Spod szczycieńskiego  kościoła Wniebowzięcia NMP wyruszyła po raz drugi Ekstremalna Droga Krzyżowa. Pomysłodawcy tego przedsięwzięcia, które przekroczyło granice Polski, to znany wielu osobom ks. Jacek Stryczek i duszpasterstwo Męska Strona Rzeczywistości.

Ekstremalne wyznanie wiaryPierwsza EDK została zorganizowana w 2009 r., gdy w wędrówkę zaczynającą się wieczorem, a kończącą wczesnym rankiem, wyruszono z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej. Wkrótce do inicjatywy przyłączyły się kolejne miasta i mniejsze miejscowości.  W tym roku Ekstremalne Drogi Krzyżowe odbywają się w 439 miejscowościach w 25 państwach. Na gruncie szczycieński ideę zaszczepił ks. Piotr Kaczmarczyk posługujący w parafii WNMP. Nasza trasa, prowadząca m.in. przez Kamionek, Jęcznik, Dźwierzuty, Trelkowo i Romany, wokół jeziora Sasek Wielki, liczy 43 km. Rozdano blisko 500 pakietów dla uczestników – nie tylko dla mieszkańców naszego powiatu. Ponieważ nie każda większa miejscowość w województwie organizowała EDK, do Szczytna przybyli goście np. z Mrągowa. Na pielgrzymią trasę wyruszył z nimi pochodzący z Szyman ks. Adrian Dynda, obecnie posługujący właśnie w Mrągowie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}
Uczestnicy EDK zaczęli wymarsz spod kościoła WMNP w piątek przed godz. 19.00 (fot. 1). Pierwszą stację zlokalizowano w świątyni. Chodnikiem w stronę Kamionka wyruszyły najpierw mniejsze grupki (fot. 2), potem większe  (fot. 3). W Kamionku, na drugiej stacji spora część uczestników przebywała  jeszcze w zwartej grupie (fot. 4), która potem znacznie się przerzedziła. Ideą EDK jest, by podążać w samotności i ciszy – to obraz inny, niż chociażby ten z pielgrzymek na Jasną Górę. Osoby biorące udział w szczycieńskiej EDK kierowały się najpierw w stronę pięknie zachodzącego słońca, po mniej więcej godzinie zaczęły tonąć w mroku rozświetlanym latarkami, elementami odblaskowymi  i lampkami ustawianymi na trasie. „Kurek” nie widział – jeszcze przy świetle dziennym – by uczestnicy (zwłaszcza ci młodsi, a takich osób nie brakowało) próbowali urozmaicić sobie czas robieniem sweet foci, którymi będzie można się pochwalić na Facebooku.

Pielgrzymi zatrzymywali się na kolejnych stacjach w celu odczytania specjalnie przygotowanych rozważań przy znajdujących się na trasie kościołach, krzyżach i kapliczkach. W kolejne miejsca kierowały specjalne drogowskazy. Ostatnie z nich (fot. 5) prowadziły w stronę dużego krzyża stojącego przy głównej alei starej części szczycieńskiego cmentarza komunalnego. Wprawdzie w trasę wyruszyli także zawodnicy znani z występów w biegach długodystansowych, ale oczywiście nie było tu mowy o żadnej rywalizacji. Każdy powinien spędzić w drodze co najmniej 8 godzin. Nie wszystkim udało się dotrwać do samego końca. Przyczyny tego bywały różne.  - Nie dobrałem butów i złamałem przez to dwa paznokcie – wspomina swoje ubiegłoroczne uczestnictwo w EDK nasz Czytelnik pan Mariusz. - W Dźwierzutach musiałem dzwonić, by po mnie przyjechali.

- Jest czas, by się pomodlić – podsumowuje jeden z uczestników tegorocznej Drogi. Na jej pokonanie potrzebował 10 godzin.
Ekstremalna Droga Krzyżowa będzie organizowana w wielu miejscach naszego kraju także w najbliższy piątek.
W Niedzielę Palmową ulicami Szczytna, znacznie krótszą trasą, bo liczącą ok. 2 km, przejdą w procesji uczestnicy tradycyjnej Drogi Krzyżowej.

JAKIE TO ŚWIĘTA

Droga Krzyżowa, jedno z nabożeństw Wielkiego Postu, to zapowiedź zbliżających się świąt wielkanocnych. O tym, że w np. w dużych sklepach całorocznie celebruje się Boże Narodzenie, handlując na wiosnę kapustą wigilijną, pisaliśmy ostatnio. Podobne zwyczaje panują także w nieco mniejszych placówkach handlowych, jak ta na ul. Polskiej. Na daszku widzimy  „typowo” wielkanocną choinkę (fot. 6). Oczywiście z nieodłączonymi lampkami.

BUTY NIE TYLKO MA KOŁKU

Jedni stroją drzewka w stylu bożonarodzeniowym, inni wybierają sposoby alternatywne. Okazuje się, że buty można wieszać nie tylko na kołku, ale również na gałęzi. Całkiem nieźle prezentujące się (patrzyliśmy, co prawda, tylko z dołu) obuwie sportowe odkryliśmy zawieszone na gałęziach na jednej z wierzb w pobliżu miejskiej plaży (fot. 7) i w minilasku vis a vis stadionu przy ul. Śląskiej (fot. 8). W tym drugim miejscu zawisły przy sobie aż trzy pary butów. O ile na dość masywną wierzbę wdrapać się – w celu zawieszenia butów – jeszcze da radę, to już na rachityczne drzewka z fot. 8 trzeba by wysłać z butami  tresowanego i przekupionego kota. Najwyraźniej poradzono sobie bez zwierząt, stosując metodę prób i błędów – czyli na podrzucanie. Zazdrościmy cierpliwości (i celnego oka), choć takiego sposobu ozdabiania naszego krajobrazu nie polecamy.

PRACE WCIĄŻ TRWAJĄ

Właśnie minęła rocznica rozpoczęcia I etapu przebudowy szczycieńskiego odcinka DK 53. Przebudowy, która zgodnie z planem powinna zakończyć się w ostatnich dniach października ub.r., ale która wciąż formalnie trwa. Dotyczy to w szczególności prac wykończeniowych i porządkowych, bo trasy są jak najbardziej przejezdne, a chodniki zostały położone w całości.
Kilka miesięcy temu pisaliśmy o raczej bezsensownym w okresie zimowym malowaniu piktogramów na ciągu pieszo-rowerowym. Spora część znaków poziomych została po prostu momentalnie starta i zmyta. Poprawki trwały w minionym tygodniu. Odmalowano czerwone przejazdy dla rowerzystów, piktogramy uczyniono czytelnymi (fot. 9). Mamy jednak wrażenie, że nie wszystkie szablony były odpowiednio równe lub szczelne, bo fragment przejścia dla pieszych pociągnięty przez krótki odcinek ścieżki rowerowej wygląda  jak na fot. 10. Niepokoi również to, że zarówno wokół nowego ronda, jak i na ul. Piłsudskiego pełno jest piachu, który zakrywa niektóre ze świeżo odnowionych znaków.

STOJAK NIEZBYT FUNKCJONALNY

Klienci do sklepów przychodzą, przyjeżdżają samochodami bądź rowerami. Miejsc przeznaczonych na bezpieczne postawienie roweru jest oczywiście zdecydowanie mniej niż tych przygotowanych na parkingach dla zmotoryzowanych, ale stojaków, do których można przypiąć dwój jednoślad, zazwyczaj nie brakuje. Sytuacja zmieniła się ostatnio pod jednym ze sklepów na ul. Wileńskiej. Znajdujący się tu 4-miejscowy stojak niedawno przesunięto – i z jakim skutkiem? Teoretycznie miejsca są ciągle cztery, jednak skorzystanie z zewnętrznych stanowisk jest mocno utrudnione (fot. 11). Całość niby się zmieściła, ale jak tu wstawić jednoślad, umieszczając przednie koło 5 cm od szyby czy innej przeszkody z lewej strony?
Tekst i foto (w większości):
G. P. J. P.{/akeebasubs}