Kolejna duża inwestycja zawitała do Wielbarka. Pod stolicą gminy, na terenie blisko 119 hektarów, powstała jedna z największych farm fotowoltaicznych w Polsce. Jej uruchomienie ma nastąpić w przyszłym roku. Burmistrz Wielbarka Grzegorz Zapadka już zaciera ręce z radości, bo inwestycja oznacza pokaźne wpływy do gminnej kasy.
Wielbark ma szczęście do dużych inwestycji. Kolejna z nich ma być uruchomiona już w 2023 r., ale jej budowa w zasadzie dobiegła końca. Chodzi o zlokalizowaną na terenie 119 hektarów gigantyczną farmę fotowoltaiczną, jedną z największych w Polsce. Składa się ona z ponad 150 paneli, a jej właścicielem jest należąca do grupy Orlen Energa. Według prognoz, farma będzie dysponować 62 MW mocy zainstalowanej. Rocznie ma produkować ok. 62 GWh energii elektrycznej, dzięki czemu zasilone zostanie ok. 31 tysięcy gospodarstw domowych.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Powstanie tak dużej inwestycji oznacza wymierne wpływy z podatków dla gminy. Burmistrz Wielbarka Grzegorz Zapadka już zaciera ręce. - Myślę, że jak wszystkie elementy tej inwestycji zostaną oddane do użytku, to do naszej kasy wpłynie spory podatek, zbliżony do 3 mln zł – szacuje włodarz. Czy mieszkańcy gminy skorzystają na przedsięwzięciu i będą spokojni o dostawy prądu? Okazuje się, że nie mogą tu liczyć na przywileje. - Energia produkowana na farmie będzie wprowadzana do sieci przez linię 110 kilowoltów znajdującą się w sąsiedztwie i trafi do sieci ogólnej, skąd będzie dystrybuowana. Nie ma to bezpośredniego związku z zasilaniem miejscowym – tłumaczy burmistrz. Wspomina, że lokalizacja farmy pod Wielbarkiem była wynikiem szczęśliwego zbiegu okoliczności. - Duży wpływ na to miała bliskość linii 110 kilowoltów, która może odebrać tak znaczną ilość prądu. Oprócz tego mieliśmy na ten teren miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, dopuszczający lokalizację źródeł energii elektrycznej, takich jak fotowoltaika – mówi Zapadka. Zapewnia, że inwestycja nie spotkała się z protestami mieszkańców. - To specyfika naszej gminy, ułatwiająca nam kontakty z inwestorami. Mieszkańcy rozumieją, że takie przedsięwzięcia zawsze wiążą się z pewnymi uciążliwościami. Jednak płynące z nich korzyści przeważają i ludzie są tego świadomi – przekonuje burmistrz.
(ew){/akeebasubs}
