Jak nietrudno zauważyć, lubię pisać w moich felietonach głównie o przeróżnych dyrdymałkach.
Trochę wspomnień, trochę światowych i miejscowych ciekawostek. W miarę możliwości na wesoło. Jak ognia unikam tematów światopoglądowych, a szczególnie politycznych. Pozostawiam takie sprawy dziennikarzom zawodowym, którzy, niejako z racji swojej profesji, śledzą na bieżąco przebieg owych wiekopomnych wydarzeń. Nie mniej trudno jest mi uciec od otaczającej nas rzeczywistości. Szczególnie teraz, bowiem od pół roku żyjemy w jakimś koszmarnym czasie. Z jednej strony kolejna fala groźnej pandemii, z drugiej bezpardonowa, polityczna walka o władzę. Najpierw „cyrk” z wyborami, obecnie cyniczne rozgrywki wewnętrzne. Nie mam ambicji konkurować z profesjonalnymi komentatorami aktualnych wydarzeń, odczuwam jednak potrzebę wypowiedzenia się w kilku sprawach związanych z otaczającym nas szaleństwem.
Co do pandemii, to trzeba przyznać, że żyjemy w jednym z bezpieczniejszych regionów. Od kilku miesięcy, mimo końca lata, wciąż mieszkają tu, w swoich letnich, wakacyjnych domach liczni warszawiacy, a także, jak sądzę, stali mieszkańcy innych, wielkich miast polskich. Co do warszawiaków, to osobiście znam kilkoro. Ja sam nie byłem w Warszawie od poprzedniej jesieni, choć zawsze starałem się odwiedzać moje rodzinne miasto przynajmniej dwa, trzy razy w roku. Póki co, nadal nie wybieram się tam. Ze strachu. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Skoro zahaczyłem o politykę. Proszę spojrzeć na konkurujące ze sobą partie. Te opozycyjne i te rządowe, czyli Zjednoczoną Prawicę. Co do opozycji, to właściwie jest to koalicja, która nic nie znaczy. Ot, trochę popyskują, trochę pobarłożą - w końcu od tego są. I dobrze, bo najczęściej mają rację. A jednak, w większości, brak im rozmachu, wigoru, wiary. Niegdyś Borysa Budkę uważałem za rzadki okaz prawdziwego inteligenta pośród niezliczonej rzeszy tępawych, politycznych aparatczyków. Dzisiaj robi na mnie wrażenie żałośnie zagubionego. No, ale wygodnie jest być opozycją. Żadnej odpowiedzialności, a solidne, państwowe pieniądze dla drugiej, co do wielkości, organizacji partyjnej tak czy inaczej wpływają i jest co między siebie podzielić.
Jak powszechnie wiadomo, tak czy inaczej o wszystkim decyduje mamona. W polityce dokładnie tak samo jak wszędzie. Weźmy Zjednoczoną Prawicę. To są zwycięzcy i mają wszystko. A już pieniędzy do podziału bez ograniczeń. A jednak ostatnio walczą między sobą. Pazerność? Są u władzy. Próbują rządzić, ale efekty tych rządów uważam za raczej marne. Moim zdaniem wynika to z żenującego braku kadry przygotowanej do kierowania czymkolwiek. Tak jak rozpoczęli działalność od zniszczenia złotodajnych stadnin koni arabskich, tak dalej pakowali do różnych poważnych biznesów i resortów tych swoich nieprzygotowanych nieudaczników. Czasem tak sobie myślę, że wszyscy zdolni menedżerowie już dużo wcześniej załapali się na intratne posady. Za kolejnych, poprzednich rządów. PiS-owi pozostał tylko ten bidny, drugi rzut.
To było kilka moich osobistych, nieprofesjonalnych komentarzy. Ale na zakończenie pomarudzę jeszcze na temat komentatorów zawodowych, czyli telewizyjnych. Oglądam zarówno audycje TVP jak TVN i Polsat. Wszędzie podobny, agitacyjny bełkot, tyle że z różnych politycznie pozycji. Każdy pretekst jest dobry, żeby przywalić stronie przeciwnej. Na przykład ileż to razy musiałem obejrzeć na ekranie TVN, jak to Prezydent zdejmuje rękawiczkę, podając dłoń prezesowi Kaczyńskiemu. Komentowano to, jako wyraz czołobitności. Nie jestem, ani trochę, wielbicielem Pana Prezydenta. Jeszcze mniej Pana Prezesa, ale widzę tę sytuację inaczej. Przypuszczam, że Andrzej Duda otrzymał za młodu staranne wykształcenie. Także w dziedzinie savoir vivre. Podobnie jak ja. Mnie uczono, że jeśli ktoś podaje mi gołą rękę, a ja jestem w rękawiczkach, to szybko rękawiczkę zdejmuję. Prawdopodobnie w opisanej sytuacji zachowałbym się identycznie. Zupełnie bezmyślnie. Po prostu grzecznościowy nawyk.
Trochę sobie ponarzekałem. Na wszystko i wszystkich. Ot, taka autopsychoterapia. Na dzisiaj wystarczy. Życzę wszystkim czytelnikom zdrowia.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
