W związku z wiosną, gdy wszystko wokół zielenieje i kwitnie, postanowiliśmy przyjrzeć się jak o tej porze roku wygląda nasze miasto. Zaczęliśmy od marketów, a konkretnie od ich najbliższego otoczenia. Zauważyliśmy, że bogate sieci handlowe mało o nie dbają.
Choć na wyasfaltowanych, czy betonowych parkingach zdarzają się rabatki, nie są one uprawiane, a zdobią je jedynie te roślinki, które same się zasieją, czyli głównie mlecze.
Są jednak wyjątki, jak np. posesja marketu przy ul. Wileńskiej. Tam przyparkingowe rabatki są zadbane, wysypane drobnym tłuczniem, pośród którego krzewią się małe iglaki w kształcie kul, czy też pomponików.
Pozytywne wrażenie psują jednak pstrokate reklamy zwieszające się na płocie pobliskiego przedszkola.
ZNIKAJĄCY PŁOT
Nieco inaczej, ale też estetycznie urządzono trawiasty placyk porośnięty w tym przypadku dorodnymi iglakami pod marketem na ul. Polskiej. Przyrodnicza nazwa sieci handlowej (coś z owada), jak widać, zobowiązuje i pod placówką jest ładnie.
Już przymierzaliśmy się aparatem do zrobienia pięknego zdjęcia, ale jak, skoro na pierwszy plan wysunął się kiedyś ładny, a dziś rozwalony ceglany płotek.
Ogrodzenie niszczeje już od dość długiego czasu i znika go coraz więcej, ale właściciel, czyli duża sieć handlowa, mało się tym przejmuje. Czeka aż zniknie zupełnie, a wraz z nim problem z jego dewastacją?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZARDZEWIAŁY STOJAK
Gdy tak spacerowaliśmy ulicami miasta, zauważyliśmy też, że pod jednym z większych sklepów postawiono dla klientów stojak na rowery, choć trzeba dodać, że mocno zardzewiały. Jak domyślamy się, temu kto go stawiał, chodziło o to, by klienci nie opierali rowerów o ściany domu handlowego, co mogłoby się skończyć ich zarysowaniem albo jeszcze większymi zniszczeniami. Cóż, stojak umieszczono dość nieszczęśliwie, bo na środku... trawnika. Aby z niego skorzystać, trzeba by podeptać trawę. Tymczasem rowerzyści okazali się zdyscyplinowani i szanują zieleń.
Jak widać na zdjęciu, swoje pojazdy stawiają, by nie podeptać trawy, właśnie pod ścianą domu handlowego... i zarysowują efektowną, ceglaną elewację.
NIE PARKUJ!
W innym punkcie miasta, na terenie byłej bazy PKS trwają gorączkowe roboty. W miejscu starej stacji paliw wyłania się nowa, gdzie indziej widać głębokie wykopy. A jak są wykopy muszą być i nasypy. Właśnie czymś takim, czyli zwałem ziemi przykryto miejsce, gdzie nie wolno było zostawiać samochodów. Tablica jednak pozostała. Teraz, gdyby ktoś miał ochotę zaparkować na szczycie górki, dostaje informację, że jest to zakazane.
OTWARTA STUDZIENKA
Mało pewnie kto wie, że miasto Szczytno ma w swoich granicach m. in. las. Nie zajmuje on wielkiego obszaru, zaledwie kilka hektarów, a chodzi o tereny wokół stadionu, zwanego właśnie leśnym i grunty przy hotelu o tej samej nazwie. Są to ciekawe miejsca spacerowe, choć mocno zanieczyszczone odpadkami. Najczęściej pośród wschodzącej, jeszcze niewysokiej trawy, widać butelki po alkoholu. Jakoś nie umiemy kontemplować natury bez procentów?
Gdy już wyjdziemy z lasku od strony ul. Podleśnej, zauważymy tuż pod nieczynnym torowiskiem wiodącym do Biskupca studzienkę kanalizacyjną. Ktoś zsunął z niej pokrywę i teraz pozostaje otwarta, niczym niezabezpieczona.
Dorosły raczej do niej nie wpadnie, bo nie będzie wdrapywał się na obramowanie, ale dzieci? Te, gnane ciekawością, mogą zechcieć zaglądnąć w jej czeluść, okropnie zresztą cuchnącą, i wypadek gotowy.
SIŁA NATURY
Między ul. Krzywą a Wileńską rozciąga się spora, ale pusta działka, nad którą króluje samotny, dość wysoki komin. Służył on dawniej tartakowi, po którym dziś nie pozostał najmniejszy ślad. Teraz komin stoi sobie, a muzom, nie służąc nikomu i niczemu. Ale czy na pewno? Gdy dokładniej mu się przypatrzyliśmy zauważyliśmy, że w miejscu, w którym wyraźnie się zwęża, na czymś w rodzaju gzymsu wyrosło sobie drzewko. Na razie nie jest duże i trudno je wypatrzeć, ale rośnie dzięki kominowi na wysokościach, nie nękane przez wandali.
ZBUTWIAŁY

W innym miejscu miasta, przy ul. Konopnickiej stoi zabytkowa, ciekawa chata mazurska. Piecze nad obiektem sprawuje Towarzystwo Przyjaciół Szczytna, urządzając tam od czasu do czasu interesujące imprezy, ale dziś nie o tym, a o architektonicznych detalach. Przed chatą stoi tablica informacyjna (na zdjęciu), jednak jej stan pozostawia wiele do życzenia. Jest brudna i fragmentami mało czytelna, a przede wszystkim jej zdjęcie główne. Należałoby ją wypucować, bo sezon turystyczny tuż - tuż. Poza tym, od strony ulicy chata utraciła część ozdobnego elementu wieńczącego dach (prawa strona zdjęcia). Gdy oglądaliśmy zabytek, dołączył do nas znany sołtys z Olszyn, Zygmunt Rząp. Zjawił się, by przyjrzeć się, szpikulcowi, bo będzie go naprawiał. Ale jak? Zdjęcie na tablicy informacyjnej akurat pozbawione jest tego szczegółu. Od czego jednak internet. Nie szukając wiele, już na stronie miasta znaleźliśmy archiwalne zdjęcie (autor: UM), właśnie z tym szczegółem. Wiadomo zatem co i jak trzeba dorobić.
tekst i foto: M.J.R.P{/akeebasubs}
