Weekendowa seria spotkań dała powody do zadowolenia jedynie piłkarzom i kibicom Omulwi Wielbark. Nasze pozostałe drużyny odczuwają po swoich meczach większy lub mniejszy niedosyt.

Festiwal strzelecki w Wielbarku
Dostępu do dobromiejskiej bramki bronił przed pasymianami m.in. doświadczony Janusz Bucholc (w wyskoku z prawej), będący przez lata ostoją defensywy I-ligowego Stomilu Olsztyn/fot. W. Nosowicz

IV LIGA

18. kolejka

Błękitni Pasym – DKS Dobre Miasto 0:2 (0:0)

0:1 – (56.), 0:2 – (58.)
Błękitni: Brzozowski, Sachajczuk (70. Jagiełło), Dyka, Brzeziński, Mikulak (85. Konopka), Duplicki, Kruczkowski, Sokołowski, Kępka (70. Balcerzak), R. Malanowski (55. Łukaszewski), P. Malanowski. 

Tydzień wcześniej pasymianie błysnęli skutecznością i można było liczyć na to, że formę strzelecką podtrzymają. Kibice musieli obejść się smakiem, a po osiemnastej serii spotkań pozytywne jest tylko to, że inne drużyny z dołu tabeli (poza Polonią Iłowo) solidarnie przegrały swe mecze i nie uciekły Błękitnym.
W sobotnim pojedynku nieliczna widownia nie oglądała zbyt wielu sytuacji strzeleckich.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W pierwszej połowie najbliższy szczęścia był P. Malanowski, którego uderzenie z rzutu wolnego obronił bramkarz. Czołowy napastnik pasymian mógł zdobyć prowadzenie także na początku drugiej połowy, ale po jego lobie nad golkiperem piłkę z linii bramkowej wybił obrońca. Później wypadki potoczyły się bardzo szybko. W 56. min defensywa Błękitnych pozwoliła na dośrodkowanie z prawej strony wykończone strzałem z najbliższej odległości. Minęły dwie minuty i było już 0:2. Tym razem centra z rzutu rożnego trafiła na głowę jednego z zawodników DKS-u, Brzozowski nie poradził sobie ze strzałem z paru metrów i piłka znalazła się w siatce. Mimo  podjętych przez gospodarzy prób zmiany wyniku ten już się nie zmienił.
Humoru zespołowi z Pasymia nie poprawił niewątpliwie fakt, że jego kapitan, czyli Bartosz Nosowicz, otrzymał bolesną karę odsunięcia od aż 8 meczów. To efekt jego zachowania wobec sędziego w końcówce poprzedniego meczu w Mrągowie.

Huragan Morąg – Pisa Barczewo 3:1, Mazur Ełk – Polonia Iłowo 1:2, Polonia Lidzbark Warmiński – Zatoka Braniewo 6:2, Granica Kętrzyn – Błękitni Orneta 6:0, Concordia Elbląg – Olimpia II Elbląg 0:0, MKS Korsze -  Mrągowia Mrągowo 1:3, Jeziorak Iława – Motor Lubawa 0:0.

 

 

 

 

KLASA OKRĘGOWA

18. kolejka

Omulew Wielbark – KS Wojciechy 6:4 (2:0)

1:0 – Łukasz Gut (9.), 2:0 – Kacper Brodzik (18.), 3:0 – Mateusz Abramczyk (48.), 3:1 – (53.), 4:1 – Marek Remiszewski (54.), 4:2 – (60.), 5:2 – Patryk Płoski (62.), 5:3 – (68.), 6:3 – Damian Musioł (73.), 6:4 – (90.)
Omulew: Winnik, Janowski (60. Musioł), Kołakowski, Szczepkowski, Tabaka (83. Włodkowski), Brodzik,  Raniecki, Płoski (89. Krasecki), Gut (88. Zarzycki), Remiszewski (62. Krupiński), Abramczyk.

Ci, którzy przybyli w niedzielne popołudnie na stadion w Wielbarku, nie mieli powodów do narzekań. Oba zespoły, choć okupowały najniższe miejsca w tabeli, stworzyły niezłe widowisko, a mecz w drugiej połowie zamienił się w prawdziwy festiwal bramek. Co ciekawe, każda z nich – było ich łącznie dziesięć - miała innego autora. – Dawno takiego meczu nie było – podsumowuje trener Marcin Wilga. Cieszy go fakt, że piłkarze zrobili użytek z ćwiczeń wykonywanych dwa dni wcześniej - Trening piątkowy przenieśliśmy na mecz – słyszymy. Od początku spotkanie było toczone w szybkim tempie. W pierwszej połowie wielbarczanie wypracowali sobie bezpieczną przewagę, a po zmianie stron mogli kontrolować mecz. Przyjezdni próbowali się odgryzać, ale jednocześnie odkrywali się, co ułatwiało Omulwi wyprowadzanie kontrataków. Większość z nich, przeprowadzanych skrzydłami, zakończyła się zdobyciem bramek, a gdyby wielbarscy napastnicy zachowali parokrotnie zimną krew, byłoby ich jeszcze więcej. Goście grali do końca, czego efektem była bramka zdobyta już w doliczonym czasie gry. Zespół z podbartoszyckich Wojciech strzelił zresztą wcześniej najładniejszego gola meczu (na 3:1 dla Omulwi), gdy piłka po silnym uderzeniu zza pola karnego wylądowała w okienku. Do zespołu z Wielbarka wrócił – po jesiennym pobycie w Leśniku Nowe Ramuki – Daniel Włodkowski, który w niedzielę wbiegł na boisko w końcówce spotkania.

Łyna Sępopol – Rominta Gołdap 2:2, Victoria Bartoszyce – Naki Olsztyn 1:0, Śniardwy Orzysz – MKS Jeziorany 3:0, Czarni Olecko - Wilczek Wilkowo 2:0,  Żagiel Piecki – Vęgoria Węgorzewo  3:5,  Tęcza Biskupiec - Orlęta Reszel 2:0, Pojezierze Prostki – Rona 03 Ełk 2:2. 

 

KLASA A

14. kolejka

SKS Szczytno – GKS Szczytno 1:1 (1:1)

Bramki: dla SKS-u Rafał Krajza (45.-k.), dla GKS-u – Paweł Pietrzak (33.)
SKS: Skrajny,  Stańczak, Chorążewicz (46. Woźniak), Ł. Krajza, Poździak, Młotkowski, Ciebień (75. Cieślik), Król (67. Manowski), Nurkowski (67. Zalewski), Kozicki, R. Krajza.
GKS: Wiśniewski, Wieczorek, Majewski, Jędrzejczyk, Miłkowski, Gut, Kisiel (82. Szczęsny), Pietrzak (66. Miłek), Gwiazda (60. Sosnowski), Rybski (71. Stepnowski), Szpakowski.

Remis nie zadowolił żadnej ze stron, a zwłaszcza gospodarzy, dla których zwycięstwo stanowiło ważny argument w sprawie walki o powrót do klasy okręgowej. Na boisku działo się raczej niewiele i część zmarzniętych kibiców opuściła trybuny przed czasem. Prowadzenie gościom dał Paweł Pietrzak, były zawodnik i trener SKS-u. W 33. min zdecydował się na strzał z dystansu i Skrajny skapitulował. Tuż przed przerwą wyrównał Rafał Krajza, który wykorzystał jedenastkę podyktowaną za popchnięcie w polu karnym. Wkrótce po zmianie stron efektowną bramkę mógł zdobyć Król, ale po jego woleju piłka poszybowała nieznacznie nad poprzeczką. Innych godnych odnotowania sytuacji było niewiele i wynik już się nie zmienił.

 

LKS Różnowo – Wałpusza 07 Jesionowiec 5:3 (4:2)

Bramki dla Wałpuszy 07: Daniel Gleba (40., 42., 65.)
Wałpusza 07: Granicki, A. Bagiński, Nowakowski, Drężek, Kuciński, D. Lech, Olender, M. Lech,  M. Bagiński (56. Borowski), Jabłonowski,  Gleba.

Przebudowana w przerwie zimowej Wałpusza pokazała się z dobrej strony – ale dopiero od końcówki pierwszej połowy. Po niespełna dwudziestu minutach gospodarze prowadzili 4:0 i chyba niewiele osób wierzyło, że mecz będzie miał jeszcze jakąś dramaturgię. Dzięki trafieniom Gleby przyjezdni wyciągnęli wynik na 3:4 i mieli nawet kilka okazji, by powalczyć o remis. Nadzieje prysły, gdy w doliczonym czasie zespół z Różnowa zdobył piątą bramkę.

GLKS Jonkowo – KS 2010 Wrzesina 0:0, Burza Słupy – Błękitni Stary Olsztyn 2:1, Dajtki Olsztyn – Fortuna Dorotowo Gągławki 0:6, GKS Gietrzwałd Unieszewo – KS Łęgajny 4:1, Leśnik Nowe Ramuki – GKS Stawiguda 2:4.{/akeebasubs}