W poprzednim tygodniu pisaliśmy o niemiłej przygodzie mieszkańców miasta, która spotkała ich na mostku, biegnącym nad kanałem łączącym miejskie jeziora.

Gdy tata z synkiem przechodzili po nim, milusiński wywrócił się na środku drewnianego pokładu. Okazało się, że jedna z desek była mocno spróchniała i utworzyła się w niej dziura. O fakcie niezwłocznie powiadomiliśmy Urząd Miejski, który obiecał nam szybką interwencję. I owszem, naprawa została dokonana, ale... nie w tym miejscu, które należało załatać w pierwszej kolejności. Ratusz wymienił deski zaznaczone na zdjęciu strzałkami. Niestety w miejscu oznaczonym białym otokiem, dziura jak tkwiła w mostku, tak tkwi nadal i coraz bardziej się powiększa.Przypomnijmy więc jeszcze raz, że niebezpieczeństwo polega na tym, że jedna z desek pokładu wskutek spróchnienia straciła podparcie. Obecnie wystarczy nastąpić na nią, by się zapadła i w ten sposób uwięziła nogę. Ostrzegaliśmy też, że może skończyć się to złamaniem.
ŁĄKOWE LATANIE

Na skraju miasta, gdzie rozciągają się już tylko łąki, można zauważyć dość intrygujący obrazek. Oto na owych zielonych terenach stoją sobie w eleganckim i równym szyku, najspokojniej w świecie... uliczne latarnie. Co to ma znaczyć? Czyżby właściciel tych terenów miał taki kaprys, że postanowił je oświetlać nocą?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ASYSTENT HENTYK
Jeden z naszych Czytelników, który jest studentem Uniwersytetu Trzeciego Wieku, chwalił się w redakcji, że mimo siwizny, wciąż ma dobry wzrok. Oto na budynku, który mieści siedzibę uczelni, pojawił się nowy szyld biura poselskiego. Na nim małymi literami wypisano personalia asystentów posła, z których jeden ma zaskakujące imię – Hentyk. - Chyba powinno być Henryk – prostuje nasz Czytelnik. Pewnie, że tak, bo chodzi tu o postać powszechnie znaną w Szczytnie, piastującą w przeszłości urząd burmistrza.
PROMOCYJNE STAROCIE
Od dłuższego już czasu aura jest ciepa i słoneczna, to i coraz więcej letników widać na Mazurach. W minioną niedzielę zauważyliśmy ich m. in. na pchlim targu w Olszynach. Choć była to już dość późna pora jak na handlowanie starociami (niektórzy już zwijali swoje stragany), klientela nadal była liczna. A można w Olszynach kupić prawie wszystko - stare części do pojazdów mechanicznych, zabytkowe radia, aparaty fotograficzne, porcelanę, zegarki, zabawki czy biżuterię, itp., itd. Spotkaliśmy też pomysłodawcę tegoż, czyli Zygmunta Rząpa. Sołtys nie był chyba w dobrym nastroju, bo narzekał, że nie ma w zasadzie z targu żadnych korzyści. No, jak to tak? Prywatnie może i nie, ale przecież to promocja dla miejscowości. Klientami są głównie turyści, a fama rozchodzi się wśród nich szybko, no i o pchlim targu w Olszynach wie coraz większe grono. Skoro tak, to i coraz więcej ciekawskich przyjeżdża do tej miejscowości.
SATYRA NA 500+
Nieco na uboczu placu, na którym odbywa się targ starociami w Olszynach, zauważyliśmy okazałą drewnianą rzeźbę. Przedstawia ona postać mężczyzny – biesiadnika i jest oczywiście dziełem sołtysa. W jednej dłoni trzyma kieliszek (postać, nie sołtys), a właściwie musztardówkę, w drugiej flaszkę z wiadomą zawartością. Z miny widać, że postać jest w dobrym humorze, choć nie powinna, bo dzieło nosi tytuł „Chłop + 500”. Jak się domyślamy jest satyrą na rządowy program „Rodzina 500 plus”. Zdaniem twórcy taki właśnie finał czeka to przedsięwzięcie, czyli ogólne pijaństwo wśród jego beneficjentów. Cóż, kto przedkłada biesiadowanie nad dobro rodziny, będzie może i tak postępował, my sądzimy, że pieniądze zostaną wykorzystane jednak na dobre cele, choć margines, czyli tzw. rodziny patologiczne chciałyby je przepić. Jest jednak zabezpieczenie. - W przypadku stwierdzenia przez MOPS niewłaściwego wydatkowania pieniędzy, będziemy mieli prawo zamieniać wypłatę 500 zł na świadczenie rzeczowe, jak żywność, odzież i usługi edukacyjne – ostrzega Hanna Bojarska, dyrektor MOPS-u w Szczytnie.
SKROMNE "PRZYDASIE"
W Szczytnie pod nazwą „Przydasie” były próby uruchomienia podobnego targu jak w Olszyunach. Ba, nie cieszyły się one jednak powodzeniem. Zjawiało się na nich zaledwie kilku sprzedających i tyluż kupujących, o czym zresztą pisaliśmy w „Kurku”. Ostatnio zauważyliśmy, że w jednym z nowo otwartych sklepów z tanią odzieżą, w osobnym niedużym pomieszczeniu, urządzono pchli targ. Jak dowiadujemy się, podobne stoisko znajduje się w drugim sklepie przy ul. 1 Maja, który prowadzi ta sama osoba, mieszkająca na razie w Poznaniu. Może te stoiska dadzą początek czemuś większemu?
ZALANE TORY
Całkiem niedawno pisaliśmy o tym, że znacznemu skróceniu uległ przejazd kolejowy przecinający ul. Boh. Westerplatte. Wskutek tego, że starte torowiska manewrowe jednak pozostały, kierowców wprowadzało to w błąd i zatrzymywali się oni daleko przed szlabanami. Poza tym sterczące w jezdni szyny narażały zmotoryzowanych na silne wstrząsy. Zirytowani dziwili się, czemu nie usunięto tego niepotrzebnego już żelastwa. W minionym tygodniu na opisywanym przejeździe zauważyliśmy jakiś ruch. Stare tory nie zostały jednak wyrwane, a po prostu zalane asfaltem. Teraz jedzie się przez tę część torowiska, jak po dywaniku.{/akeebasubs}
