Dla uczniów klas III gimnazjów egzamin wieńczący trzy lata nauki to najważniejszy moment w ich dotychczasowej edukacji. Dlatego powinni mieć oni zapewnione jak najlepsze warunki do sprawdzenia swojej wiedzy. Tymczasem w Gimnazjum nr 2 w Szczytnie część trzecioklasistów pisała testy w kurtkach. Wszystko przez to, że w hali im. Wagnera, w której odbywał się egzamin, było chłodno.
ZIĄB W METALOWEJ PUSZCE
O sytuacji w Gimnazjum nr 2 w Szczytnie powiadomił nas jeden z ojców w drugim dniu egzaminów, 24 kwietnia. Gimnazjaliści z dwójki pisali go w hali im. Huberta Wagnera. Na czas sprawdzianów szkoła wynajmowała odpłatnie obiekt od Miejskiego Ośrodka Sportu. - Mimo naszych monitów dzieci już drugi dzień z rzędu piszą egzamin w kurtkach nie krył oburzenia rodzic. Według niego taka sytuacja jest niedopuszczalna, tym bardziej, że szkoła płaci miejskiej instytucji za wynajem. - Miasto, jeśli bierze pieniądze, powinno zapewnić dzieciom godne warunki uważa nasz rozmówca.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Dodaje, że interweniował u dyrektor gimnazjum Małgorzaty Afanasjew, a ta z kolei informowała o sytuacji Urząd Miejski. To jednak nic nie dało. Ogrzewania nie włączono. Tymczasem, mimo że w ciągu dnia temperatury są już dość wysokie, to nocami jest zimno. - Hala ma konstrukcję metalowej puszki, gdzie chłód utrzymuje się dłużej zauważa rodzic.
GRZEWCZA NIEMOC
O ustosunkowanie się do opisanej sytuacji poprosiliśmy dyrektor szkoły. Ta jednak odesłała nas po wyjaśnienia do naczelnika wydziału edukacji, Roberta Dobrońskiego. - Dzieci nie powinny pisać egzaminu w kurtach. Zobowiązałem panią dyrektor, aby w przyszłym roku ta sytuacja się nie powtórzyła mówi naczelnik. Dodaje, że według wyjaśnień dyrektorki w hali panowała dopuszczalna temperatura powyżej 16 stopni Celsujsza. Najwyraźniej jednak nie dość wysoka, skoro dzieci, ubrane na egzamin w lekkie bluzki, sygnalizowały, że jest im zimno.
Dlaczego po pierwszym dniu nie można było uruchomić w pomieszczeniu ogrzewania? Jak tłumaczy kierownik hali Arkadiusz Leska, sezon grzewczy już się skończył i nie było technicznych możliwości, by przywrócić ciepło w obiekcie. Żeby tak się stało, należało podjąć działania co najmniej trzy dni przed sprawdzianem.
Tłumaczenia urzędników nie satysfakcjonują rodziców. - Tyle się mówi, że to jeden z ważniejszych egzaminów. Pozbawianie dzieci możliwości napisania go w normalnych warunkach jest nie w porządku uważa ojciec jednej z gimnazjalistek.
Ewa Kułakowska
{/akeebasubs}
