Kampania wyborcza to straszny okres. Przynajmniej dla mnie, bowiem od polityki raczej stronię.
Tymczasem w mediach wyłącznie słychać buńczuczne pokrzykiwania partyjnych liderów, podczas kolejnych konwencji. Polityce podporządkowały się wszelakie medialne tuby. Poza nią świat jakby nie istniał. Podam przykład. Właśnie zakończył się filmowy festiwal w Gdyni. Chciałem cokolwiek usłyszeć i zobaczyć w telewizji na temat owej dość ważnej imprezy kulturalnej. Tymczasem jedyny przekaz związany z festiwalem, to były nieustanne dywagacje i komentarze związane z wycofaniem z festiwalu filmu Jacka Bromskiego „Solid Gold”. Nadęta polityczna „afera”, zatem jak najbardziej na czasie. Trochę mnie to zeźliło i postanowiłem, dla odprężenia, zachować się dokładnie odwrotnie niż ogólnopolskie media i zamiast o polityce napisać nieco o filmowym wielkim świecie, czyli o znanych, corocznych festiwalach kinowej branży.
Na początek liczby. Zapewne zaskoczę czytelników ilością filmowych imprez. Międzynarodowych Festiwali Filmowych, organizowanych na całym świecie, naliczyłem 51. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji uchodzi za najstarszą imprezę filmową na świecie. Zainicjowany w roku 1932 odbywa się nie w historycznym centrum Wenecji, ale na wyspie Lido. Zawsze na przełomie sierpnia i września. Główna nagroda festiwalu to Złoty Lew za najlepszy film. Polacy otrzymali Złotego Lwa czterokrotnie. W roku 1984 Krzysztof Zanussi za „Rok spokojnego słońca”, w roku 1993 Krzysztof Kieślowski za „Trzy kolory: Niebieski”, w 2013. Andrzej Wajda za całokształt, a w roku 2016 Jerzy Skolimowski, także za całokształt.
W roku 1946, w kwietniu, odbył się Pierwszy Międzynarodowy Festiwal Filmowy we Francji, na Lazurowym Wybrzeżu. Bardzo obecnie prestiżowa impreza w Cannes. Byłem niegdyś w tym mieście. Co prawda nie podczas festiwalu, ale miałem okazję obejrzeć słynny pałac festiwalowy przy promenadzie biegnącej wzdłuż śródziemnomorskiej plaży. Pod palmami. Przepiękne miejsce. Polacy dwukrotnie otrzymali tam najwyższą nagrodę festiwalu, czyli Złotą Palmę. Andrzej Wajda za film „Człowiek z Żelaza” i Roman Polański za „Pianistę”.
Teraz kilka słów o najmłodszym z trójki wymienionych, europejskich festiwali. O zapoczątkowanym w roku 1951 festiwalu w Berlinie. Tam główną nagrodą jest Złoty Niedźwiedź. Polacy po raz pierwszy wzięli udział w festiwalu w roku 1965. Główną nagrodę udało się zdobyć jedynie Romanowi Polańskiemu i Jerzemu Skolimowskiemu, ale za filmy zrobione nie w Polsce. Natomiast kilkakrotnie nagrodzono naszych twórców Niedźwiedziami Srebrnymi. Za reżyserię filmu „Śmierć prezydenta” wyróżniono Jerzego Kawalerowicza (rok 1978). Dwoje polskich aktorów nagrodzono za filmowe kreacje - Jadwigę Barańską za rolę Barbary Niechcic w „Nocach i Dniach” Jerzego Antczaka (1976) oraz Andrzeja Seweryna za postać Adama Pietryka w „Dyrygencie” Andrzeja Wajdy (1980)
Tyle o festiwalach, ale skoro jesteśmy w filmowym wielkim świecie, wypada wspomnieć o światowym wydarzeniu, jakim jest coroczne wręczenie nagrody akademii filmowej OSCAR. W Los Angeles. Zawsze w lutym, od roku 1929. Kiedy wręczano pierwszego Oscara, za dramat wojenny „Skrzydła” (w jednej z ról Gary Cooper), sprzedano zaledwie 270 biletów na imprezę. Bilet kosztował 5 dolarów. Dzisiaj jest to największa światowa gala filmowej branży.
Trochę historii. Najwięcej Oscarów, czyli po 11 (tyle jest nominowanych kategorii) otrzymały trzy dzieła: „Ben Hur” (1959), „Titanic” (1997) i „Władca pierścieni” (2003). Najwięcej indywidualnych Oscarów zdobył osobiście Walt Disney. Aż 26, a nominowano go 59 razy. Pierwszą czarnoskórą, nagrodzoną Oscarem aktorką była Hattie Mc Daniel. Za drugoplanową rolę Mammy w „Przeminęło z wiatrem”. Był to rok 1940. W USA obowiązywała segregacja rasowa. Podczas gali murzynka nie mogła usiąść przy jednym stole z nagrodzonym Clarkiem Gable. Miała stoliczek osobny. A propos amerykańskiego rasizmu. W roku 1973 Marlon Brando odmówił przyjęcia Oscara za rolę w filmie „Ojciec Chrzestny”. Na znak protestu przeciw dyskryminacji Indian.
Na zakończenie akcenty polskie. W roku 2000 Andrzej Wajda otrzymał słynną statuetkę za całokształt twórczości. Z kolei w 2015 r. Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny przyznano „Idzie” Pawła Pawlikowskiego.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
