23-latek zginął na miejscu, a 32-latek z rozległymi obrażeniami ciała zmarł w warszawskim szpitalu. To bilans ofiar eksplozji, do której doszło w piątek w hurtowni fajerwerków w Wawrochach. Następnego dnia zarządzono ewakuację kilkunastu sąsiednich domów i wywieziono część pozostających w obiekcie materiałów pirotechnicznych.

Eksplozja w hurtowni fajerwerków
Na miejscu zdarzenia pracowało dziewięć zastępów straży pożarnej

POTWORNY HUK

Mieszkańcy Wawroch w miniony piątek przeżyli chwile grozy. Około południa w funkcjonującej od wielu lat we wsi hurtowni fajerwerków doszło do eksplozji . - Usłyszałam bardzo głośny wybuch, huk. Cały mój dom był w dymie, a w hurtowni wyleciały okna – relacjonuje mieszkająca w sąsiedztwie sołtys Wawroch Aneta Kisiel. - Najbardziej bałam się o dzieci, z których jedno, 3-letnie akurat przebywało w ogródku – mówi roztrzęsiona kobieta. Na szczęście żadnemu nic się nie stało.

Nad hurtownią, w której przechowywane były środki pirotechniczne, znajduje się mieszkanie właścicieli

Na miejsce przybyło dziewięć zastępów straży pożarnej, dwie karetki pogotowia oraz policja. - Ze zgłoszenia wynikało, że w obiekcie w chwili wybuchu przebywało pięć osób – mówi bryg. Grzegorz Rybaczyk, dowódca Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Szczytnie. W wyniku eksplozji na miejscu zginął 23-letni pracownik hurtowni. Drugi, 32-latek doznał rozległych obrażeń ciała. Helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował go do szpitala w Warszawie. Niestety, lekarzom nie udało się uratować mężczyzny. Niegroźnie ranne zostały jeszcze dwie osoby przebywające w chwili eksplozji na posesji. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że do wybuchu doszło w momencie, gdy mężczyźni wykonywali prace związane z pakowaniem bądź produkcją środków pirotechnicznych. Miało to miejsce w pomieszczeniu sąsiadującym z biurem. Niżej, w piwnicy, znajdowało się ok. 1 tony fajerwerków. Z kolei góra obiektu służyła właścicielom hurtowni za mieszkanie. Z relacji strażaków wynika, że w pomieszczeniu, w którym doszło do wybuchu, panowało bardzo duże zadymienie. - Ogień był już tylko w narożnikach – mówi Grzegorz Rybaczyk. Po jego ugaszeniu, za pomocą kamery termowizyjnej sprawdzono poszczególne kondygnacje budynku w celu wykrycia ewentualnych ukrytych zarzewi, ale ich nie stwierdzono.

EWAKUACJA MIESZKAŃCÓW

Na czas trwających siedem godzin działań związanych z ewakuacją mieszkańców i wywozem środków pirotechnicznych policja zamknęła drogi dojazdowe do Wawroch

Następnego dnia przed południem z dwunastu sąsiadujących z hurtownią domów ewakuowano 40 mieszkańców.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Policja wyznaczyła strefę, po której mogły się poruszać jedynie osoby uprawnione. - Działania te były konieczne, ponieważ funkcjonariusze z grupy pirotechniczno – minerskiej z Olsztyna mieli za zadanie wejść do środka budynku, rozpoznać rodzaj materiału, który się tam znajduje, a następnie przetransportować go w celu zneutralizowania – mówi mł. asp. Ewa Szczepanek z Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie. Decyzję o ewakuacji podjął prokurator rejonowy po konsultacji z dowódcą grupy pirotechniczno – minerskiej Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. - Była ona podyktowana tym, że zachodziło prawdopodobieństwo wystąpienia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia mieszkańców – tłumaczy prokurator rejonowy Artur Choroszewski. Na czas trwających od 11.00 do 18.00 działań policja zamknęła drogi dojazdowe do Wawroch. W sumie ok. 1 tonę materiałów pirotechnicznych załadowano na samochód ciężarowy i przewieziono do Braniewa w celu zneutralizowania.

JAK TO SIĘ MOGŁO STAĆ? Mieszkańcy wsi są w szoku. Jak mówią, do tej pory w hurtowni żadne wypadki nie miały miejsca. - Na pewno nikt nie zrobił tego umyślnie. Jak mogło do tego dojść? - zastanawia się sołtys Kisiel, dodając, że współczuje właścicielom. Nie wiadomo, co dalej stanie się z hurtownią, która zatrudniała kilka osób. Właściciele na swojej stronie internetowej zapewniają, że posiadają zezwolenie wojewody na nabywanie i używanie materiałów pirotechniki widowiskowej i uprawnienia do przeprowadzania pokazów sztucznych ogni oraz ubezpieczenie odpowiedzialności OC od wykonywanej działalności.

Obecnie prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące nieumyślnego spowodowania eksplozji materiałów wybuchowych, w wyniku którego zmarły dwie osoby. - Dotyczy ono wszystkich osób przebywających w momencie eksplozji na miejscu zdarzenia. Trwa ustalanie ile dokładnie ich było – informuje Artur Choroszewski.

(ew){/akeebasubs}