Święta minęły. Koniec z leniuchowaniem. Trzeba zapomnieć o miłych chwilach spędzonych z rodziną i zabrać się do roboty.
O czym można pogawędzić w dniu tużpoświątecznym? Chyba tylko o pracy. W naszym domu gościła przyjezdna rodzina, na czele z głównym obywatelem, czyli moim czteromiesięcznym wnuczkiem. Z maluchem nie dało się porozmawiać. Głównie płakał donośnie - widocznie tak podziałała na niego atmosfera Świąt Wielkanocnych. Natomiast z dorosłymi było o czym pogadać. Z jakimś masochistycznym zacięciem mówiliśmy głównie o pracy. Zatem będąc wciąż jeszcze pod wrażeniem przeróżnych opowieści, także dzisiaj skupię się na tytułowym temacie. Z tym, że aby nie zanudzić czytelników, pozwolę sobie napisać o fachowcach nietypowych, pracujących w przedziwnych, mało znanych zawodach. Niektóre z nich pojawiły się współcześnie, z konieczności obsługiwania nowoczesnej technologii, inne dotyczą zajęć niejako historycznych. Niemal już zapomnianych, ale wciąż jeszcze wykonywanych przez miłośników dawnego rzemiosła.
Na początek przypomnę historyczny już dziś zawód, ale wciąż praktykowany, czyli pracę kipera.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jeszcze kilka zabawnych przykładów całkowicie nowych posad, czyli także przykład nieznanych dotychczas wymagań od świeżo przyjętych pracowników. W wielkich międzynarodowych kombinatach wprowadzono nowy rodzaj wicedyrektora. Nazywa się go Happy manager, czyli dyrektor ds. szczęścia. W Warszawie, w samym centrum znajduje się polski oddział światowej firmy konsultingowej ACCENTURE. Tam pracuje chyba jeden z pierwszych w Polsce dyrektor od szczęścia. Jego głównym zadaniem, w pewnym uproszczeniu, jest koordynowanie czynności mających wpływ na dobre samopoczucie pracowników. Podam jeszcze jeden przykład pomysłowości pracodawców. W USA kilka poważnych korporacji zatrudniło zawodowych przestępców, aby ci dokonali włamania do ich firmy. Miało to na celu zauważenie wszelkich luk w systemie zabezpieczeń, aby ustrzec właściciela przedsiębiorstwa przed prawdziwym włamaniem. I na zakończenie jeszcze jeden przykład z Ameryki. Pomysł pewnej nowej usługi powstał w Japonii, ale już w pełni przyjął się w USA. Ta usługa to przytulenie. Zawodowy przytulacz przyjmuje zlecenie kogoś samotnego, starszego, potrzebującego odrobiny ciepła po powrocie z pracy. Zawodowiec przyjeżdża i przytula (tylko to, nic więcej). Oczywiście za opłatą, zależną od czasu wyznaczonego przez klienta. Z tego co słyszałem jest to kwota około 20 dolarów za godzinę. No i proszę, ileż to mamy możliwości pracy! A wymieniłem tylko część znanych mi nowych propozycji zatrudnienia.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
