rozpoczęto od ściany przyległej do stanowisk autobusowych. Kilka dni temu objęły one także front budynku, od strony ul. Polskiej.
Los gniazdujących tam ptaków niepokoi naszego Czytelnika, który zgłosił sprawę redakcji. Jak nam wyjaśnia Ryszard Jerosz, zastępca Naczelnika Wydział Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska, w okresie lęgowym gołąb miejski pozostawał pod ochroną, ale dosłownie kilka dni temu, tj. 7 października, weszło w życie nowe rozporządzenie ministra środowiska w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. Co ciekawe, jest ono bardziej rygorystyczne od poprzedniego, zabrania nawet fotografowania zwierząt, gdyby to je płoszyło(!). Jednak prawie wcale te nowe przepisy nie dotyczą gołębia miejskiego, uważanego w zasadzie za szkodnika. Okres ochronny ograniczono do czasu obecności piskląt w gnieździe.
-
Poza tym czasem wszelkie ingerencje człowieka, w tym nawet usuwanie gniazd jest dopuszczalne – tłumaczy Ryszard Jerosz. „Kurek” uzyskał jednak zapewnienie władz miejskich, że gdyby po remoncie ptaki powróciły, nie będą wówczas niepokojone, ani odstraszane.
{/akeebasubs}
