Wykonawca budowy amfiteatru z infrastrukturą towarzyszącą w centrum Dźwierzut zerwał umowę z gminą na dalsze prace. Teraz rozpisze ona nowy przetarg na dokończenie robót z pełnym, planowanym w pierwotnej wersji, zakresem.

Fikołki z amfiteatrem

Chociaż planowany pierwotnie termin zakończenia budowy amfiteatru już minął, wciąż nie wiadomo czy i kiedy mieszkańcy Dźwierzut doczekają się jego oficjalnego otwarcia. Trzy lata temu władze gminy, na czele których stał ówczesny wójt Czesław Wierzuk, podjęły decyzję o realizacji inwestycji pod nazwą „Budowa amfiteatru wraz z parkiem i infrastrukturą towarzyszącą”. W ramach zadania dokonano regulacji dna i brzegów rzeki, przy której powstaje park. Wykonano nad nią kładki, wybudowano ścieżki i zamontowano ponad 40 lamp. W tym roku miały pojawić się stoły wystawiennicze, fontanna i główny punkt inwestycji - amfiteatr.

Po objęciu rządów w gminie przez Mariannę Szydlik urzędnicy zaczęli zgłaszać zastrzeżenia do sposobu realizacji inwestycji przez Invest Serwis z Olsztyna.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Oferta wykonawcy, który według umowy otrzymywał wynagrodzenie ryczałtowe, nie została sprawdzona pod kątem co zawiera cena i jak została skalkulowana – wytyka błędy poprzedniej ekipie kierownik Referatu i Rozwoju UG Dźwierzuty Zbigniew Gontarzewski. Jedna z wątpliwości dotyczyła 10 stołów wystawienniczych. Wykonawca twierdzi, że w jego kalkulacji zawarty był tylko montaż i oczekiwał, że ich zakupu dokona gmina. Rozbieżności między wykonawcą, a inwestorem dotyczą też realizacji innych elementów, np. fontanny czy kładek nad rzeką. W swoim kosztorysie gmina szacowała, że 1 mostek ma kosztować 25 tys. zł, a przyjęła ofertę od wykonawcy w wysokości 50 tys. zł. - Według umowy mostki miały być z drewna najwyższej klasy, a w rzeczywistości jest ono z licznymi sękami i już popękane - mówi Gontarzewski. - Lampy z kolei powinny być zgodnie z projektem w starym stylu, a zamontowano tańsze. Zysk poszedł na konto wykonawcy – dodaje. Wojciech Grochowski, właściciel Invest Serwis te zarzuty uważa za bezzasadne.

- Czepiają się starych tematów, które de facto są już odebrane. Wygląd lamp był uzgodniony z inspektorem i byłym wójtem – zapewnia wykonawca.  - Jeśli nowe władze mają zastrzeżenia do pracy pilotujących inwestycję urzędników, to niech z nimi się handryczą, a nie ze mną – radzi dźwierzuckim samorządowcom Wojciech Grochowski.

ZERWANIE UMOWY

Wiosną tego roku zapadła decyzja o ograniczeniu zakresu inwestycji po to, aby obniżyć jej koszty. Zrezygnowano m.in. z budowy głównego elementu – amfiteatru, a także stołów wystawienniczych. Wkrótce jednak po szczegółowej analizie okazało się, że zawarta przez urząd gminy i wykonawcę umowa nie przewiduje takiej możliwości. - Trudno, musimy robić to na bogato – podsumowuje kierownik Gontarzewski. Gmina wyraziła gotowość przedłużenia wykonawcy terminu realizacji zadania, pod warunkiem wykonania przez niego pełnego zakresu prac, zgodnie z projektem. Ten jednak nie był już zainteresowany kontynuowaniem współpracy i rozwiązał umowę.

W tej sytuacji gmina zapowiada rozpisanie przetargu na dokończenie prac. Dokonano już inwentaryzacji wykonanych robót i poproszono o ich kontrolę inspektora nadzoru budowlanego.

Sprawa niedokończonej inwestycji przez poprzedniego wykonawcę znajdzie zapewne swój dalszy ciąg w sądzie. Umowa opiewała na 847 tys. zł, z czego z kasy gminy wydano do tej pory 300 tys. zł. Wykonawca twierdzi, że poniesione przez niego koszty są blisko dwukrotnie większe. Kierownik Gontarzewski liczy, że uda się wybudować amfiteatr w zakładanej pierwotnie kwocie.

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}